Czy ludzie są z natury monogamiczni – i czy to najlepsza strategia?

Para młoda na torcie – klasyczny obraz w zmieniającym się świecie

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Tańcząca para młoda na torcie weselnym
    • Autor, CrowdScience programme
    • Stanowisko, BBC World Service
  • Czas czytania: 6 min

W świecie, w którym aplikacje randkowe dają nieskończony wybór, a definicje związków stale się zmieniają, pytanie, czy ludzie są z natury monogamiczni, wydaje się dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek.

Alina, Rumunka mieszkająca w Londynie, zaczęła się nad tym zastanawiać po tym, jak spróbowała relacji poliamorycznych – czyli takich, w których można mieć więcej niż jednego partnera, za zgodą wszystkich stron.

„Niedawno poznałam kogoś, kto jest poly i od zawsze tak żyje”, wyjaśnia.

„Po prostu chciałam się dowiedzieć: dlaczego jako społeczeństwo wybraliśmy monogamię?”

Jednym ze sposobów na zrozumienie naszej ewolucyjnej ścieżki jest obserwowanie naszych najbliższych krewnych wśród naczelnych i ich strategii rozrodczych.

„Goryle są poligyniczne – jeden samiec łączy się z wieloma samicami”, mówi dr Kit Opie, biolog ewolucyjny z Uniwersytetu w Bristolu w Wielkiej Brytanii.

„Tak więc całe potomstwo w grupie ma tego samego ojca – samca – ale różne matki spośród samic w tej grupie.”

„Ale ta strategia nie jest skuteczna,” wyjaśnia dr Opie – bo prowadzi do częstych przypadków dzieciobójstwa.

„Dzieciobójstwo to dość makabryczny aspekt życia goryli,” dodaje.

„To sytuacja, w której samiec goryla zabija młode, z którymi nie jest spokrewniony, aby ich matka szybciej znów stała się płodna i mógł się z nią rozmnażać. To raczej nie jest strategia ewolucyjna, którą chcielibyśmy naśladować.”

Przytulające się do siebie Bonobo (Pan paniscus). Rezerwat bonobo Lola Ya, Demokratyczna Republika Konga. Paź 2010

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Samice bonobo łączą się z wieloma samcami, aby zatrzeć ojcostwo i zapobiec dzieciobójstwu

Ale wśród innych małp bliżej spokrewnionych z ludźmi – takich jak szympansy i bonobo (gatunek małpy człekokształtnej) – samice wykształciły inną strategię ewolucyjną.

Aby zapobiec dzieciobójstwu, samice łączą się z wieloma samcami, co zaciera pochodzenie potomstwa i zmniejsza ryzyko skrzywdzenia ich młodych.

Niewykluczone, że ludzie też zaczynali od takich grup z wieloma samcami i samicami.

Ale około 2 mln lat temu coś się zmieniło.

„Powodem była zmiana klimatu,”mówi dr Opie.

„W Afryce subsaharyjskiej, gdzie żyli nasi przodkowie, klimat się wysuszał i duże obszary zamieniły się w sawannę. Wczesne społeczności ludzkie musiały tworzyć duże grupy, by chronić się przed licznymi drapieżnikami. Mózgi się powiększały, by radzić sobie z tymi złożonymi grupami, a w związku z tym wydłużył się też okres laktacji.”

Ale w dużych grupach duża liczba samców utrudniała ustalenie, kto jest ojcem dziecka.

„A samice potrzebowały pomocy od któregoś z samców w wychowaniu dzieci. Dlatego przeszły na monogamię.”

Czy monogamia to najlepsza strategia?

Według dr. Opie, ta zmiana była konieczna nie dlatego, że monogamia była „lepsza”, ale dlatego, że była jedyną realną opcją.

Szczęśliwa rodzina z dwiema córkami przytulającymi mamę w domowym zaciszu.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Wychowanie potomstwa o dużym mózgu i wolnym rozwoju uczyniło monogamię najrozsądniejszym wyborem dla ludzi

Wychowanie ludzkiego potomstwa z dużym mózgiem i powolnym rozwojem wymagało ogromnego zaangażowania rodziców – większego, niż matka mogła zazwyczaj zapewnić samodzielnie.

Jednak mimo że nasi przodkowie przeszli na monogamię, współcześni ludzie często mają problem z dochowaniem wierności.

„Istnieją gatunki, które pozostają z jednym partnerem przez całe życie i nie zdradzają, ale są dość rzadkie,” mówi dr Opie.

„Najbliżsi nam krewni, którzy są monogamiczni, to gibony. Ale gibony żyją oddzielnie od innych par, więc prawdopodobnie łatwiej jest zarówno samcowi, jak i samicy kontrolować, kto wchodzi na ich mały kawałek lasu deszczowego, a kto nie.”

„Ale gdy żyjesz w dużej grupie z wieloma samcami i samicami – jak ludzie – znacznie trudniej to kontrolować i wiedzieć, czy partner jest wierny, czy nie.”

Monogamia w tym świetle to nie tyle naturalny wybór, co strategia przetrwania – z wbudowanymi trudnościami.

Chemia budowania więzi

Co więc dzieje się w mózgu, gdy się zakochujemy albo walczymy z pokusą?

Sarah Blumenthal, doktorantka neurobiologii na Uniwersytecie Emory w USA, bada norniki preriowe – małe zwierzęta, które podobnie jak ludzie, tworzą długotrwałe pary.

Trzy norniki preriowe

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Norniki preriowe mają wysokie stężenie receptorów oksytocyny w ośrodkach nagrody w mózgu

W przeciwieństwie do innych gatunków norników, te mają dużo receptorów oksytocyny w ośrodkach nagrody w mózgu.

Oksytocyna – nazywana „hormonem przytulania,” wydziela się podczas kontaktu fizycznego i budowania więzi.

„Gdy sztucznie zaburzamy działanie oksytocyny u norników preriowych, nie są one w stanie tworzyć silnych więzi i spędzają mniej czasu ze swoim partnerem,” mówi Blumenthal.

Zdjęcie mężczyzny na plaży z dwiema przyjaciółkami

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Dopamina może tłumaczyć zmiany w naszej potrzebie nowości i zaangażowania

Ludzie mają podobny system oksytocynowy, co sugeruje, że nasze mózgi są zaprogramowane tak, by odczuwać tworzenie więzi jako coś nagradzającego.

Ale inny związek – dopamina – może wyjaśniać, dlaczego czasami szukamy nowości, a innym razem – przywiązania.

Podczas wczesnych etapów tworzenia więzi dopamina zalewa mózg, wywołując przyciąganie i otwartość. Gdy więź się ugruntuje, wydzielanie dopaminy ulega zmianie.

Kobiety z wieloma mężami

Chociaż ewolucja sprzyjała monogamii, ludzie na całym świecie tworzyli różne formy związków.

Antropolożka dr Katie Starkweather z Uniwersytetu Illinois w Chicago udokumentowała ponad 50 przypadków poliandrii – gdzie kobieta miała wielu mężów – od Nepalu po Afrykę i Amerykę.

Dwóch młodych mężczyzn całuje kobietę w policzek

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Poliandria, czyli sytuacja, w której kobieta ma wielu mężów, występuje statystycznie rzadziej niż poligynia, gdzie jeden mężczyzna ma wiele żon

Choć poliandria jest rzadsza niż poligynia (jeden mężczyzna, wiele żon), nie jest niemożliwa.

„Kobiety mogą czerpać korzyści ekonomiczne z posiadania wielu partnerów. Jeśli główny mąż umrze albo musi być nieobecny przez długi czas – jak to bywało w niektórych rdzennych społecznościach Ameryki Północnej – naprawdę opłacało się mieć plan awaryjny," mówi.

W niektórych przypadkach niemonogamiczne układy dawały również korzyści genetyczne.

„W środowiskach, gdzie ludzie często chorują i umierają, możesz naprawdę dobrze na tym wyjść, jeśli masz kilkoro dzieci z nieco różnym zestawem genów,” wyjaśnia Starkweather.

„Mogą trochę lepiej pasować do swojego obecnego środowiska.”

Niemonogamia jednak niesie ze sobą pewne trudności.

Utrzymanie wielu relacji wymaga czasu, energii i negocjacji.

„Utrzymanie wielu małżonków jest niezwykle trudne, niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. To trudne ekonomicznie i trudne emocjonalnie. Myślę, że to główny powód, dla którego monogamia wciąż jest statystycznie najczęstszą formą małżeństwa,” mówi Starkweather.

Perspektywa poliamorii

Dla Aliny monogamia nie sprawdziła się w poprzednim związku. Teraz w relacji poliamorycznej doświadcza nowych emocji.

„Zazdrość potrafi być bardzo trudna i silna”, przyznaje.

„Ale u mnie osobiście wiele z tego wynika z poczucia, że nie są wobec mnie szczerzy – a kiedy wiem, że są uczciwi, to pomaga poradzić sobie z zazdrością.”

Plecy młodych mężczyzn i kobiety stojących w rzędzie na trawie, obejmujących się nawzajem

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Dla niektórych ludzi niemonogamia daje emocjonalną wolność i elastyczność ekonomiczną

Jej partner się zgadza: „Powiedziałbym, że zazdrość nie jest tak naprawdę największym problemem. Większym wyzwaniem jest ilość czasu i wysiłku, jakiego wymaga utrzymanie kilku zdrowych relacji – to bywa przytłaczające.”

A jednak oboje twierdzą, że warto.

„Nie ma z góry ustalonych zasad,” mówi Alina.

„To zmusza cię do rozmów, których w innym przypadku by nie było – i to wzmocniło nasz związek.”

A więc, czy jesteśmy z natury monogamiczni?

Odpowiedź wydaje się brzmieć: i tak, i nie.

W różnych kulturach i epokach ludzie tworzyli różne modele związków, dostosowując się do warunków społecznych, ekonomicznych i środowiskowych.

Dla niektórych niemonogamia daje emocjonalną wolność i elastyczność ekonomiczną.

Dla innych monogamia pozostaje najprostszym i najłatwiejszym do opanowania sposobem na życie w miłości.

„Ludzie ewoluowali, by być elastyczni – i to dotyczy także sposobu, w jaki tworzymy związki i zawieramy małżeństwa”, mówi Katie Starkweather.

„Żyjemy we wszystkich typach środowisk na Ziemi – i to właśnie dzięki naszej elastyczności i zachowaniom, jakie wykształciliśmy.”

Edited by: Kamila Koronska i Maria Zielińska

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.