Dwóch Ukraińców pracujących dla Rosji za sabotażem na kolei: Tusk

Zielono-biały pociąg stoi się na torach kolejowych, obok niego stoją urzędnicy. Na zdjęciu widoczne są napowietrzne linie energetyczne i znaki przy torach.

Źródło zdjęcia, Agencja Wyborcza.pl/Reuters

Podpis zdjęcia, Pociąg jadący na południowy wschód od Warszawy, który został zmuszony do zatrzymania się
    • Autor, Adam Easton
    • Stanowisko, Korespondent BBC w Warszawie
    • Autor, Jaroslav Lukiv
  • Czas czytania: 3 min

Dwóch obywateli Ukrainy, którzy od dawna pracowali dla rosyjskiego wywiadu, zostało zidentyfikowanych jako podejrzani o dwa akty sabotażu na polskiej sieci kolejowej, powiedział premier Donald Tusk.

Jeden z podejrzanych został już skazany zaocznie za akty sabotażu w Ukrainie, powiedział Tusk w Sejmie.

W poniedziałek Tusk odwiedził miejsce eksplozji w pobliżu wsi Mika, na południowy wschód od Warszawy, która w weekend uszkodziła linię kolejową prowadzącą do granicy z Ukrainą. Tusk nazwał incydent "bezprecedensowym aktem sabotażu".

W poniedziałek w okolicach Puław doszło do kolejnego zdarzenia – zatłoczony pociąg musiał gwałtownie stanąć, a na kablach trakcyjnych wykryto uszkodzenia.

Kreml odrzucił sugestie o rosyjskim zaangażowaniu.

Podpis wideo, Dwóch Ukraińców pracujących dla Rosji za sabotażem na kolei: Tusk

Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina, Dmitrij Pieskow, powiedział: "To byłoby naprawdę dziwne, gdyby Rosja nie została obwiniona jako pierwsza".

"Rosja jest oskarżana o wszystkie akty wojny hybrydowej i bezpośredniej... w Polsce", powiedział rosyjskim mediom państwowym, dodając: "Rusofobia jest tam z pewnością powszechna".

Polskie władze początkowo twierdziły, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dwa akty sabotażu na linii kolejowej Warszawa-Lublin zostały zlecone przez "obce służby".

Następnie rzecznik polskiego ministra ds. służb specjalnych powiedział we wtorek, że "wszystko na to wskazuje, że są to rosyjskie służby specjalne".

"Celem było spowodowanie katastrofy kolejowej," powiedział Tusk posłom.

Premier powiedział, że nie ujawni nazwisk dwóch podejrzanych, ponieważ mogłoby to skomplikować operację, choć powiedział w parlamencie, że jeden z nich mieszka w Białorusi, a drugi jest mieszkańcem wschodniej Ukrainy.

Obaj podejrzani przedostali się do Polski z Białorusi jesienią, a teraz wrócili tam przez przejście graniczne w Terespolu na południowym zachodzie Białorusi, w pobliżu granicy z Ukrainą, dodał.

Tusk powiedział, że ładunek wybuchowy C4 klasy wojskowej został zdetonowany 15 listopada około godziny 21:00 w pobliżu wsi Mika.

Eksplozja, do której doszło podczas przejazdu pociągu towarowego, spowodowała niewielkie uszkodzenia podłogi wagonu. Zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamerę przemysłową.

Tusk powiedział, że maszynista pociągu nie zauważył incydentu.

Pociąg Kolei Mazowieckich stoi na torach, oznaczony taśmą policyjną, podczas gdy premier Donald Tusk odwiedza miejsce wybuchu na linii kolejowej Warszawa-Lublin w Mice

Źródło zdjęcia, KPRM/Handout via REUTERS

Poprzednia próba wykolejenia pociągu poprzez umieszczenie stalowego zacisku na szynie nie powiodła się.

Drugi akt sabotażu, 17 listopada, dotyczył pociągu przewożącego 475 pasażerów, który musiał nagle zahamować z powodu uszkodzonej infrastruktury kolejowej – poinformował Tusk.

Premier powiedział również, że jeszcze we wtorek wyda zarządzenie o podniesieniu poziomu alarmowego na niektórych liniach kolejowych.

Powiedział, że od początku ubiegłego roku 55 osób zostało zatrzymanych pod zarzutem pomagania, przygotowywania lub popełniania aktów sabotażu, a 23 z nich zostało aresztowanych.

Motywacją Rosji, kontynuował Tusk, było sianie paniki i podsycanie antyukraińskich nastrojów w polskim społeczeństwie, które przyjęło ponad milion ukraińskich uchodźców wojennych.

"Chcę podkreślić, że to, na czym zależy władzom rosyjskim, to nie tylko na bezpośrednim efekcie tego typu akcji, ale także na konsekwencjach społecznych, politycznych faktu, że ta akcja ma miejsce," powiedział.

"To jest oczywiście dezorganizacja, chaos, panika, spekulacje, niepewność."

Polska jest zarówno członkiem NATO, jak i UE, a jej sieć kolejowa stała się niezbędna do dostarczania pomocy do Ukrainy od czasu rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowiej inwazji w lutym 2022 r.

We wrześniu Tusk powiedział, że trzy rosyjskie drony zostały zestrzelone przez polskie i natowskie samoloty w polskiej przestrzeni powietrznej podczas nocnych ataków na Ukrainę.

Powiedział wówczas, że władze odnotowały 19 wtargnięć dronów, a niektóre z nich wleciały na tyle głęboko, że tymczasowo zamknięto cztery lotniska, w tym główne warszawskie lotnisko Chopina.

Rosyjskie ministerstwo obrony odpowiedziało, że "nie było żadnych planów" wycelowania w obiekty na polskiej ziemi.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis