Ukraińcy w wyniszczonym wojną Donbasie rozważają perspektywy pokojowego porozumienia

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard
- Autor, Jonathan Beale
- Stanowisko, Korespondent ds. obronności
- Relacja z, Kyiv
- Czas czytania: 5 min
Pociągi nie kursują już do obwodu donieckiego na wschodzie Ukrainy – części Donbasu, do którego pretensje rości prezydent Rosji Władimir Putin. To kolejny symbol konsekwentnego rosyjskiego natarcia.
Ostatnia stacja znajduje się teraz po zachodniej stronie granicy obwodu donieckiego. To tutaj cywile i żołnierze czekają na transport w kierunku względnego bezpieczeństwa – swoją 'kolej do wyjazdu z Dodge'.
Odkąd wyciekły amerykańskie propozycje zakończenia wojny, powszechnie postrzegane jako zgodne z jego maksymalistycznymi żądaniami, Putin zaczyna brzmieć coraz pewniej. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski twierdzi, że kwestia terytorium pozostaje najtrudniejszym zagadnieniem w rozmowach pokojowych prowadzonych przez USA.
Na ostatniej stacji linii żołnierz Andrij żegna się ze swoją dziewczyną Poliną po zbyt krótkim czasie spędzonym razem. Andrij musi wracać na front. Para nie wie, kiedy znów się zobaczy.
Gdy wspominam o rozmowach pokojowych, w ramach których wysłannicy Donalda Trumpa rozmawiali z ukraińskimi negocjatorami przed wyjazdem do Moskwy, Andrij śmieje się i zbywa je jako „gadanie, tylko gadanie". Nie wierzy, że wojna szybko się skończy.
Inni żołnierze, wsiadający do pociągu jadącego na zachód na krótki odpoczynek od walk, również są sceptyczni. Wykorzystują część swoich 20 dni urlopu. Większość wygląda na wyczerpanych.
Rosyjskie siły kontrolują obecnie około 85% Donbasu, składającego się z obwodów ługańskiego i donieckiego. We wtorek Rosjanie ogłosili zdobycie kluczowego strategicznego miasta Pokrowsk w obwodzie donieckim. Ukraina twierdzi, że walki w mieście trwają.
Denys, który służy w ukraińskiej armii od dwóch lat, wyznaje mi, że „wszyscy są wyczerpani, wszyscy są zmęczeni psychicznie i fizycznie".
Niektórzy z jego towarzyszy broni już zasnęli. Jego jednostka walczyła w oblężonym mieście Kostiantyniwka.
„To straszne, naprawdę straszne," mówi, opisując drony latające „jak muchy". Ale jasno daje do zrozumienia, że nie są gotowi się poddać po tym, jak tak wiele poświęcili.
„Nikt nie odda Putinowi Donbasu. Nie ma mowy, to nasza ziemia," mówi.

Oddanie terytorium, na którym żyje co najmniej ćwierć miliona Ukraińców – miast pasa obronnego Doniecka: Słowiańska, Kramatorska i Drużkiwki – nie będzie akceptowalne dla większości Ukraińców.
Rosja spędziła ponad rok, próbując zdobyć Pokrowsk, a Ukraina niechętnie oddałaby tak ważne strategicznie ośrodki.
Ale urzędnicy USA uważają, że Ukraina jest liczebnie i zbrojnie słabsza.
Z Donbasu już wcześniej rozpoczął się exodus ludności cywilnej. Trwa on także teraz, w czasie prowadzonych rozmów pokojowych. Jesteśmy świadkami, jak dziesiątki ludzi, starszych i młodych, przybywają do ośrodka recepcyjnego tuż za granicą, w Lozowej.
Wykorzystali gęstą mgłę, by uciec. Mniejsze ryzyko ataku dronów. Do tego jednego ośrodka każdego dnia przybywa około 200 osób. Otrzymują podstawowe zaopatrzenie i trochę pieniędzy.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard
Jewhenij i jego żona Maryna właśnie przyjechali z Kramatorska razem z dwójką dzieci. Maryna mówi mi, że „teraz jest więcej dronów".
„Coraz trudniej jest nawet wyjść na zewnątrz. Wszędzie jest niebezpiecznie," mówi. „Nawet wychodząc do sklepu, możesz nie wrócić".
Rodzina planuje przeprowadzkę do stolicy, Kijowa. Jewhenij nie ma wielkiej wiary w rozmowy pokojowe. Mówi, że „tamta strona [Rosja] nie zgodzi się na nasze warunki. Rozumiemy, że nic dobrego z tego nie będzie".
Ale inni wydają się bardziej skłonni do rozważenia oddania swojego domu na zawsze w zamian za pokój. Ołeksandr mówi, że pozostanie na miejscu jest zbyt niebezpieczne. Jego dzieci wyjechały już do Niemiec.
Choć określa maksymalistyczne żądania Rosji jako „prawdopodobnie nieakceptowalne", wydaje się skłonny rozważyć część z tego, co znalazło się w ujawnionym planie pokojowym – wymianę terytorium za pokój.
Oryginalna wersja amerykańskiego projektu przewidywała, że obszary Donbasu nadal pod kontrolą Ukrainy zostałyby de facto przekazane Rosji.
„Osobiście zgodziłbym się na te warunki," mówi.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard
Inna, uciekająca z pięciorgiem dzieci, również uważa, że czas zawrzeć porozumienie. Nie mogła już chronić swoich dzieci, mających od dziewięciu miesięcy do 12 lat, przed zagrożeniami życia w Kramatorsku. Próbowała wmawiać im, że wybuchy, które słyszeli, kryjąc się w piwnicy, to tylko fajerwerki.
„Najważniejsze, żeby był pokój," mówi Inna. Zapytana, czy oznacza to porzucenie domu na zawsze, odpowiada: „w tej sytuacji tak". Już planują odbudowę życia gdzie indziej.
Niektórzy żołnierze wysłani do Donbasu również „głosują nogami". Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji doszło do niemal 300 tys. przypadków dezercji lub samowolnego oddalenia się żołnierzy, a liczby te gwałtownie wzrosły w ciągu ostatniego roku.
Jednym z nich jest Serhij – nie jest to jego prawdziwe imię.
Spotkaliśmy go w ukryciu. Jego dom stał się teraz więzieniem, bo chroniąc się w nim próbuje uniknąć aresztowania.
Serhij zgłosił się na ochotnika na początku roku, podczas gdy większość mężczyzn w jego jednostce była wcielona przymusowo – „zgarnięta z ulicy".
Mówi, że jego jednostka była niepełna, gdy wysłano ją na front w pobliżu Pokrowska, i nie była odpowiednio przeszkolona ani wyposażona. „Trafiłem do batalionu, w którym wszystko było bałaganem" – mówi, choć wciąż uważa, że to wyjątek, a nie norma.
Serhij zdezerterował w maju po tym, jak dwóch jego kolegów poszło w samowolkę.
„Nie odszedłbym, gdybyśmy mieli właściwe dowództwo i doświadczoną osobę na czele," mówi. „Przyszedłem służyć, nie uciekać".
Serhij nadal zastanawia się nad kolejnym krokiem i możliwością powrotu do armii. Ale wtóruje niedawnym ostrzeżeniom USA, że szanse w tej wojnie są przeciwko Ukrainie.
Zapytany, czy wierzy, że Ukraina może wygrać, jest sceptyczny. „Jeśli myśleć logicznie, to nie. Kraj liczący 140 milionów przeciwko nam, 32-milionowym – logicznie to się nie zgadza".
Additional reporting by Mariana Matveichuk
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








