Gniew we Włoszech z powodu udostępniania w sieci zdjęć kobiet bez ich zgody

Logo Facebooka wyświetlane na ekranie telefonu komórkowego, przed laptopem.

Źródło zdjęcia, Beata Zawrzel/NurPhoto via Getty Images

    • Autor, Victoria Bourne
    • Stanowisko, BBC News
  • Czas czytania: 2 min

Facebook usunął włoską grupę, w której mężczyźni dzielili się intymnymi zdjęciami często niczego niepodejrzewających kobiet z tysiącami osób online.

Grupa Mia Moglie, co w języku polskim oznacza Moja Żona, miała około 32,000 członków, zanim została zamknięta w tym tygodniu.

Jej odkrycie wywołało oburzenie wśród Włochów, którzy obawiają się, że podobne grupy będą się rozwijać pod jej nieobecność.

Meta, która jest właścicielem Facebooka, poinformowała, że zamknęła stronę "za naruszenie naszych zasad dotyczących wykorzystywania seksualnego".

Zrzuty ekranu zrobione przed usunięciem grupy na Facebooku wydawały się pokazywać zdjęcia kobiet w różnych stanach rozebrania, czasem śpiących lub podczas intymnych chwil.

Pod postami znajdowały się liczne komentarze mężczyzn o charakterze seksualnym. Niektórzy twierdzili, że chcieliby "zgwałcić" kobietę, podczas gdy inni chwalili sekretny charakter niektórych zdjęć.

Autorka Carolina Capria zauważyła stronę, pisząc w internecie, że czuła się "mdłości" i "przerażona" tym, co zobaczyła.

"To powiązanie przemocy z seksualnością jest tak zakorzenione w naszej kulturze, że w publicznej grupie mężczyźni piszą bez ukrywania swoich imion i twarzy," dodała.

Fiorella Zabatta z Europejskiej Partii Zielonych stwierdziła w mediach społecznościowych, że nie była to "nieszkodliwa zabawa", ale "wirtualny gwałt".

"Te platformy muszą być zwalczane, ta toksyczna idea męskości musi być zwalczana i wszyscy musimy podjąć działania: społeczeństwo obywatelskie i polityka".

Zemsta pornograficzna, czyli udostępnianie zdjęć lub filmów o charakterze jednoznacznie seksualnym, które miały pozostać prywatne, została uznana za nielegalną we Włoszech w 2019 r.

Włoskie media donoszą, że już ponad tysiąc osób zgłosiło grupę do jednostki policji zajmującej się badaniem cyberprzestępczości.

W oświadczeniu Meta dodano: "nie zezwalamy na treści, które grożą lub promują przemoc seksualną, napaść na tle seksualnym lub wykorzystywanie seksualne na naszych platformach".

Odkrycie włoskiej strony na Facebooku sprawiło, że niektórzy zaczęli doszukiwać się podobieństw do francuskiej sprawy Pelicota. W zeszłym roku Dominique Pelicot został skazany na 20 lat więzienia za zażywanie narkotyków, znęcanie się i zapraszanie nieznajomych do gwałtu na swojej ówczesnej żonie Gisèle Pelicot.

Pomimo wirtualnego charakteru, Capria stwierdziła, że sprawa Pelicot nie była anomalią, ponieważ w obu przypadkach pokazała "mężczyznę, który wierzy, że może kontrolować swoją żonę i dla którego seksualność jest nierozerwalnie związana z opresją".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis