Francja dąży do zniesienia koncepcji seksu jako 'obowiązku małżeńskiego'

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
- Autor, Hugh Schofield
- Stanowisko, Korespondent BBC w Paryżu
- Czas czytania: 3 min
Francja ma wpisać do prawa koniec tzw. praw małżeńskich – przekonania, że małżeństwo oznacza obowiązek współżycia seksualnego.
Projekt ustawy, zatwierdzony w środę przez Zgromadzenie Narodowe, dodaje do kodeksu cywilnego zapis, który jednoznacznie stwierdza, że „wspólne pożycie małżeńskie" nie oznacza „obowiązku utrzymywania stosunków seksualnych".
Proponowana ustawa uniemożliwia również wykorzystanie braku współżycia seksualnego jako argumentu przy rozwodach z orzeczeniem o winie.
Choć jest mało prawdopodobne, by ustawa miała znaczący wpływ na decyzje wydawane przez sądy, jej zwolennicy mają nadzieję, że pomoże ona powstrzymać gwałty małżeńskie.
„Pozwalając, by takie prawo lub powinność wciąż obowiązywały, akceptujemy system, w którym mąż dominuje i wykorzystuje żonę," powiedziała inicjatorka projektu, posłanka Zielonych Marie-Charlotte Garin.
„Małżeństwo nie może tworzyć sytuacji, w której zgoda na seks jest traktowana jako ostateczna i dożywotnia''.
„Ustawa ma rozwiać wątpliwości, które utrzymywały się mimo braku jakiejkolwiek wyraźnej wzmianki o „obowiązku małżeńskim" w prawie''.
Obecnie francuski kodeks cywilny definiuje obowiązki małżeńskie jako „szacunek, wierność, wsparcie i pomoc" oraz stwierdza, że pary zobowiązują się do „wspólnego pożycia małżeńskiego''.
Nigdzie w przepisach nie ma mowy o prawach „małżeńskich" - rozumianych jako prawa seksualne. Źródeł tego pojęcia należy szukać w średniowiecznym prawie kościelnym.
Jednak sędziowie we współczesnych sprawach rozwodowych czasem szeroko interpretowali pojęcie „wspólnego pożycia małżeńskiego'', uznając, że obejmuje ono także stosunki seksualne.
W słynnej sprawie z 2019 r. uznano, że kobieta przez kilka lat odmawiała mężowi seksu, w efekcie czego przyznano mu rozwód, obarczając ją winą.
Kobieta skierowała jednak sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC), który w ubiegłym roku potępił Francję za uznawanie odmowy seksu za podstawę do rozwodu z orzeczeniem o winie.
Działaczki feministyczne uznały wyrok ETPC za znaczący przełom.
Orzeczenie Trybunału sprawiło, że w praktyce żaden francuski sędzia rozwodowy nie może już wydać podobnego wyroku – dlatego nowa ustawa ma przede wszystkim charakter doprecyzowujący i raczej nie wpłynie znacząco na praktykę sądów.
Według organizatorów kampanii pogląd, że żony mają „obowiązek" zgadzania się na seks ze swoimi mężami, nadal funkcjonuje w części społeczeństwa i trzeba się z nim zmierzyć.
Proces Dominique'a Pelicota z 2024 r., który dotyczył gwałtów na odurzonej narkotykami i nieprzytomnej Gisèle Pelicot przez mężczyzn zaproszonych przez jej męża, jest postrzegany jako symboliczny. Kilku oskarżonych twierdziło, że kobieta wyraziła zgodę na podstawie tego, co mówił im jej mąż.
We Francji, podobnie jak w większości innych krajów, gwałt małżeński jest prawnie zakazany, podczas gdy przed 1990 r. mężczyźni mogli twierdzić, że małżeństwo automatycznie oznaczało zgodę na współżycie.
Od listopada ubiegłego roku definicja gwałtu we Francji została poszerzona o uwzględnienie braku zgody.
Wcześniej gwałt był definiowany jako akt seksualny dokonany z użyciem „przemocy, przymusu, groźby lub podstępu". Obecnie jest to każdy akt, w którym osoba nie wyraziła „świadomej, konkretnej, wcześniejszej i odwoływalnej" zgody. Prawo stanowi, że milczenie lub brak reakcji nie oznaczają zgody.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Julita Waleskiewicz










