Stygmat ukraińskich żołnierzy, którzy zginęli 'w niewłaściwy sposób'

Mężczyzna w białym T-shircie siedzi tyłem do kamery. Obok niego znajduje się kolaż przedstawiający flagę i odznakę noszone przez ukraińskich żołnierzy.
Podpis zdjęcia, Nie ma oficjalnych danych o liczbie ukraińskich żołnierzy, którzy popełnili samobójstwo
    • Autor, Anastasiya Gribanova
    • Relacja z, Kijów
  • Czas czytania: 6 min

Ten artykuł zawiera drastyczne szczegóły oraz odniesienia do samobójstwa. Niektóre imiona zostały zmienione w celu ochrony tożsamości wypowiadających się osób.

Kateryna nie potrafi mówić o swoim synu, Orestie, bez łez. Jej głos drży z gniewu, gdy opowiada, w jaki sposób dowiedziała się o jego śmierci.

Orest zginął na ukraińskim froncie w pobliżu Czasiw Jaru, w obwodzie donieckim, w 2023 roku.

Zgodnie z oficjalnym śledztwem wojskowym zmarł w wyniku samookaleczenia.

Kateryna poprosiła o zachowanie anonimowości swojej oraz swojego zmarłego syna z powodu stygmatyzacji, jaka w Ukrainie towarzyszy samobójstwu i zdrowiu psychicznemu.

Orest był cichym 25-latkiem, kochał książki i marzył o karierze akademickiej.

Jak mówi jego matka, na początku wojny z powodu słabego wzroku uznano go za niezdolnego do służby.

Jednak w 2023 roku patrol rekrutacyjny zatrzymał go na ulicy, co doprowadziło do ponownej oceny jego wzroku.

Uznano go za zdolnego do walki.

Niedługo potem wysłano go na front jako specjalistę ds. łączności.

Ukraińscy żołnierze instalują miny przeciwpancerne i niewybuchowe przeszkody wzdłuż linii frontu w nieujawnionym miejscu w pobliżu miejscowości Czasiw Jar w obwodzie donieckim we wschodniej Ukrainie.

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Armia ukraińska na linii frontu w okolicach Czasiwskiego Jaru w Doniecku

Trudno jest ustalić dokładną liczbę ukraińskich żołnierzy poległych w walce. Na początku tego roku prezydent Zełenski przyznał, że zginęło ponad 46 tysięcy ukraińskich żołnierzy i oficerów.

Zachodni analitycy uważają tę liczbę za zaniżoną. W cieniu rozgrywa się jednak cicha tragedia – żołnierze odbierają sobie życie, a ich rodziny pozostają z żalem, stygmatyzacją i ciszą.

Nie istnieją oficjalne statystyki dotyczące samobójstw wśród żołnierzy. Urzędnicy opisują je jako odosobnione incydenty.

Jednak obrońcy praw człowieka i pogrążone w żałobie rodziny uważają, że może ich być setki.

„Oresta złapano, a nie powołano," mówi Kateryna z goryczą.

Lokalne centrum rekrutacyjne zaprzeczyło wobec BBC jakimkolwiek nieprawidłowościom, twierdząc, że w czasie wojny upośledzony wzrok czynił Oresta „częściowo zdolnym" do służby.

Po rozmieszczeniu w pobliżu Czasiw Jaru Orest stawał się coraz bardziej wycofany i przygnębiony, wspomina Kateryna.

Codziennie pisze do syna listy — już 650 i wciąż przybywają nowe. Jej żal pogłębia sposób, w jaki prawo klasyfikuje jego śmierć.

W Ukrainie samobójstwo uznawane jest za stratę pozabojową.

Rodziny osób, które zmarły w wyniku samobójstwa, nie otrzymują żadnego odszkodowania, żadnych honorów wojskowych ani publicznego uznania.

„W Ukrainie jest tak, jakby nas podzielono," mówi Kateryna.

„Jedni zginęli w ten właściwy sposób, inni w niewłaściwy".

„Państwo zabrało mi syna, wysłało go na wojnę i oddało mi ciało w worku. To wszystko. Żadnej pomocy, żadnej prawdy, niczego".

Żołnierze w mundurach trzymają ukraińską flagę nad trumną podczas pogrzebu żołnierza.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Pogrzeb z honorami wojskowymi żołnierza poległego na wojnie. Ceremonia we Lwowie.

Ukryte koszty

Historia Kateryny jest jedną z trzech, które BBC usłyszało od rodzin, których bliscy odebrali sobie życie podczas służby. Każda z tych historii ujawnia bolesny schemat psychicznego wyczerpania oraz system, który, jak twierdzą — ich zaniedbuje.

Dla Marijany z Kijowa historia jest poruszająco podobna. Chce zachować w tajemnicy zarówno swoją tożsamość, jak i tożsamość zmarłego męża.

Jej mąż Anatolij zgłosił się na ochotnika w 2022 r.

Początkowo odmówiono mu z powodu braku doświadczenia wojskowego, ale — jak mówi wdowa z bladym uśmiechem — „ciągle wracał, aż go przyjęli".

Anatolij został wysłany jako strzelec maszynowy w okolice Bachmutu — jednego z najkrwawszych frontów wojny.

„Mówił, że po jednej misji zginęło około 50 chłopaków," wspomina Marijana.

„Wrócił inny; cichy i zdystansowany". Po utracie części ręki Anatolij trafił do szpitala.

Pewnego wieczoru, po rozmowie telefonicznej z żoną, odebrał sobie życie na dziedzińcu szpitala.

„Wojna go złamała," mówi przez łzy. „Nie potrafił żyć z tym, co widział".

Ponieważ Anatolij zmarł w wyniku samobójstwa, władze odmówiły mu wojskowego pochówku.

„Gdy stał na linii frontu, był potrzebny. A teraz nie jest bohaterem?"

Marijana mówi, że czuje się zdradzona.

„Państwo wyrzuciło mnie na pobocze," mówi.

„Oddałam im męża, a oni zostawili mnie samą z niczym".

Doświadczyła także stygmatyzacji ze strony innych wojskowych wdów.

Tożsamość Mariyany została na zdjęciu zabezpieczona. Jej czarna sylwetka spogląda w stronę okna z widokiem na zielone drzewa.
Podpis zdjęcia, Mariyana chciała zachować anonimowość ze względu na stygmatyzację samobójstwa w Ukrainie.

Jej jedynym źródłem wsparcia jest internetowa społeczność składająca się z kobiet takich jak ona — wdów po żołnierzach, którzy odebrali sobie życie.

Domagają się one zmiany prawa, aby ich rodziny miały takie same prawa i uznanie jak inne rodziny wojskowe.

Wiktoria, którą spotkaliśmy we Lwowie, wciąż nie potrafi publicznie mówić o śmierci męża w obawie przed potępieniem.

Nie używamy również jej prawdziwego imienia ani imienia jej męża.

Jej mąż Andrij miał wrodzoną wadę serca, ale nalegał, by wstąpić do armii.

Został kierowcą w jednostce rozpoznawczej i był świadkiem jednych z najintensywniejszych walk, w tym wyzwolenia Chersonia.

W czerwcu 2023 r. Wiktoria odebrała telefon z informacją, że Andrij odebrał sobie życie.

„To było tak, jakby świat się zawalił," mówi. Jego ciało dotarło 10 dni później, ale powiedziano jej, że nie może go zobaczyć.

Prawnik, którego później zatrudniła, wykrył nieścisłości w śledztwie dotyczącym jego śmierci.

Zdjęcia z miejsca zdarzenia sprawiły, że zaczęła wątpić w oficjalną wersję wydarzeń.

Ukraińskie wojsko zgodziło się od tego czasu na wznowienie śledztwa, uznając popełnione błędy.

„Walczę o jego imię. On nie może już się bronić. Moja wojna się jeszcze nie skończyła".

Kultura napiętnowania

Oksana Borkun prowadzi społeczność wsparcia dla wojskowych wdów.

Jej organizacja obejmuje obecnie około 200 rodzin, które straciły bliskich w wyniku samobójstwa.

„Jeśli to samobójstwo, to nie jest bohater — tak myślą ludzie," mówi.

„Niektóre kościoły odmawiają odprawienia pogrzebów. Niektóre miasta nie chcą umieszczać ich zdjęć na ścianach pamięci".

Wiele z tych rodzin wątpi w oficjalne wyjaśnienia śmierci.

„Niektóre sprawy są po prostu zbyt szybko zamykane," dodaje Oksana.

Kapelan wojskowy ojciec Borys Kutowyj mówi, że od początku pełnoskalowej inwazji widział co najmniej trzy samobójstwa w swoim rejonie dowodzenia.

Ale dla niego nawet jedno samobójstwo to o jedno za dużo.

„Każde samobójstwo oznacza, że gdzieś zawiedliśmy".

Uważa on, że wielu zrekrutowanych żołnierzy, w przeciwieństwie do zawodowych wojskowych, jest szczególnie podatnych psychicznie.

Zarówno Oksana, jak i ojciec Borys twierdzą, że osoby, które odebrały sobie życie, powinny być uznane za bohaterów.

System walczący o prawdę

Olha Reszetylowa, pierwsza ukraińska rzeczniczka praw obywatelskich, rozmawia z BBC
Podpis zdjęcia, Olha Reszetylowa, pierwsza ukraińska rzeczniczka praw obywatelskich

Olha Reszetyłowa, rzeczniczka praw żołnierzy w Ukrainie, mówi, że otrzymuje zgłoszenia nawet o czterech wojskowych samobójstwach miesięcznie i przyznaje, że zbyt mało robi się w tej sprawie.

„Oni widzieli piekło. Nawet najsilniejsze umysły mogą się załamać," wyjaśnia.

Reszetyłowa mówi BBC, że jej biuro naciska na systemowe reformy.

„Stworzenie porządnej szkoły psychologii wojskowej zajmuje lata," mówi.

„Rodziny mają prawo do prawdy," dodaje.

„Nie ufają śledczym. W niektórych przypadkach samobójstwa mogą maskować zabójstwa".

Jej opinia nie jest jednoznaczna co do tego, czy wszyscy służący powinni być honorowani jako bohaterowie wojskowi, ale myśli o przyszłości.

„Musimy przygotować się już teraz na moment, gdy to się skończy," ostrzega Reszetyłowa.

„Ci ludzie byli waszymi sąsiadami, współpracownikami. Przeszli przez piekło. Im cieplej ich przyjmiemy, tym mniej będzie tragedii".

Dodatkowy reportaż: Kevin McGregor, Oleksii Nazaruk i Phoebe Hopson.

Jeśli dotknął cię którykolwiek z poruszonych w tym materiale problemów, rozważ skontaktowanie się z organizacjami, które oferują profesjonalną pomoc i wsparcie psychologiczne.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska