'Bez obaw': Trump bagatelizuje chińskie ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Kelly Ng
- Autor, Koh Ewe
- Czas czytania: 4 min
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że nie martwią go chińskie ćwiczenia wojskowe wokół samorządnej wyspy Tajwan, do której Chiny roszczą sobie prawa.
„Mam świetne relacje z prezydentem Xi [Jinpingiem] i nie powiedział mi nic na temat [tych ćwiczeń]. Oczywiście widziałem, co się dzieje," powiedział Trump reporterom podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.
„Nie, nic mnie to nie martwi. Od 20 lat prowadzą w tym rejonie ćwiczenia morskie," dodał, odnosząc się do manewrów, które w ostatnich latach uległy nasileniu i obejmują obecnie symulację blokady wyspy.
Ćwiczenia, które rozpoczęły się w poniedziałek, odbywają się niespełna dwa tygodnie po tym, jak USA ogłosiły jedną z największych w historii sprzedaży broni Tajwanowi.
Chińskie wojsko oświadczyło, że manewry są ostrzeżeniem wobec „separatystycznych sił dążących do niepodległości Tajwanu" oraz „zewnętrznej ingerencji".
Obejmują one 10 godzin ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji na morzu i w przestrzeni powietrznej w pięciu lokalizacjach otaczających wyspę.
Dowództwo Teatru Wschodniego Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, odpowiedzialne za Cieśninę Tajwańską, poinformowało, że skierowało niszczyciele, fregaty oraz myśliwce-bombowce w celu przetestowania „koordynacji morsko-powietrznej" oraz „zintegrowanych zdolności do blokady".
Ministerstwo obrony Tajwanu poinformowało, że we wtorek rano wykryło 130 chińskich samolotów wojskowych wokół wyspy, z czego 90 przekroczyło tzw. „linię mediany" – nieformalną granicę dzielącą Chiny i Tajwan, której ważności Pekin nie uznaje.
Takie wtargnięcia zdarzają się jednak także wtedy, gdy nie trwają ćwiczenia, ponieważ Pekin stosuje tzw. taktykę „szarej strefy", mającą na celu długofalowe osłabianie obrony Tajwanu.
Tajwańskie ministerstwo podało również, że we wtorek zauważyło w pobliżu wyspy ponad tuzin chińskich okrętów wojennych. Siły zbrojne Tajwanu monitorują sytuację i w odpowiedzi rozmieściły samoloty, okręty oraz nadbrzeżne systemy rakietowe.
Kancelaria prezydenta Tajwanu skrytykowała ćwiczenia, określając je jako wyzwanie dla międzynarodowych norm.
W porannym wtorkowym wpisie w mediach społecznościowych prezydent Lai Ching-te stwierdził, że eskalacja presji militarnej ze strony Komunistycznej Partii Chin „nie jest czymś, co powinna robić odpowiedzialna potęga".
„Będziemy działać odpowiedzialnie i nie eskalować konfliktu ani nie podsycać sporów" – powiedział, dodając, że tajwańskie wojsko i zespół ds. bezpieczeństwa narodowego „dołożą wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo kraju".
„Główną publicznością" tegorocznych ćwiczeń „są tak naprawdę Stany Zjednoczone, Donald Trump i Japonia, bardziej niż mieszkańcy Tajwanu," powiedziała w programie BBC Newsday Susan Shirk, była zastępczyni sekretarza stanu USA.
„To wyraz determinacji i gniewu" w związku z amerykańską sprzedażą broni, która obejmuje obecnie nie tylko uzbrojenie defensywne, ale także ofensywne, zdolne do rażenia chińskiego lądu – dodała Shirk.
Zwróciła też uwagę na obawy w USA, że prezydent Trump „jest mniej zaangażowany w obronę Tajwanu niż poprzedni prezydenci".
„Prowadzi on swego rodzaju politykę transakcyjną, w której mógłby być skłonny ograniczyć część amerykańskiego zaangażowania wobec Tajwanu w zamian za inne korzyści handlowe lub gospodarcze" – powiedziała.
Alexander Neill, adiunkt w Pacific Forum, powiedział BBC, że trwające ćwiczenia są „zaprojektowane tak, by zademonstrować operacyjne zdolności Armii Ludowo-Wyzwoleńczej na morzu i w powietrzu".
Trump „nie myli się", mówiąc o nasileniu takich ćwiczeń w ciągu ostatnich dwóch dekad, co jest zgodne z modernizacją chińskiego wojska – twierdzi Neill.
Dodaje jednak: „Jeśli [Trump] sugeruje, że jego relacje z Xi Jinpingiem będą miały jakikolwiek wpływ na podejście Xi do Cieśniny Tajwańskiej, to sądzę, że łudzi się".
Chiny od dawna deklarują zamiar „zjednoczenia" z Tajwanem i nie wykluczyły użycia siły w celu jego przejęcia.
W ostatnich latach Pekin nasilił presję na Tajpej poprzez ćwiczenia wojskowe oraz regularne wtargnięcia na wody terytorialne i w przestrzeń powietrzną Tajwanu. W odpowiedzi Tajwan planuje zwiększenie wydatków na obronność w celu modernizacji swoich sił zbrojnych.
Choć Trump bagatelizuje trwające ćwiczenia Pekinu, jego administracja niedawno ogłosiła pakiet uzbrojenia dla Tajwanu o wartości 11 mld dolarów (ok. 39.5 mld złotych), obejmujący zaawansowane wyrzutnie rakiet, samobieżne haubice oraz różnego rodzaju pociski.
USA utrzymują formalne relacje dyplomatyczne z Pekinem, a nie z Tajwanem, i od dziesięcioleci prowadzą delikatną politykę dyplomatyczną. Pozostają jednak potężnym sojusznikiem Tajwanu i największym dostawcą broni dla wyspy.
Chiny odpowiedziały na sprzedaż sankcjami wobec kilku amerykańskich firm zbrojeniowych. Ich ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło również, że wszelkie próby „powstrzymywania Chin przy użyciu Tajwanu absolutnie się nie powiodą".
Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi powiedział we wtorek, że Chiny muszą „zdecydowanie przeciwdziałać" temu, co określił jako „ciągłe prowokacje ze strony proniepodległościowych sił na Tajwanie" oraz „zakrojone na szeroką skalę sprzedaże broni" ze strony USA.
Dodał, że „pełne narodowe zjednoczenie" Tajwanu jest „historyczną misją, którą musimy zrealizować".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska









