'Kotstanbul' — miasto, w którym koty rządzą ulicami

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Jeff Bogle
- Stanowisko, BBC Travel
- Czas czytania: 5 min
W Stambule każdego dnia na krętych ulicach, w meczetach, stacjach metra i kawiarniach utrzymuje się delikatna równowaga.
Ponad 15 milionów ludzi rywalizuje tu o przestrzeń w największym mieście Turcji, które, niczym domowy kot siedzący jednocześnie na kanapie i stoliku kawowym, rozciąga się między Europą a Azją, po obu stronach Bosforu.
To trafne porównanie, bo w mieście żyje także około ćwierć miliona bezdomnych kotów. Koty są wpisane w samą tkankę i historię Stambułu — wszechobecne niczym dywany sprzedawane na każdym rogu. To miasto współdzielone; miasto, które nieustannie mruczy miłością i życiem.
"Kotów stambulskich zasadniczo nie można określić ani jako domowych pupili, ani jako bezpańskich zwierząt — to hybryda tych pojęć," tłumaczy Marcel Heijnen, fotograf i autor książki City Cats of Istanbul.
Autor dodaje, że koty nie należą do konkretnych właścicieli, lecz są otaczane opieką przez lokalne społeczności w poszczególnych dzielnicach.
Zwraca on uwagę na szczególną estymę wobec kotów, jakiej nie spotkał nigdzie indziej.
"W każdej gminie działa wydział weterynarii, który pomaga zwierzętom żyjącym na ulicy, oferując bezpłatną sterylizację kotów," wyjaśnia Fatih Dağlı, współzałożyciel Cat Museum Istanbul.
Prywatne kliniki weterynaryjne również oferują zniżki dla kotów ulicznych, a mieszkańcy często dokładają się do kosztów leczenia.

Źródło zdjęcia, Getty Images
To oddanie kotom w Stambule wcale nie jest nowym zjawiskiem.
"Uwielbienie dla bezpańskich kotów sięga czasów panowania osmańskiego w Stambule," mówi Heijnen.
"W tym okresie lokalne fundacje dbały o to, by zwierzęta żyjące na ulicy miały zapewnioną opiekę. Ta miłość do bezdomnych zwierząt przerodziła się z czasem w pełnoetatowy zawód, gdy powstała profesja zwana mancacı („opiekun kotów")".
"Do obowiązków mancacı należało dbanie o to, by miejskie koty były karmione; mieszkańcy mogli też kupować od nich karmę i samodzielnie dokarmiać zwierzęta," dodaje.
Dağlı sięga w swoich badaniach jeszcze dalej w przeszłość.
„Już od czasów Fenicjan powszechną praktyką było trzymanie kotów na statkach handlowych w celu ochrony przed gryzoniami," mówi, dodając, że wraz z przypływem statków kupców jedwabiu i przypraw do tętniących życiem stambulskich portów w epoce rzymskiej i osmańskiej, do miasta trafiały także niezliczone koty.
Dziś mieszkańcy Stambułu wciąż chętnie dzielą swoją przestrzeń — zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, na powierzchni i pod ziemią — z kocimi współmieszkańcami miasta.
Do tego stopnia, że przydomek „Kotstanbul" jest powszechnie używany przez miłośników kotów na całym świecie, a wielu turystów przyjeżdża tu właśnie ze względu na koty.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Podczas własnych wizyt z czasem doceniłem, jak w tak głośnej i chaotycznej metropolii uliczne koty Stambułu okazują się jej najcichszymi mieszkańcami.
Niezależnie od tego, czy dzieliły ze mną drewnianą ławkę, gdy łapałem oddech po podejściu pod górę do Wieży Galata, czy przysiadały się na nabrzeżu, kiedy podziwiałem z wody panoramę miasta w pełnych 360 stopniach, stambulskie koty dawały mi bardzo potrzebne poczucie spokoju w miejscu, które potrafi przytłaczać.
Widziałem też niezliczone koty, które w podobny sposób otaczały uwagą innych — tych, którzy chętnie przystawali, by je pogłaskać i którym z ufnością podstawiane były kolana; to serdeczne zaproszenie nie zna granic ani barier językowych.
Każdy zasługuje na taką życzliwość — nawet koty żyjące na ulicy. Jak może potwierdzić Heijnen, gdy stambulski kot wybierze twoje kolana na drzemkę, a w powietrzu unoszą się zapachy kebabu, szafranu, grillowanej kukurydzy i świeżej makreli, Stambuł oddziałuje wtedy łagodniej na zmysły.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Miasta rzadko kojarzą się z harmonią. Budowane są z myślą o ludziach — wypełnione wielkoskalowymi elementami, takimi jak drogi, budynki i mosty, oraz stworzone z twardych materiałów: cegły, betonu, szkła i stali.
„Fakt, że inne żywe istoty potrafią odnaleźć w tej przestrzeni swoje miejsce, jest czymś naprawdę wyjątkowym. Jeszcze bardziej porusza jednak obserwowanie, jak mieszkańcy troszczą się o tych współmieszkańców Ziemi," mówi Heijnen.
W przeciwieństwie do niektórych mniej gościnnych miejsc na świecie, gdzie życie na ulicy bywa znacznie mniej łaskawe dla bezdomnych zwierząt, stambulskie koty zdają się mieć wyjątkowo dobre warunki.
Spacerując po historycznej dzielnicy Fatih, by zobaczyć słynne meczety Błękitny i Hagia Sophia, niemal na pewno można natknąć się na kota o imieniu Sulo. Ten pulchny, szaro‑biały pręgowany kocur często pozuje do zdjęć na placu Sultanahmet, nigdy nie oddalając się zbytnio od kioskarza, który się nim opiekuje.
W nadrzecznych dzielnicach na zboczach wzgórz i wzdłuż Bosforu koty wylegują się na ławkach i schodach, a w południe zwijają się do drzemki w drewnianych, trójkątnych domkach.
Przed targowiskami i stacjami metra czekają miski z suchą karmą i wodą dla głodnych przybyszów, a mieszkańcy i turyści dzielą się porcjami z kawiarnianych stolików z kotami, które łagodnie ocierają się o ich nogi.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Wiele sklepów trzyma również koty jako domowych pupili — skuteczną zachętę dla przechodniów, by zajrzeli do środka. Jeszcze więcej wystawia przed drzwi miski z jedzeniem i wodą dla bezpańskich kotów przechodzących obok, niczym dojeżdżający do pracy i z powrotem z niej pasażerowie.
"Symbiotyczna relacja między kotami a ludźmi narodziła się właśnie w tej części świata," mówi Heijnen.
W czasach osmańskich koty trzymano z powodów praktycznych: pomagały chronić zapasy żywności przed gryzoniami.
W dzisiejszych czasach koty mają inne zadanie. Są nieoficjalnymi ambasadorami turystyki, łagodzącymi ostre krawędzie twardego, zabieganego miasta. Wiele stambulskich kotów ulicznych pojawi się u twoich stóp i na twoich zdjęciach, a ich pyszczki, łapki i mruczenie pozostaną w twojej głowie i sercu na długo po opuszczeniu tego miejsca.
Są urzekającym przypomnieniem tego, co jest możliwe, gdy w pokoju dzielimy naszą przestrzeń, jedzenie i życie z innymi — zarówno w domu, jak i w podróży.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








