Wyspy Dziewicze: Dlaczego Dania sprzedała USA karaibskie wyspy, i co ma to wspólnego z Grenlandią?

    • Autor, Guillermo D Olmo
    • Stanowisko, BBC News Mundo
  • Czas czytania: 6 min

Determinacja prezydenta USA w dążeniu do przejęcia Grenlandii osiąga nowy poziom: Donald Trump zagroził niedawno, że nałoży 10-procentowe cła na europejskich sojuszników, którzy sprzeciwiają się jego planom.

Amerykański przywódca twierdzi, że Grenlandia musi być częścią USA z uwagi na bezpieczeństwo narodowe, nie wyklucza też użycia wojska.

Jego żądania odrzucają zarówno przywódcy Grenlandii - wyspa jest półautonomicznym terytorium Danii - jak i Kopenhaga.

Choć amerykański ekspansjonizm ponownie nabrał tempa pod rządami Trumpa, idea przejęcia duńskiego terytorium przez USA istniała na długo przed jego prezydenturą.

Ponad 100 lat temu Waszyngton z sukcesem wykupił od Danii archipelag leżący na Karaibach, z dala od grenlandzkich chłodów.

Oto historia o tym, jak Duńskie Indie Zachodnie stały się Wyspami Dziewiczymi Stanów Zjednoczonych, i jak upadająca europejska potęga scedowała część zamorskiego terytorium na rzecz wschodzącej potęgi tamtych czasów.

Położenie i prawny status wysp

Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych - nie należy ich mylić z leżącymi w pobliżu Brytyjskimi Wyspami Dziewiczymi - to amerykańskie terytorium leżące na Karaibach, na wschód od Puerto Rico.

Liczy 83 tys. mieszkańców i składa się z trzech głównych wysp - Saint John, Saint Thomas i Saint Croix - a także ponad 40 wysepek i piaszczystych ławic.

Choć większość mieszkańców wysp to obywatele USA, terytorium nie jest w pełni zintegrowane z amerykańskim systemem politycznym i prawnym.

Mieszkańcy nie mogą głosować w amerykańskich wyborach prezydenckich, chyba że przeprowadzą się do jednego ze stanów USA. Na Wyspach Dziewiczych amerykańska konstytucja obowiązuje jedynie częściowo.

Większość ludności wysp pochodzi od zniewolonych Afrykanów, przymusowo przewiezionych tam w ramach transatlantyckiego handlu niewolnikami do pracy na plantacjach cukru.

Dlaczego Wyspy Dziewicze należały do Danii?

Przez wieki wyspy były duńską kolonią znaną jako Duńskie Indie Zachodnie.

W XVI i XVII w. o kontrolę nad wyspami - leżącymi na obszarze, gdzie często szukali schronienia karaibscy piraci - rywalizowały okresowo Hiszpania, Anglia, Francja i Holandia.

W 1684 r. Dania przejęła kontrolę nad Saint John i ogłosiła, że będzie egzekwować swoją suwerenność nad tą wyspą.

Wcześniej zrobiła to samo z Saint Thomas.

Następnie Duńczycy zaczęli rozwijać na wyspach duże plantacje cukru, wykorzystując zniewolonych Afrykanów przywiezionych na wyspy przez europejskich handlarzy.

Dlaczego USA zainteresowały się wyspami?

W drugiej połowie XIX w. sytuacja zaczęła się zmieniać.

Dania zaczęła tracić wpływy na arenie międzynarodowej, podczas gdy Stany Zjednoczone podnosiły się po wojnie secesyjnej.

Administracja prezydenta Andrew Johnsona dążyła do rozszerzenia wpływów Waszyngtonu i jednoczesnej eliminacji wpływów europejskich na kontynencie.

Jego sekretarz stanu, William Henry Seward, uczynił z Duńskich Indii Zachodnich część planu pokojowej ekspansji terytorialnej USA.

Amerykańskich strategów szczególnie interesowała wyspa Saint Thomas - po części dlatego, że jej port był postrzegany jako idealna baza dla sprawowania kontroli nad Karaibami.

Jednocześnie spadały światowe ceny cukru, a duńskie władze zaczęły dochodzić do wniosku, że wyspy przynoszą im więcej kłopotów niż korzyści.

W rezultacie Waszyngton i Kopenhaga rozpoczęły negocjacje w sprawie ich możliwej sprzedaży. W 1867 r. podpisały traktat, zgodnie z którym USA miały przejąć wyspy w zamian za złoto o wartości 7,5 mln dolarów - równowartość około 164 mln dolarów (595 mln zł) w dzisiejszej walucie.

Transakcja nie doszła jednak do skutku.

Zaledwie rok później Waszyngtonowi udało się rozszerzyć wpływy na innym obszarze, wskutek zakupu Alaski od imperium rosyjskiego za około 7 mln dolarów.

Ryzykowne posunięcie Sewarda wywołało krytykę, a nawet kpiny ze strony części Amerykanów, którzy uważali Alaskę za niewiele więcej, niż kawał zamarzniętej ziemi pozbawionej gospodarczej i strategicznej wartości.

Kontrowersje związane z zakupem Alaski przyczyniły się do tego, że amerykański Kongres ostatecznie nie ratyfikował traktatu o zakupie Duńskich Indii Zachodnich.

I wojna światowa i zakup Wysp Dziewiczych przez USA

Nim zakup rozpatrzono ponownie, upłynęło prawie pół wieku.

Po wybuchu I wojny światowej strategicznie położonym wyspom groziło przejęcie przez Niemcy, a Dania zaczęła przychylniej patrzeć na propozycje USA.

Europa wykrwawiała się w długiej wojnie pozycyjnej, a alianci pragnęli, by Stany Zjednoczone dołączyły do konfliktu, by pomóc im pokonać Niemcy i resztę państw centralnych.

Prezydent Woodrow Wilson nie zdołał przekonać Kongresu ani opinii publicznej do przystąpienia do wojny.

Jednak rosnące zmęczenie atakami niemieckich okrętów podwodnych - U-Bootów, postrachu żeglugi - na amerykańskie statki handlowe i pasażerskie wkrótce zmieniło bieg dyskusji.

Według amerykańskiego Departamentu Stanu zatonięcie w 1915 r. statku pasażerskiego RMS Lusitania tylko zwiększyło napięcie. Parowiec został zaatakowany przez niemiecką łódź podwodną u wybrzeży Irlandii, a w rezultacie zginęło 1200 osób.

Astrid Andersen, starsza badaczka Duńskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych, wyjaśnia, że ponieważ Dania była neutralna, ,,Waszyngton obawiał się, że Niemcy mogą ją zaatakować i przejąć kontrolę nad wyspami i portem Saint Thomas".

Jeśli wyspy wpadłyby w ręce Niemców, mogłyby stać się doskonałą bazą dla ataków U-Bootów na statki, a nawet terytorium USA.

Budowa Kanału Panamskiego w 1914 r. dodatkowo zwiększyła zainteresowanie Waszyngtonu tym regionem: kontrola nad wyspami pomogłaby zagwarantować bezpieczeństwo setkom statków płynących corocznie wzdłuż szlaku.

Mając na uwadze zarówno względy bezpieczeństwa, jak i ekonomiczne, USA i Dania rozpoczęły negocjacje.

Andersen twierdzi, że ówczesne amerykańskie stanowisko było podobne do tego, jakie zajmuje dziś prezydent Trump.

,,Są w nim echa tego, co słyszymy teraz, ponieważ Stany Zjednoczone zaczęły mówić: 'Albo sprzedajecie, albo dokonamy inwazji'," mówi Andersen.

Jak podaje strona internetowa amerykańskiego Departamentu Stanu, sekretarz stanu Wilsona ostrzegł Danię, że w przypadku odmowy sprzedaży terytorium USA mogą zająć wyspy, aby zapobiec ich potencjalnemu podbojowi.

Na początku stycznia Trump powiedział dziennikarzom w Waszyngtonie, że Stany Zjednoczone muszą ,,posiąść" Grenlandię, by uniemożliwić jej przejęcie przez Rosję lub Chiny. Dodał, że może się to odbyć ,,łatwo" albo ,,z trudem."

Ostatecznie w sierpniu 1916 r. Dania i Stany Zjednoczone uzgodniły sprzedaż wysp za równowartość 25 mln dolarów w złocie. Według agencji Bloomberg stanowi to równowartość około 630 mln dolarów (2,29 mld zł) w dzisiejszej walucie.

Porozumienie utorowało również drogę do uznania przez USA kontroli Danii nad Grenlandią.

W jego ramach Waszyngton zobowiązał się nie sprzeciwiać rozszerzaniu przez Kopenhagę ,,jej politycznych i gospodarczych interesów na całą Grenlandię".

Tym razem konwencję ratyfikowały oba kraje.

Poparli ją również Duńczycy, którzy w referendum opowiedzieli się w przeważającej większości za sprzedażą wysp.

,,Większość Duńczyków nie postrzegała tych wysp jako części Danii," mówi Andersen.

Historyk zauważa, że ani przy tej, ani przy poprzedniej próbie zakupu wysp nie zapytano o zdanie ich mieszkańców.

Ale jeśli chodzi o Grenlandię, problem polega na tym, że tym razem Dania nie chce jej sprzedać.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska