Proeuropejska partia Mai Sandu wygrywa wybory w Mołdawii, mimo podejrzeń o rosyjską ingerencję

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images
- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Eastern and Southern Europe correspondent in Chisinau
- Autor, Paul Kirby
- Stanowisko, Europe digital editor in London
- Czas czytania: 5 min
Proeuropejska partia prezydent Mai Sandu ogłosiła zwycięstwo i nową większość w parlamencie w wyborach, które uznawane są za decydujące dla przyszłości Mołdawii w UE.
Sandu ostrzegła przed "masową ingerencją Rosji" po po zakończeniu głosowania, mówiąc, że przyszłość jej kraju, otoczonego przez Ukrainę i Rumunię, jest zagrożona.
Jej Partia Akcji i Solidarności (PAS) zdobyła 50% głosów, przy większości z 1,6 mln przeliczonych już głosów, wyraźnie wyprzedzając prorosyjski Patriotyczny Blok Wyborczy, który uzyskał poniżej 25%.
Frekwencja w wyborach parlamentarnych wyniosła 52% i była wyższa niż w ostatnich latach.
Jeden z głównych liderów opozycji, Igor Dodon, ogłosił zwycięstwo jeszcze przed ogłoszeniem wyników i wezwał do protestów przed parlamentem w poniedziałek.
Ostatnie wybory w Mołdawii były bardzo wyrównane, ale ostatecznie stało się jasne, że partia Mai Sandu jest na dobrej drodze do zdobycia kolejnej większości w 101-osobowym parlamencie.
Cztery lata temu partia Sandu zdobyła 52,8% głosów. Według najnowszych wyników szacuje się, że ma teraz zdobyć 55 mandatów.
Aby utworzyć rząd, nie będzie musiała polegać na poparciu innych partii, takich jak blok Alternativa czy populistyczna Nasza Partia.

Źródło zdjęcia, NurPhoto
Miarą napięcia towarzyszącego głosowaniu były doniesienia o podłożonych bombach w lokalach wyborczych we Włoszech, Rumunii, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych.
Podobne obawy odnotowano w samej Mołdawii, a trzy osoby zostały aresztowane pod zarzutem planowania zamieszek dzień po głosowaniu. Szef partii Sandu, Igor Grosu, obwinił grupy przestępcze wspierane przez Moskwę za niedzielne incydenty i zaapelował o "cierpliwość i spokój", aby umożliwić kontynuowanie procesu wyborczego.
Mołdawia ma również prorosyjską enklawę o nazwie Naddniestrze wzdłuż granicy z Ukrainą, wraz z rosyjską obecnością wojskową.
Mieszkańcy tego terytorium posiadają mołdawskie paszporty. Wielu z nich ma zdecydowanie prokremlowskie poglądy, a lider Partii Socjalistycznej, Igor Dodon, powiedział, że dochodziło tam do „wszelkiego rodzaju nękania, które powstrzymywało obywateli Naddniestrza przed głosowaniem"

Mołdawianie są wstrząśnięci wojną prowadzoną przez Rosję w sąsiedniej Ukrainie, ale zmagają się również z rosnącymi cenami i wysokim poziomem korupcji.
53-letni prezydent Sandu, który w listopadzie ubiegłego roku wygrał drugą kadencję, ostrzegła Mołdawian, że przyszłość ich demokracji leży w ich rękach: "Nie baw się swoim głosem, bo stracisz wszystko!".
Dodon, który jest jednym z głównych rywali Sandu, wystąpił w krajowej telewizji zaraz po zamknięciu lokali wyborczych, twierdząc, że jego prorosyjscy sojusznicy z Patriotycznego Bloku Wyborczego wygrali wybory, pomimo braku sondaży exit poll i przed ogłoszeniem jakichkolwiek wczesnych wyników.
Dziękując Mołdawianom za głosowanie "w rekordowej frekwencji", Dodon wezwał rząd PAS do odejścia od władzy, a zwolenników wszystkich partii opozycyjnych do wyjścia na ulice w poniedziałek w południe, aby "bronić" swojego głosu przed parlamentem.
"Nie pozwolimy na destabilizację", obiecał. "Obywatele głosowali. Ich głos musi zostać uszanowany, nawet jeśli wam się to nie podoba," dodał, zwracając się do prezydent Sandu i jej partii.
Jedna z partii w bloku Dodona została wykluczona z kandydowania na dwa dni przed głosowaniem z powodu domniemanego nielegalnego finansowania.
W okresie poprzedzającym głosowanie policja zgłosiła dowody na bezprecedensowe wysiłki Rosji mające na celu szerzenie dezinformacji i kupowanie głosów. Aresztowano również dziesiątki mężczyzn oskarżonych o podróż do Serbii w celu odbycia szkolenia z obsługi broni palnej i koordynowania zamieszek.
Dochodzenie BBC ujawniło sieć, która obiecywała uczestnikom wynagrodzenie pieniężne za publikowanie prorosyjskiej propagandy i fałszywych informacji.
Partie sympatyzujące z Moskwą odrzuciły ustalenia policji jako fałszywe i sfabrykowane przez rząd, mające na celu zniechęcenie Mołdawian do udzielenia im poparcia.
Ambasada Rosji w Wielkiej Brytanii odrzuciła zarzuty BBC, oskarżając Mołdawię i jej 'zachodnich sponsorów' o próbę odwrócenia uwagi od 'wewnętrznych problemów' Kiszyniowa.
We wszystkich lokalach wyborczych odwiedzonych przez BBC mała kamera została umieszczona na statywie z widokiem na przezroczyste urny wyborcze.
Obserwatorzy wyborów powiedzieli, że nagrywają wszystko, aby sprawdzić, czy są jakieś doniesienia o naruszeniach.
Dan Spatar, który był w jednym z lokali wyborczych w stolicy ze swoją młodą córką, powiedział, że wybiera europejską przyszłość zamiast rosyjskiej przeszłości: "Głosowaliśmy za tym cztery lata temu i zasługujemy tak, by móc to kontynuować. Widzimy, co dzieje się każdego dnia w Ukrainie i martwimy się o to".
Mołdawia wystąpiła o członkostwo w Unii Europejskiej w marcu 2022 r. (uzyskując status kraju kandydującego) wraz z Ukrainą, cztery miesiące po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Marina powiedziała, że głosuje "za pokojem w Mołdawii, za lepszym życiem, za rozwojem naszej gospodarki" i uważa, że jej państwu będzie bardzo trudno kontynuować drogę do Europy z prorosyjskim rządem.

W niedzielę, na obrzeżach separatystycznej enklawy Naddniestrza w Mołdawii, długa kolejka samochodów czekała na przejazd do 12 lokali wyborczych otwartych za granicą administracyjną, niektóre z nich oddalone były o ponad 20 km.
Ludzie musieli przebyć długą drogę, a liczba głosujących spadła w porównaniu z ostatnimi latami do nieco ponad 12 000, co wskazuje na trudności, z jakimi borykało się wielu z nich.
Mołdawska policja sprawdzała dokumenty i bagażniki samochodów przed ich wjazdem przez granicę. W większości pojazdów znajdowało się kilka osób, często całe rodziny.
W połowie popołudnia kolejka ciągnęła się w oddali za budką z opatrzoną radzieckim emblematem młota i sierpa oraz zielono-czerwoną pasiastą flagą Naddniestrza.
Rozmawiając z kierowcami, większość wydawała się nie przejmować niedogodnościami, a atmosfera była stosunkowo spokojna.
Jeden z mężczyzn powiedział BBC po rosyjsku, że głosuje za zmianą, ponieważ rząd PAS "obiecał raj i nic nie dostarczył". Nikt nie chciał być bardziej konkretny, nalegając, by ich preferencje wyborcze zostały "tajne".
W pobliżu gigantycznego pomnika Lenina w mieście Anenii Noi, na południowy wschód od stolicy Mołdawii, grupa wyborców z Naddniestrza skarżyła się, że zostali wysłani najpierw do jednego miasta, a następnie do drugiego, ponieważ w wyniku wybuchu bomby zamknięto lokal wyborczy. Uważali, że zrobiono to celowo, aby zniechęcić ich do głosowania.
Jeden z mężczyzn powiedział, że prowadził "rosyjski biznes" w separatystycznej enklawie i wyraźnie chciał, aby prorosyjscy politycy wrócili do władzy.

Źródło zdjęcia, Sarah Rainsford/BBC
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska












