'Trump zostaje w tyle, wkracza Xi': Korespondenci BBC reagują na chińską paradę wojskową

Parada wojskowa z okazji 80. rocznicy zakończenia wojny chińsko-japońskiej w Pekinie, Chiny

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Parada wojskowa z okazji 80. rocznicy zakończenia wojny chińsko-japońskiej w Pekinie, Chiny – 3 września
Czas czytania: 6 min

Chiński przywódca Xi Jinping, prezydent Rosji Władimir Putin i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un po raz pierwszy stanęli publicznie ramię w ramię w środę, przed masową paradą wojskową w centrum Pekinu.

Podczas tej parady, która upamiętniła 80 lat od zwycięstwa Chin nad Japonią w II wojnie światowej, Pekin zaprezentował szereg nowego sprzętu wojskowego - w tym nowy międzykontynentalny pocisk balistyczny, nowy pocisk lądowy do dostarczania broni hipersonicznej, nową broń laserową, a nawet zrobotyzowane psy.

Parada odbyła się w momencie, gdy Xi stara się pokazać potęgę Pekinu na arenie międzynarodowej – nie tylko jako drugiej co do wielkości gospodarki świata, ale także jako przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych, podczas gdy cła wprowadzone przez Trumpa wstrząsają globalnym porządkiem gospodarczym i politycznym.

Pięciu korespondentów BBC ocenia znaczenie środowej parady – co oznacza, dlaczego jest ważna i co ten spektakl mówi o „nowym porządku świata".

Trwały wizerunek Chin - i całego świata

Laura Bicker, korespondentka w Chinach

Jeden z najtrwalszych obrazów tej parady wojskowej miał miejsce przed wystrzałem pierwszej armaty.

Prezydent Xi powitał przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una długim uściskiem dłoni, a następnie uścisnął dłoń rosyjskiemu prezydentowi, Władimirowi Putinowi, po czym cała trójka wspólnie przeszła, aby obejrzeć paradę – był to czysty teatr polityczny.

To był pierwszy raz, kiedy cała trójka przywódców pojawiła się publicznie razem – i naprawdę zadbali o efekt tego momentu.

Wydaje się jednak, że to właśnie to spotkanie, a nie tylko pokaz broni i wojsk, przyciągnęło uwagę Donalda Trumpa.

Trump zamieścił wcześniej wpis na Truth Social, oskarżając Xi o spiskowanie przeciwko Ameryce wraz z innymi. Chiński przywódca oświadczył w swoim przemówieniu, że jego kraj stoi po właściwej stronie historii.

Szeregi żołnierzy w ceremonialnych strojach, w zielonych mundurach, zielonych czapkach i białych rękawiczkach, maszerują gęsim krokiem w rytmicznym rytmie z otwartymi ustami, każdy z nich trzyma karabin

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, "Żołnierze mijali ich zgranym krokiem, a każde uderzenie w ziemię odbijało się echem wśród 50,000 gości na placu Tiananmen."

Środowa parada była choreograficznym spektaklem precyzji, siły i patriotyzmu.

Nawet chór ustawiony był w idealnie równych rzędach, śpiewając "bez Partii Komunistycznej nie ma nowoczesnych Chin".

Żołnierze mijali ich zgranym krokiem, a każde uderzenie w ziemię odbijało się echem wśród 50,000 gości na placu Tiananmen.

Potem pojawiła się ciężka broń, a tłum sięgnął po telefony. Nowy międzykontynentalny pocisk balistyczny, broń laserowa, a nawet robotyczne psy.

Parada zakończyła się efektownym dla tłumów przelotem, po którym w niebo nad stolicą wypuszczono tysiące gołębi i balonów.

To przedstawienie z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej nie było jedynie spojrzeniem na to, gdzie Chiny były i jak daleko zaszły.

To pokazało, dokąd zmierzają Chiny: Xi odgrywa rolę globalnego lidera, gotowego stanąć u boku dwóch najbardziej sankcjonowanych przywódców na świecie.

A u jego stóp wojsko, które jest budowane, by rywalizować z Zachodem.

Trump zostaje w tyle, wkracza Xi - i co to oznacza dla Zachodu?

Członkowie chińskiej milicji maszerują podczas parady wojskowej z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Pekinie w Chinach

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, "Niepokojący jest również fakt, że surowe amerykańskie cła tak szybko popchnęły Indie – największą demokrację świata – w ciepłe objęcia Chin, największej autokracji świata."

James Landale, korespondent dyplomatyczny

Chiński pokaz geopolitycznej i militarnej potęgi w tym tygodniu raczej nie zaskoczy zachodnich przywódców.

Prezydent Xi od dawna stara się umieścić Chiny w centrum nowego porządku świata – takiego, który ma zastąpić rozpadające się globalne systemy ustanowione po II wojnie światowej.

Ale dwie rzeczy wywołują dreszcze w zachodnich kręgach dyplomatycznych.

Jednym z nich jest szybkość, z jaką Chiny wypełniają próżnię pozostawioną przez wycofanie się Ameryki z międzynarodowych norm i instytucji.

Porządek światowy kierowany przez Chiny, w którym integralność terytorialna i prawa człowieka są cenione mniej niż surowa siła i rozwój gospodarczy, może okazać się niewygodny dla wielu krajów zachodnich.

Niepokojący jest również fakt, że surowe amerykańskie cła tak szybko popchnęły Indie – największą demokrację świata – w ciepłe objęcia Chin, największej autokracji świata.

Jedynym małym pocieszeniem dla Zachodu jest to, że tak zwana „przewrotna oś" prezentowana w Pekinie nie jest zjednoczona – a Indie, w szczególności, które nie były reprezentowane na środowej paradzie, wciąż pozostają w konflikcie z Chinami w sprawie sporów terytorialnych oraz innych kwestii.

Najważniejsze jest to, że nacjonalizm gospodarczy i destrukcyjna dyplomacja Ameryki Donalda Trumpa dają Chinom ogromną szansę dyplomatyczną - i Xi chwyta ją z otwartymi ramionami podczas szczytu i parady.

Jasna wiadomość dla Donalda Trumpa

Steve Rosenberg, redaktor działu Rosja

Cała dyplomacja (i optyka) w Chinach w tym tygodniu miała na celu wysłanie jasnego komunikatu do administracji Trumpa.

Chcesz sprawić, by Ameryka znów była wielka, prawda? Ameryka przede wszystkim, prawda? W takim razie my zaproponujemy alternatywę dla porządku narzuconego przez USA.

Dlatego właśnie w niedzielę i poniedziałek widzieliśmy przywódców Chin, Rosji i Indii uśmiechających się razem podczas szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy.

Dlatego Władimir Putin nazwał Xi Jinpinga „prawdziwym przyjacielem", a chiński przywódca określił swojego rosyjskiego odpowiednika mianem „starego przyjaciela" na początku tego tygodnia.

I właśnie dlatego Xi Jinping, Władimir Putin i Kim Dzong Un pojawili się razem na środowej paradzie wojskowej.

W skrócie: we wszechświecie geopolitycznym różne mocarstwa ustawiają się w szeregu jako przeciwwaga dla amerykańskiej dominacji.

Nie oznacza to, że wszystkie te kraje i przywódcy nadają na tych samych falach. Tak nie jest. Różnice pozostają.

Ale kierunek podróży jest jasny.

Jak głosi nagłówek w Komsomolskiej Prawdzie w tym tygodniu, w odniesieniu do Rosji, Chin i Indii: "Zbudujemy nowy świat".

Broń, która niepokoi Zachód

Duży czarny pocisk na ciężarówce z naczepą z napisem AJX002 na boku namalowanym białą farbą. Żołnierze w ceremonialnych strojach stoją na baczność na pierwszym planie.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Pekin zaprezentował na paradzie szereg nowych sprzętów wojskowych

Frank Gardner, korespondent ds. bezpieczeństwa

Od masywnych, podwodnych torped po najnowocześniejszą broń laserową, która zestrzeliwuje drony, najnowsza parada wojskowa Chin zostanie teraz podzielona i przeanalizowana przez ekspertów Pentagonu i urzędników ds. obrony na całym świecie.

Chiny rozpoczęły szeroko zakrojony program modernizacji wojskowej, dzięki któremu doganiają, a w niektórych obszarach, wyprzedzają Stany Zjednoczone. Pociski hipersoniczne, które poruszają się z prędkością ponad pięciokrotnie większą od prędkości dźwięku, to jeden z obszarów, w którym Chiny przodują na świecie.

Dr Sidharth Kaushal, wiodący ekspert ds. pocisków w londyńskim think tanku RUSI, zwraca uwagę na YJ-17, hipersoniczny pojazd szybujący, oraz YJ-19, hipersoniczny pocisk manewrujący.

Chiny intensywnie inwestują również w sztuczną inteligencję i broń autonomiczną. Jednym z przykładów jest AJX002: gigantyczny, podwodny dron o długości 18 m zdolny do przenoszenia ładunków nuklearnych.

Chiński arsenał nuklearny - liczący setki pocisków - wciąż pozostaje daleko w tyle za arsenałem Rosji i Stanów Zjednoczonych, które mają ich tysiące, ale szybko się powiększa, a także znajduje innowacyjne sposoby dostarczania głowic.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska