Iran-Izrael: Szansa na zawieszenie broni sugeruje, że ataki Trumpa mogą się opłacić

Źródło zdjęcia, The White House via Getty Images
- Autor, Anthony Zurcher
- Stanowisko, North America correspondent
- Czas czytania: 2 min
Prezydent USA Donald Trump podjął ryzyko włączając Stany Zjednoczone w zaostrzający się konflikt między Izraelem a Iranem, ale być może się to opłaciło - przynajmniej na razie.
Trump ogłosił w poniedziałek wieczorem, że oba kraje zgodziły się na zawieszenie broni, które według niego może doprowadzić do trwałego pokoju.
Jeśli amerykański prezydent faktycznie zakończył to, co nazwał "wojną 12-dniową", będzie to znaczące odstępstwo od możliwego konfliktu, który wydawał się być bliski rozprzestrzenieniu na cały region - angażując również USA - po tym, jak amerykańskie naloty uderzyły w sobotę w irańskie obiekty nuklearne.
"Pod warunkiem, że reżim izraelski zaprzestanie swojej nielegalnej agresji przeciwko narodowi irańskiemu nie później niż o 4 rano czasu teherańskiego," powiedział w oświadczeniu irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, "nie mamy zamiaru kontynuować naszej odpowiedzi".
Nie jest to oficjalnie zawieszeniem broni, ale według raportów wraz z nadejściem godziny 04:00 w Teheranie, izraelskie ataki ustały.
Rozwój sytuacji nastąpił po burzliwym dniu w regionie, po tym jak Iran spełnił swoją obietnicę odwetu za sobotni atak USA.
Według pierwszych doniesień, wszystkie irańskie pociski rakietowe wycelowane w ogromną bazę USA w Katarze zostały przechwycone i po stronie amerykańskiej nie było żadnych ofiar ani szkód.
Podczas swojego przemówienia do narodu w sobotni wieczór, prezydent Trump ostrzegł, że na wszelkie irańskie ataki na amerykańskie cele Amerykanie odpowiedzą w sposób zdecydowany. Powiedział, że jeśli zajdzie taka potrzeba, siły amerykańskie zaatakują więcej celów.
Przez ponad 24 godziny świat czekał na to, co zrobi Iran. Gdy Iran podjął działania, uwaga wróciła do prezydenta USA, który po kilku godzinach po raz pierwszy zabrał głos.
"Iran oficjalnie odpowiedział na nasze Zniszczenie ich Obiektów Nuklearnych (sic!) bardzo słabą odpowiedzią, której się spodziewaliśmy i którą bardzo skutecznie odparliśmy," napisał Trump na swoim portalu społecznościowym.
Choć według doniesień szkody są ograniczone, Trump wydawał się skłonny wstrzymać ogień w nadziei, że Irańczycy podejmą poważne negocjacje. Za kulisami Biały Dom twierdzi, że rozmawiał z katarskimi mediatorami i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, aby opracować szczegóły zawieszenia broni.
Weekendowy atak Trumpa na Iran był manewrem wysokiego ryzyka, ale też scenariuszem, w którym zyski już zaczynają być widoczne.
Podobna dynamika rozegrała się w styczniu 2020 r., kiedy Trump nakazał celowe zabicie przywódcy irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, Kasima Sulejmaniego, w Bagdadzie.
Iran wystrzelił pociski rakietowe na bazy wojskowe w Iraku, raniąc ponad 100 amerykańskich żołnierzy, ale USA zdecydowały się nie intensyfikować działań.
Według amerykańskich mediów, w ostatnim ataku w poniedziałek, Iran wystrzelił w kierunku amerykańskich baz liczbę pocisków równą łącznej liczbie bomb zrzuconych przez amerykańskie samoloty bojowe podczas weekendowego ataku.
Ten fakt, wraz z uprzedzeniem, jakie Iran przekazał rządowi Kataru przed atakiem - za co Trump był wdzięczny - sugeruje, że Irańczycy dążą do utrzymania równowagi, a nie eskalacji.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis









