Jak determinacja śledczego ds. dark webu pomogła ocalić wykorzystywane dziecko

Greg Squire w szarej koszulce z dekoltem w serek i okularach, obok obrobionego zdjęcia muru z cegły i sylwetki dziewczyny
    • Autor, Sam Piranty
    • Stanowisko, BBC Eye Investigations
  • Czas czytania: 7 min

Ostrzeżenie: Artykuł zawiera informacje dotyczące wykorzystywania seksualnego dzieci.

Specjalista ds. śledztw internetowych Greg Squire utknął w martwym punkcie, próbując uratować dziewczynkę, którą jego zespół nazwał Lucy.

Niepokojące materiały z jej udziałem były rozpowszechniane w dark webie — zaszyfrowanej części internetu dostępnej wyłącznie przy użyciu specjalnego oprogramowania zapewniającego anonimowość.

Mimo zapewnionej anonimowości sprawca dbał również o zacieranie śladów, starannie przycinając lub modyfikując wszelkie elementy, które mogłyby pomóc w identyfikacji – mówi Squire. Ustalenie tożsamości Lucy i miejsca jej pobytu wydawało się niemożliwe.

Jak się jednak wkrótce okazało, wskazówka dotycząca lokalizacji 12‑latki była tuż przed ich oczami.

Squire pracuje w elitarnej jednostce amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której zadaniem jest identyfikowanie dzieci pojawiających się w materiałach przedstawiających ich wykorzystywanie seksualne.

Zespół BBC World Service przez pięć lat towarzyszył Squire'owi oraz innym jednostkom śledczym w Portugalii, Brazylii i Rosji, dokumentując ich pracę przy sprawach takich jak porwanie i domniemana śmierć siedmiolatka w Rosji czy zatrzymanie Brazylijczyka odpowiedzialnego za pięć największych forów z treściami pedofilskimi w dark webie.

Ten bezprecedensowy dostęp pokazuje, że przełomy w takich sprawach często nie wynikają z wykorzystania najnowocześniejszych technologii, lecz z dostrzeżenia drobnych, znaczących szczegółów na zdjęciach lub forach internetowych.

Greg Squire i jego koledzy, w tym Pete Manning, w ich biurze. Greg ma na sobie zieloną koszulkę i jasne spodnie i przechodzi przez pokój pełen ekranów komputerowych, trzymając laptop.
Podpis zdjęcia, Squire i jego zespół całodobowo monitorują czatroomy w dark webie, aby obserwować jakiekolwiek wskazówki, które mogłyby pomóc w identyfikacji i lokalizacji maltretowanych dzieci

Squire wskazuje sprawę Lucy, jedną z pierwszych w jego karierze, jako moment, który ukształtował jego zawodową drogę.

Szczególnie poruszał go fakt, że Lucy była w podobnym wieku co jego córka, mimo tego, nowe zdjęcia dokumentujące jej wykorzystywanie (w jej własnej sypialni jak sądzono) pojawiały się regularnie.

Na podstawie rodzaju gniazdek elektrycznych i włączników widocznych na zdjęciach śledczy ustalili, że dziewczynka przebywa w Ameryce Północnej. To jednak był jedyny trop.

Zwrócili się do Facebooka, który wówczas dominował w mediach społecznościowych, z prośbą o pomoc w przeszukaniu rodzinnych zdjęć użytkowników. Firma, mimo że dysponowała technologią rozpoznawania twarzy, odpowiedziała, że „nie posiada narzędzi", by pomóc w tej sprawie.

Zespół przeanalizował więc każdy detal widoczny w pokoju Lucy: narzutę na łóżko, ubrania, pluszowe zabawki – wszystko, co mogło stanowić wskazówkę.

Przełom przyniosło odkrycie, że sofa widoczna na części zdjęć była sprzedawana jedynie regionalnie, a nie w całym kraju, co ograniczało liczbę potencjalnych nabywców. Mimo to lista obejmowała około 40 tysięcy osób.

„Na tym etapie wciąż mówiliśmy o 29 stanach USA. To dziesiątki tysięcy adresów – zadanie ogromne i przytłaczające," relacjonuje Squire.

Zespół szukał więc kolejnych wskazówek. To wtedy ich uwagę zwróciła odsłonięta ceglana ściana w sypialni dziewczynki.

„Zacząłem po prostu wyszukiwać informacje o cegłach i szybko trafiłem na Stowarzyszenie Przemysłu Ceglanego," wspomina Squire.

"Kobieta, która odebrała telefon była niesamowita. Powiedziała coś w stylu: 'Jak Przemysł Ceglany może wam pomóc?'"

Pracowniczka organizacji zaproponowała rozesłanie zdjęcia do ekspertów w całym kraju. Odpowiedź nadeszła niemal natychmiast.

Jednym z ekspertów był John Harp, związany ze sprzedażą cegieł od 1981 r.

„Zauważyłem, że ta cegła miała bardzo różowy odcień, a na wierzchu lekko przyciemnioną, jakby grafitową warstwę. Była to modułowa, ośmiocalowa cegła o prostych krawędziach," wspomina.

„Kiedy to zobaczyłem, od razu wiedziałem, jaka to cegła," dodaje.

Była to, jak powiedział Squire'owi, Flaming Alamo.

„[Nasza firma] produkowała tę cegłę od końcówki lat 60. do mniej więcej połowy lat 80., a ja sprzedałem miliony takich cegieł z tej fabryki".

John Harp ma krótkie siwe włosy i siwe wąsy. Ma na sobie czarną koszulę z krótkim rękawem i zielone spodnie, i siedzi w swojej cegielni, za nim otwarte są pudła.
Podpis zdjęcia, John Harp był w stanie zidentyfikować model cegły w ścianie widocznej za Lucy

Początkowo Squire był zachwycony, licząc na dostęp do zdigitalizowanej listy klientów. Harp szybko jednak wyjaśnił, że rejestry sprzedaży to jedynie „stos notatek" sięgających dekad wstecz.

Ekspert zdradził jednak kluczową wskazówkę dotyczącą cegieł, wspomina Squire.

„Powiedział: 'Cegły są ciężkie'. I dodał: 'A ciężkie cegły nie podróżują daleko'".

To zmieniło wszystko. Zespół wrócił do listy klientów sklepu z sofami i zawęził ją wyłącznie do osób mieszkających w promieniu 100 mil od fabryki cegieł Harpa na południowym zachodzie USA.

Z listą liczącą jedynie 40–50 nazwisk o wiele łatwiej było odnaleźć ich konta w mediach społecznościowych i przejrzeć je wszystkie. To właśnie wtedy śledczy natrafili na zdjęcie Lucy na Facebooku – z dorosłą osobą, która wyglądała na kogoś bliskiego dziewczynce, być może krewnego.

Ustalili adres tej kobiety, a następnie wykorzystali go do dotarcia do wszystkich innych miejsc, z którymi mogła być powiązana, oraz osób, z którymi kiedykolwiek mieszkała. Analiza tych danych pozwoliła jeszcze bardziej zawęzić krąg poszukiwań.

Śledczy nie chcieli jednak prowadzić wizyt w terenie, by nie ryzykować, że podejrzany zorientuje się, iż znajduje się na celowniku służb.

Greg Squire z psem na spacerze w pobliżu swojego domu - patrzy w dół na czarnego, białego i brązowego psa, który patrzy na niego w górę.
Podpis zdjęcia, Squire w swoim domu w New Hampshire — bardzo go poruszyło, że Lucy była w wieku zbliżonym do jego własnej córki.

Cegieł Flaming Alamo nie było widać na zewnętrznej elewacji żadnego z domów, ponieważ budynki były obłożone innymi materiałami.

Zespół poprosił jednak Harpa, by ocenił — na podstawie stylu i wyglądu zewnętrznego — czy dane nieruchomości mogły zostać zbudowane w okresie, gdy Flaming Alamo były dostępne w sprzedaży.

„Robiliśmy zrzut ekranu domu lub budynku i wysyłaliśmy go do Johna, pytając: 'Czy w tym domu mogły znajdować się te cegły?,'" mówi Squire.

W końcu nastąpił przełom. Znaleźli adres, który — zdaniem Harpa — mógł posiadać wewnętrzną ścianę z cegieł Flaming Alamo, a którego właściciel figurował również na liście klientów sklepu z sofami.

„Zawęziliśmy więc nasze poszukiwania do tego jednego adresu… i zaczęliśmy proces potwierdzania, kto tam mieszka, korzystając z rejestrów stanowych, danych z prawa jazdy… oraz informacji ze szkół," wyjaśnia Squire.

Zespół ustalił, że w gospodarstwie domowym, w którym przebywała Lucy, mieszkał także partner jej matki, mężczyzna wcześniej skazany za przestępstwa seksualne.

W ciągu kilku godzin lokalni agenci Homeland Security aresztowali sprawcę, który przez sześć lat krzywdził Lucy. Został później skazany na ponad 70 lat więzienia.

Ekspert od cegieł, John Harp, był poruszony wiadomością, że Lucy jest bezpieczna — zwłaszcza w kontekście jego wieloletnich doświadczeń jako zastępczego ojca.

„W naszym domu było ponad 150 różnych dzieci. Adoptowaliśmy troje. Przez te wszystkie lata mieliśmy pod opieką wiele dzieci, które wcześniej były krzywdzone," powiedział.

„To, co [zespół Squire'a] robi każdego dnia i z czym musi się mierzyć, jest zwielokrotnieniem setki razy tego, co ja widziałem czy czego doświadczyłem".

Greg Squire na spacerze w lesie - ma na sobie ciemny płaszcz i szarą czapkę beanie.
Podpis zdjęcia, Squire miał problemy ze zdrowiem psychicznym w wyniku swojej pracy

Kilka lat temu ta presja zaczęła poważnie odbijać się na zdrowiu psychicznym Squire'a. Przyznaje, że kiedy nie pracował, „alkohol odgrywał w jego życiu większą rolę, niż powinien".

„W tamtym czasie moje dzieci były już trochę starsze… i, wiesz, to niemal pozwala ci iść jeszcze dalej. Myślisz: 'Jeśli wstanę dziś o trzeciej rano, mogę zaskoczyć [sprawcę] w sieci.'

„Ale jednocześnie, prywatnie… 'Kim jest Greg? Sam nie wiem, co lubi robić.' Twoimi znajomymi… w ciągu dnia są przestępcy… Cały dzień słuchasz tylko o najbardziej przerażających rzeczach."

Niedługo później jego małżeństwo się rozpadło, a on mówi, że zaczął mieć myśli samobójcze.

To jego kolega, Pete Manning, zachęcił go do szukania pomocy, gdy zauważył, że Greg coraz bardziej sobie nie radzi.

Greg Squire i Pete Manning spacerują po plaży trzymając na wynos napoje. Oboje mają na sobie niebieskie spodnie i brązowe kurtki.
Podpis zdjęcia, Czuję się zaszczycony, będąc częścią zespołu, który może wprowadzić zmiany, mówi Squire, pokazany na zdjęciu z przyjacielem i kolegą Pete'em Manningiem

„To trudne, kiedy coś, co daje ci tyle energii i motywacji, jest jednocześnie tym, co powoli cię niszczy," mówi Manning.

Squire podkreśla, że ujawnienie swoich słabości i dopuszczenie ich do głosu było pierwszym krokiem ku poprawie i możliwością dalszego wykonywania pracy, z której jest dumny.

„Czuję się zaszczycony, że mogę być częścią zespołu, który realnie coś zmienia, zamiast tylko oglądać to w telewizji czy o tym słyszeć… Wolę być w samym środku tej walki i próbować ją zatrzymać."

Minionego lata Greg po raz pierwszy spotkał Lucy, która ma dzisiaj już ponad 20 lat.

Squire i Lucy siedzą na ławce w parku rozmawiając. Squire ma na sobie ciemną koszulkę, a Lucy ma czapkę i niebieski top na ramiączkach.
Podpis zdjęcia, Lucy (po lewej), teraz dorosła, powiedziała Squire'owi, że modliła się o to, by przyszła pomoc

Powiedziała mu, że jej obecna zdolność do mówienia o tym, przez co przeszła, jest dowodem na siłę wsparcia, jakie ma wokół siebie.

„Mam większą stabilność. Mam siłę, by rozmawiać z ludźmi [o tym, co mnie spotkało], czego jeszcze… nawet, powiedzmy, parę lat temu nie byłabym w stanie zrobić".

Dodała, że w momencie, gdy Homeland Security przerwało jej krzywdzenie, „modliła się bez przerwy, żeby to się wreszcie skończyło".

„Nie chcę, żeby to brzmiało banalnie, ale to była wysłuchana modlitwa".

Squire powiedział jej, że żałuje, iż nie mógł przekazać, że pomoc jest już w drodze.

„Chciałoby się mieć moc telepatii i móc powiedzieć: 'słuchaj, już jedziemy'".

BBC zapytało Facebooka, dlaczego platforma nie mogła wykorzystać technologii rozpoznawania twarzy, by pomóc w odnalezieniu Lucy.

Odpowiedź brzmiała: „Aby chronić prywatność użytkowników, ważne jest, byśmy przestrzegali odpowiednich procedur prawnych, ale wspieramy organy ścigania w takim zakresie, w jakim możemy".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska