Bułgaria porzuca plan budżetowy po tym, jak dziesiątki tysięcy osób dołączyły do protestów

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
- Autor, Ian Aikman
- Czas czytania: 3 min
Rząd Bułgarii ogłosił, że wycofa swój kontrowersyjny plan budżetowy na 2026 r. po masowych demonstracjach, które odbyły się w poniedziałek wieczorem w stolicy, Sofii, oraz w wielu innych miastach kraju.
Dziesiątki tysięcy ludzi protestowały przeciwko projektowi, twierdząc, że ma on na celu ukrycie powszechnej korupcji w rządzie. Doszło do starć z policją, gdy część zamaskowanych demonstrantów zaatakowała biura rządzącej konserwatywnej partii GERB oraz partii DPS w Sofii.
We wtorek rząd oficjalnie poinformował, że porzuci plan, który przewidywał również podwyżkę podatków. Protesty wybuchły po podobnych demonstracjach z zeszłego tygodnia, kiedy pierwotny projekt został przedstawiony parlamentowi.
Budżet na przyszły rok będzie pierwszym w historii Bułgarii budżetem sporządzonym w euro, ponieważ kraj przystąpi do strefy euro 1 stycznia.
Opinia publiczna w sprawie przyjęcia euro jest podzielona — część społeczeństwa obawia się gwałtownego wzrostu inflacji w jednym z najbiedniejszych państw UE.
Protesty przeciwko korupcji rządowej są w Bułgarii częste;
Od 2020 r. krajem rządzą niestabilne, krótkotrwałe gabinety, a protesty przeciwko korupcji rządowej stały się normą w Bułgarii. To właśnie one doprowadziły do upadku kolejnej koalicji kierowanej przez partię GERB.

Źródło zdjęcia, Reuters
Poniedziałkowa demonstracja uznawana jest za największą w stolicy od lat — protestujący wypełnili ogromny plac przed parlamentem, niosąc transparenty wzywające do zmiany przywództwa.
Znaczące demonstracje odbyły się także w Płowdiwie, Warnie, Burgas, Błagojewgradzie i innych miastach.
Krytycy porzuconego projektu budżetu mówili, że protestują przeciwko podwyżkom składek na ubezpieczenia społeczne i podatków od dywidend, które miały finansować zwiększone wydatki rządu, a także przeciwko korupcji państwowej.
„Jesteśmy tu, by protestować o naszą przyszłość. Chcemy być europejskim krajem, a nie państwem rządzonym przez korupcję i mafię," powiedziała agencji AFP 21-letnia studentka Wencisława Wasilewa.
Ponad 70 osób zostało zatrzymanych po tym, jak zamaskowani protestujący zaatakowali biura partii politycznych, poinformował szef stołecznego wydziału spraw wewnętrznych Lubomir Nikołow.

Źródło zdjęcia, Reuters
Prezydent Bułgarii Rumen Radew wezwał do zakończenia przemocy, którą określił jako „prowokację mafii", i zaapelował o przestrzeganie prawa.
„Prowokacje nie zmieniają faktu: Bułgarzy powiedzieli NIE temu rządowi," napisał w poście na Facebooku, zanim budżet został porzucony. „Jest tylko jedno wyjście: dymisja i przedterminowe wybory".
Jako głowa państwa Radew pełni głównie funkcję ceremonialną.
Rządem kieruje obecnie premier Rosen Żelazkow, który utworzył mniejszościową koalicję w styczniu 2025 r. po tym, jak centroprawicowa partia Gerb wygrała wybory w październiku 2024 r., nie zdobywając jednak wyraźnej większości.
Komisja parlamentarna przyjęła projekt budżetu 18 listopada, lecz Żelazkow później zapowiedział jego opóźnienie, aby dać więcej czasu na konsultacje z partiami opozycyjnymi, związkami zawodowymi i pracodawcami.
Po poniedziałkowych protestach rząd Żelazkowa wydał krótkie oświadczenie, informując, że wycofa propozycje projektu i rozpocznie nową procedurę budżetową.
Jak podają lokalne media, Bułgarska partia opozycyjna wezwała rząd do dymisji, twierdząc, że samo porzucenie projektu budżetu to za mało.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska











