Światowa prasa sceptyczna wobec zmiany stanowiska Trumpa w sprawie Ukrainy

Źródło zdjęcia, Getty Images North America
- Autor, Margaryta Maliukova
- Stanowisko, BBC Monitoring
- Czas czytania: 4 min
Oświadczenie Donalda Trumpa, że Kijów może „walczyć i ODZYSKAĆ całą Ukrainę w jej pierwotnej formie," trafiło na pierwsze strony gazet na całym świecie.
Amerykańskie i europejskie gazety wyrażają jednak wątpliwości, czy wpis ten oznacza radykalną zmianę stanowiska Trumpa w sprawie wojny. Zauważają, że prezydent USA w istocie przerzuca odpowiedzialność za wspieranie Ukrainy na Europę i NATO.
Brytyjska gazeta pisze, że prezydent Rosji Władimir Putin nie potraktował poważnie gróźb Trumpa dotyczących sankcji wtórnych, ponieważ – zdaniem gazety – wiedział, że USA raczej ich nie nałożą, biorąc pod uwagę ich potencjalnie negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę.
Robert Fox, brytyjski analityk wojskowy, sugeruje natomiast w artykule dla iNews, że Rosja szkoli rezerwistów do wojny z Europą.
„Umywanie rąk od wojny w Ukrainie"

Źródło zdjęcia, Reuters
W artykule o „zawrotnym zwrocie" Trumpa The New York Times pisze: „Trump nie podał żadnego uzasadnienia dla swojej zdumiewającej wolty, choć kilku europejskich urzędników podejrzewało, że dystansując się od wojny, prezydent umywa ręce od konfliktu, który kiedyś obiecywał rozwiązać w kilka dni lub tygodni".
„Trump nigdy nie wyjaśnił, dlaczego uważa teraz, że Ukraina, która w ciągu ostatniego roku systematycznie traciła niewielkie terytoria na rzecz wojsk rosyjskich, nagle będzie w stanie je odzyskać. Jak zauważył jeden z wysokich rangą oficerów NATO przebywający w Nowym Jorku na posiedzeniach ONZ, Ukraina nie była w stanie zdobyć przewagi, gdy pomoc amerykańska dla tego kraju była największa, a Rosjanie jeszcze nie zgromadzili większych sił," czytamy w artykule.
Gazeta zauważa również, że Trump nie zaproponował przywrócenia dziesiątek miliardów dolarów amerykańskiej pomocy wojskowej, mówiąc jedynie: „Będziemy nadal dostarczać broń NATO, aby NATO mogło robić z nią, co chce".
Z kolei brytyjski dziennik The Telegraph zatytułował swój artykuł: „Trump umywa ręce od wojny na Ukrainie".
„Zamiast obiecać nowe wsparcie dla Ukrainy lub podjąć działania wobec Rosji, Trump wydaje się przekazywać sprawy Europie i NATO. Nie ma żadnych sugestii dotyczących dodatkowego wsparcia dla Ukrainy czy dalszych sankcji wobec Moskwy. Jego jedynym zobowiązaniem jest dalsza sprzedaż broni sojusznikom. Trudno to uznać za przełom," zauważa gazeta.
„Między euforią a sceptycyzmem"

Źródło zdjęcia, EPA
Serwis internetowy Politico twierdzi, że urzędnicy UE „byli rozdarci między euforią a sceptycyzmem," próbując zrozumieć zmianę stanowiska Trumpa.
„On jest zawsze o jeden telefon Putina od zrobienia czegoś niedobrego," Politico cytuje anonimowego unijnego urzędnika obecnego w Nowym Jorku.
„Jednak obok początkowego zaskoczenia i entuzjazmu, kilku unijnych urzędników i dyplomatów wyrażało głębszy sceptycyzm, że wpis Trumpa może być jedynie próbą sprowokowania Putina – próbą, która nie przyniesie żadnej realnej zmiany w polityce USA. W rzeczywistości, po miesiącach bezskutecznych prób przekonania Trumpa do uderzenia w rosyjską gospodarkę cłami lub sankcjami, nadzieja na udział USA w Europie gaśnie. Wiara w słowa Trumpa – choć mogą brzmieć zachęcająco – jest niemal na wyczerpaniu," zauważa New York Times.
Putin „nie traktuje gróźb Trumpa poważnie"
Brytyjski portal The Independent twierdzi, że „Putin najwyraźniej nie traktuje poważnie groźby Trumpa" dotyczącej nałożenia sankcji wtórnych na kraje importujące rosyjską ropę i gaz.
„Pojawia się pytanie o szkody gospodarcze dla samych Stanów Zjednoczonych, gdyby Trump rzeczywiście zrealizował swoje groźby. Nałożenie 100-procentowych ceł na Chiny, Indie, Turcję, Belgię, Hiszpanię i innych głównych importerów rosyjskiej ropy szybko doprowadziłoby do gwałtownego załamania światowej gospodarki. Zniszczyłoby to również stosunki Waszyngtonu z Delhi i zmusiło Indie i Chiny do zacieśnienia współpracy. Odcięcie Europy od rosyjskiej ropy i gazu spowodowałoby natychmiastowy chaos gospodarczy," pisze gazeta.
Ponadto „faktyczne nałożenie skutecznego embarga na rosyjską ropę spowodowałoby wycofanie z rynków ponad 10% światowych dostaw i wywołałoby poważny szok cenowy w stylu tego z 1973 r., który wywindowałby koszty energii i pogrążyłby Stany Zjednoczone i Europę w recesji".
„Widać więc, dlaczego Putin zakłada, że nie do pomyślenia jest, by Trump zapłacił taką cenę," konkluduje The Independent.
Rosja przygotowuje się do wojny z Europą?

Źródło zdjęcia, EPA
Korespondent wojenny Robert Fox pisze w artykule dla brytyjskiej strony internetowej iNews.co.uk, że „Moskwa wie, iż chorągiewka Trumpa, która dziś zwróciła się w stronę Kijowa, wkrótce znów może zwrócić się w ich stronę".
Moskwa stara się wykluczyć Ukrainę z dialogu Trump–Putin – dodaje – i „wątpię, by cokolwiek, co Trump zrobił lub powiedział na forum ONZ, to zmieniło".
Ostrzega również, że „pojawia się kolejny złowieszczy sygnał, że możemy zbliżać się do punktu zwrotnego w wojnach wynikających z ambicji Putina".
„Instytut Studiów nad Wojną twierdzi, że Rosja zatrudniła 292 tysiące żołnierzy do nowej „rezerwowej" armi. Uważa się, że przechodzą oni szkolenie gdzieś daleko na wschód od Uralu – z dala od zbyt intensywnej uwagi wrogich dronów," pisze Robert Fox.
„Rośnie obawa, że nowa armia rezerwowa mogłaby zostać użyta do uderzenia i prowokacji wobec Estonii, Łotwy i Litwy, będących obecnie sojusznikami NATO. Tymczasem były premier Rosji Dmitrij Miedwiediew utrzymuje, że ta trójka to terytorium rosyjskie – zawsze nim było i zawsze nim będzie. Mając ponadmilionową armię na froncie, Putin będzie wiedział, że musi ją wykorzystać albo stracić. Nie można pozwolić, by stała bezczynnie, bo grozi to niepokojami, buntem czy rebelią," dodaje
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Marlena Zagórska i Kamila Koronska








