Ukraińscy pracownicy banku wypuszczeni po zatrzymaniu na Węgrzech

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Helen Sullivan
- Stanowisko, BBC News
- Autor, Paul Kirby
- Stanowisko, Europe digital editor
- Czas czytania: 4 min
Ukraina zapewniła uwolnienie siedmiu ukraińskich pracowników banku, którzy w czwartek zostali aresztowani na Węgrzech podczas transportu 80 mln dolarów (296 mln zł) w gotówce oraz 9 kg złota w konwojach pieniężnych do Ukrainy.
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poinformował w piątek wieczorem na platformie X, że pracownicy są bezpieczni i znajdują się już po ukraińskiej stronie granicy.
Po tym jak Sybiha oskarżył Budapeszt o wzięcie grupy jako zakładników i kradzież pieniędzy, węgierski urząd skarbowy oświadczył, że zatrzymano ich pod zarzutem prania pieniędzy.
Według ukraińskiego banku państwowego Oszczadbank, był to regularny transport między Austrią a Ukrainą, a pracownicy zostali „bezpodstawnie zatrzymani".
Węgierski urząd skarbowy poinformował, że zatrzymani pracownicy zostaną wydaleni z kraju. Dodał, że prowadzi w tej sprawie postępowanie karne i przekazał, że wśród zatrzymanych znalazł się były generał ukraińskich służb wywiadowczych.
„Tylko w tym roku przez terytorium Węgier przewieziono do Ukrainy ponad 900 mln dolarów, 420 mln euro oraz 146 kilogramów złotych sztabek," przekazała krajowa administracja skarbowa i celna w oświadczeniu.
W chwili obecnej nie wiadomo, co stało się z ogromną ilością gotówki i złotem przejętym w czwartek. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział, że Węgrzy "ukradli pieniądze".
Relacje między Ukrainą a Węgrami pogorszyły się w czasie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę i przerodziły się w wojnę na słowa w związku ze wstrzymaniem dostaw rosyjskiej ropy przez biegnący przez Ukrainę rurociąg Przyjaźń.
Aresztowanie pracowników banku nastąpiło w kluczowym momencie kampanii wyborczej na Węgrzech, gdy premier Viktor Orbán traci poparcie w sondażach niewiele ponad miesiąc przed głosowaniem.
Według Węgierskich doniesień, ubrani na czarno funkcjonariusze węgierskiego centrum antyterrorystycznego TEK dokonali w czwartek nalotu na pojazdy zarejestrowane w Ukrainie - konwój udał się potem do Budapesztu.
Sybiha oskarżył Orbána o wciąganie Ukrainy w "wewnętrzną politykę i kampanię wyborczą" dodając, że Kijów nie będzie tolerował "państwowego bandytyzmu".
Jego odpowiednik w Budapeszcie, minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó zapytał, dlaczego tak ogromne sumy były przewożone w gotówce: "Jeśli to rzeczywiście transakcja między bankami, dlaczego nie została wykonana przelewem?"
Orbán nie wspomniał o siedmiu pracownikach banku podczas swojego regularnego wystąpienia radiowego w piątek, choć powiedział, że ważne dla Ukrainy „przesyłki tranzytowe" zostaną wstrzymane do czasu rozwiązania sporu o dostawy rosyjskiej ropy.
Orbán, postrzegany jako najbliższy sojusznik Rosji w UE, oskarżył Ukrainę o celowe wstrzymanie rosyjskiej ropy płynącej rurociągiem . Kijów twierdzi, że rurociąg został uszkodzony w wyniku rosyjskiego ataku powietrznego w styczniu, a Orbán zagroził, że „zmusi Ukraińców do wznowienia dostaw".
Węgierski lider zablokował też pakiet pomocy UE o wartości 90 mld euro (385 mld zł), uznawany za kluczowy dla finansowania Ukrainy, próbując wymusić wznowienie dostaw ropy.
Orbán wielokrotnie sprzeciwiał się finansowaniu Ukrainy przez UE, argumentując, że przedłuża to wojnę. Dużą część swojej kampanii wyborczej skoncentrował na przekazie antyukraińskim.
W zeszłym miesiącu nakazał zwiększenie ochrony węgierskiej infrastruktury energetycznej, wysuwając niepoparte dowodami twierdzenia, że Kijów przygotowuje „kolejne działania mające na celu zakłócenie" systemu energetycznego.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skrytykował Orbána za blokowanie pakietu pomocowego i powiedział w czwartek, że rurociąg Przyjaźń może ponownie zacząć działać dopiero za cztery do sześciu tygodni.

„Szczerze mówiąc, ja bym go nie naprawiał. To jest moje stanowisko. Przedstawiłem je europejskim liderom… ponieważ to jest rosyjska ropa," Zełenski powiedział podczas briefingu. „Rosjanie zabijają Ukraińców, a my mamy dawać ropę Orbánowi, bo on, biedak, nie może wygrać wyborów bez tej ropy".
Ukraiński przywódca zasugerował również, że jeśli węgierski premier nadal będzie blokować finansowanie UE dla Ukrainy, to ukraińskie siły zbrojne otrzymają jego adres, aby „komunikować się z nim w jego własnym języku".
Rzekoma groźba Zełenskiego została potępiona przez Petera Magyara, którego opozycyjna partia Tisza prowadzi w sondażach przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia.
Komisja Europejska również skrytykowała wypowiedź Zełenskiego. "Tego typu język jest nie do zaakceptowania; groźby wobec państw członkowskich UE nie mogą mieć miejsca", powiedział dziennikarzom rzecznik Olof Gill.
Gill dodał, że Komisja prowadzi aktywne rozmowy ze wszystkimi stronami, aby "uspokoić sytuację, złagodzić retorykę i doprowadzić do… [wywarcia] presji na Rosję, by zakończyła swoją agresywną wojnę."
Orbán powiedział, że Budapeszt użyje „narzędzi politycznych i finansowych", aby zmusić Ukrainę do ponownego otwarcia rurociągu przesyłającego rosyjską ropę do węgierskich rafinerii.
Rurociąg Przyjaźń stanowi główny szlak dostaw rosyjskiej ropy do Węgier i Słowacji. Przesył ropy do obu krajów jest wstrzymany od 27 stycznia.
Podczas wizyty w Moskwie w tym tygodniu węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó wynegocjował uwolnienie dwóch etnicznych Węgrów, którzy byli jeńcami wojennymi.
Węgry twierdzą, że mężczyźni - pochodzący z ukraińskiego Zakarpacia - mają podwójne obywatelstwo – węgierskie i ukraińskie – i oskarżają Kijów o wcielenie ich do armii.
Kijów określił ich przekazanie Węgrom jako „rażące naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








