Po spotkaniu w USA prasa europejska z ostrożnym optymizmem patrzy na Ukrainę

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Yana Lyushnevska
- Stanowisko, BBC Monitoring
- Czas czytania: 4 min
Europejskie gazety są zgodne, że rozmowy Donalda Trumpa, Wołodymyra Zełenskiego i europejskich przywódców w Waszyngtonie przebiegły „zaskakująco" lepiej niż się spodziewano.
Prasa z zadowoleniem przyjęła fakt, że Kijów nie został zmuszony do ustępstw, które byłyby nie do przyjęcia. Z nadzieją przyjęto też rozpoczęcie nowych rozmów na temat gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, jednej z głównych barier w procesie pokojowym.
Jednak w Rosji państwowe media oskarżyły Europejczyków o próbę zakłócenia wysiłków pokojowych i podkreślały, że Trump w rzeczywistości nadal popiera rosyjską wizję zakończenia wojny.
Moskwa: od „dzikiej radości" do „trwogi"

Źródło zdjęcia, Getty Images
Brytyjski tygodnik The Economist zauważył, że chociaż nastroje podczas spotkania Trumpa i Zełenskiego były „zaskakująco pozytywne," zadanie stojące przed prezydentem Ukrainy pozostaje trudne – zwłaszcza jeśli chodzi o odparcie żądań Moskwy, aby ukraińska armia wycofała się z regionu Donbasu, którego rosyjskie wojska nawet nie zajęły.
„Pomysł, że Ukraina dobrowolnie zrezygnuje z silnie ufortyfikowanych zachodnich części Donbasu, jest nie do przyjęcia dla zdecydowanej większości Ukraińców. Oprócz pogorszenia sytuacji militarnej Ukrainy mogłoby to zdestabilizować sytuację polityczną kraju," ostrzegł magazyn.
Pomimo tych nieporozumień perspektywa spotkania z udziałem Trumpa, Putina i Zełenskiego – człowieka, którego Rosja „chciała obalić i zabić" – jest coraz bliższa, stwierdził The Economist.
W polskim dzienniku Gazeta Wyborcza Wacław Radziwinowicz napisał, że zaraz po zakończeniu rozmów w Waszyngtonie Kreml wziął się za „torpedowanie" tego, co tam omówiono.
Autor stwierdził, że „dziką radość," która nastąpiła w Moskwie po rozmowach Trumpa z Putinem na Alasce, zastąpiła „trwoga", dlatego Moskwa „znów będzie grała na zwłokę".
„Kreml, udając, że godzi się z tym, czego od niego chce prezydent USA, uparcie będzie wyszukiwać „niuanse" (ulubione określenie Putina) i przeszkody, które nie pozwalają na udział rosyjskiego przywódcy w rozmowach z Ukraińcami," zauważył Radziwinowicz.

Źródło zdjęcia, Getty Images
W krajach bałtyckich – regionie głęboko zaniepokojonym własnym bezpieczeństwem – spotkanie w Waszyngtonie przyjęto z ostrożnym optymizmem.
Analityk polityczny Linas Kojala powiedział litewskiemu serwisowi informacyjnemu 15min, że dyskusja o gwarancjach bezpieczeństwa była ważnym wynikiem, choć nadal nie jest jasne, jak będą one wyglądały w praktyce.
„Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone będą uczestniczyć w ich zapewnieniu, co jest znaczącą zmianą stanowiska, chociaż nie podał żadnych szczegółów," powiedział Kojala.
„Europa musi udobruchać dwóch szaleńców: jednego, który lubi zabijać, i drugiego, który lubi tylko siebie," napisał łotewski serwis internetowy La.lv, zauważając, że chociaż wysiłki Trumpa na rzecz znalezienia rozwiązania konfliktu w Ukrainie wydają się szczere, to dyplomację postrzega on wyłącznie przez pryzmat obopólnie korzystnych transakcji.
W Turcji media przedstawiły inną narrację, postrzegając Trumpa i Putina jako „zwycięzców" rozmów pokojowych w sprawie Ukrainy.
Prorządowa gazeta Hurriyet stwierdziła, że podczas gdy Putin „siedział przy stole z Trumpem jak równy z równym," europejscy przywódcy „zrobili to, co Trump kocha najbardziej, i obsypali go pochwałami".
Rosyjskie media twierdzą, że Europa utrudnia zaprowadzenie pokoju
W Rosji państwowe media przedstawiały Europejczyków jako przeszkodę na drodze do pokoju, a stanowisko Trumpa jako zgodne z rosyjskim, ponieważ odrzucił on potrzebę zawieszenia broni przed zawarciem kompleksowego porozumienia pokojowego i po raz kolejny wykluczył członkostwo Ukrainy w NATO.
„Trump przeforsował własną wizję procesu: pokój można negocjować nawet przy dźwiękach wystrzałów," stwierdziła prokremlowska stacja NTV.
Prokremlowskich komentatorów oburzyły też doniesienia zachodnich mediów, że państwa europejskie mogłyby wysłać wojska na Ukrainę w ramach powojennych gwarancji bezpieczeństwa.
Znany reporter wojskowy Aleksander Sładkow napisał na Telegramie, że Rosja przeciwstawi się takiemu scenariuszowi: „Walczymy, aby na Ukrainie nie było obcych wojsk, a one pełzają tam jak karaluchy. To jest nasze bezpieczeństwo i będziemy zmuszeni walczyć także z nimi".
Na łamach „Komsomolskiej Prawdy" prorządowy komentator Aleksander Koc stwierdził, że Trumpowi udało się oprzeć „presji ze strony Europejczyków".
„Sądząc po nietypowym zachowaniu amerykańskiego prezydenta – ani jednej bezpośredniej odpowiedzi, żadnych konkretów – jasne było, że bardziej ceni wstępne porozumienia osiągnięte na Alasce niż natarczywe sugestie partnerów z NATO, aby wywrzeć presję na Rosję," napisał Kots.
Edycja: Marlena Zagórska, Kamila Koronska












