Rumunia wciąż bez odpowiedzi po unieważnionych wyborach

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
- Autor, Ruxandra Iordache
- Stanowisko, BBC World Service
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Rok po wyborze obecnego prezydenta Rumuni wciąż czekają na wyjaśnienia władz, dlaczego wybory pod koniec 2024 roku zostały uznane za nieważne.
W listopadzie 2024 roku skrajnie prawicowy, niezależny kandydat Călin Georgescu niespodziewanie wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich. Później Trybunał Konstytucyjny unieważnił głosowanie z powodu podejrzeń o rosyjską ingerencję, a Georgescu został wykluczony z powtórki wyborów w maju 2025 roku. Zarówno on, jak i Moskwa zaprzeczają jakimkolwiek nieprawidłowościom.
Nicușor Dan, wybrany w maju ubiegłego roku, zapowiedział publikację szczegółowego raportu na temat unieważnienia wyborów w 2024 roku, jednak dokument wciąż nie został opublikowany.
W ubiegłym miesiącu Dan ponownie oskarżył Georgescu o powiązania z Kremlem, zapowiadając przedstawienie jasnych dowodów „w sposób systematyczny" jeszcze w tym roku.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Opóźnienia wywołały obawy o wiarygodność rządu.
W ubiegłym miesiącu Simina Tănăsescu, szefowa rumuńskiego Trybunału Konstytucyjnego, ujawniła, że wybory z 2024 roku zostały unieważnione z powodu naruszeń praw wyborców i kandydatów oraz zasad finansowania kampanii.
"Uzasadnienie Trybunału nie przekonało nawet tych wyborców, którzy głosowali proeuropejsko i są zdecydowanie przeciwni panu Georgescu," mówi Marius Ghincea, politolog z ETH w Zurychu. Dodaje, że wyborcy Georgescu czują się pomijani, a szersza opinia publiczna jest „zwodzona" brakiem jasnych dowodów.
W październiku, podczas spotkania EU, Dan przedstawił 25-stronicowy raport, z którego wynika, że w 2024 roku Moskwa przeprowadziła 85 tys. cyberataków na rumuńską infrastrukturę wyborczą, a także działania mające na celu destabilizację regionu, sabotaż i szerzenie dezinformacji.
Rumuńskie władze nie udzieliły dodatkowego komentarza w odpowiedzi na pytania BBC.

Źródło zdjęcia, Bloomberg via Getty Images
TikTokowe wybory
Kampania Georgescu zyskała popularność na TikToku, z którego korzysta 8,5 mln Rumunów. Po wyborach w 2024 roku platforma poinformowała, że usunęła ponad 27 tys. nieautentycznych kont powiązanych z promowaniem Georgescu oraz sprzyjających mu ugrupowań politycznych.
Francuska agencja państwowa udokumentowała, że influencerzy i algorytmy TikToka były wykorzystywane w celu wspierania Georgescu, podczas gdy Stany Zjednoczone oskarżyły Unię Europejską o „agresywne działania cenzorskie" w trakcie wyborów w 2024 roku.

Źródło zdjęcia, Getty Images Europe
„Zagraniczna ingerencja nie wygląda jak w filmach," ostrzega Elena Calistru, prezeska organizacji pozarządowej Funky Citizens, podkreślając, że nie należy oczekiwać szczegółowego, krok po kroku wyjaśnienia ze strony rządu.
Związek Radziecki okupował Rumunię w latach 1944–1958, utrzymując w kraju znaczną obecność wojskową, co w komunistycznej historiografii określano jako „wyzwolenie". Elena Calistru uważa, że historyczna niechęć związana z tym okresem powinna zniechęcać Rumunów do jakichkolwiek prorosyjskich sympatii.
Dodaje jednak, że Moskwa może wykorzystywać uśpione napięcia, aby podsycać „głębokie niezadowolenie wobec instytucji europejskich, liberalnej demokracji czy obecności NATO i członkostwa Rumunii w sojuszu".
Historyczna nieufność
Dziesięciolecia rządów komunistycznych ukształtowały w Rumunii nieufność wobec instytucji państwa, postrzeganych jako represyjne i propagandowe. Najnowsze sondaże pokazują, że jedynie 11,9% Rumunów ufa parlamentowi, a 18,4% rządowi – podczas gdy 63,9% deklaruje zaufanie do Kościoła.
Częste konflikty polityczne, chroniczna korupcja i głębokie nierówności gospodarcze dodatkowo podkopywały zaufanie do państwa na przestrzeni lat.
Zdaniem Laurențiu Pleșki z German Marshall Fund, polaryzacja polityczna, poczucie wyobcowania wśród diaspory oraz rosnące podziały ekonomiczne „zasiały to poczucie rozczarowania i chęć odwetu" wśród wyborców, co sprzyjało kampanii Georgescu.
Rosyjskie interesy
Rumunia jest dla Moskwy krajem o znaczeniu strategicznym – zarówno jako państwo NATO graniczące z Ukrainą, jak i członek UE, który mógłby potencjalnie blokować rosyjskie sankcje w Brukseli.
"Rumunia rządzona przez prezydenta bliższego rosyjskim wartościom, bardziej eurosceptyczna i bardziej nacjonalistyczna, byłaby dla Rosji korzystna," mówi Pleșca. Dodaje, że Kreml prawdopodobnie nie dążył bezpośrednio do wyniesienia prorosyjskiego prezydenta, lecz raczej do skomplikowania sytuacji politycznej w kraju.
Tymczasem polityczny chaos w Rumunii utrzymuje się. W tym miesiącu upadł krótkotrwały rząd koalicyjny premiera Ilii Bolojana po głosowaniu nad wotum nieufności.
Analitycy porównują sytuację do sąsiedniej Mołdawii, która również informowała o rosyjskiej ingerencji w wybory.
Jak mówi Ghincea, Mołdawianie „potrafili skuteczniej zidentyfikować, zapobiegać i reagować na wyzwania wynikające z wojny hybrydowej", podczas gdy „w przypadku Rumunii do tej pory nie wiadomo dokładnie, jakie działania podjęły – lub czy w ogóle podjęły – instytucje państwowe".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska











