Bułgarski premier i rząd podają się do dymisji po masowych protestach

Protestujący macha flagą Bułgarii podczas demonstracji przed parlamentem podczas antyrządowego wiecu w Sofii

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, W środę wieczorem centrum Sofii wypełniło się dziesiątkami tysięcy protestujących, którzy domagali się od rządu wycofania się z władzy.
    • Autor, Paul Kirby
    • Stanowisko, Europe digital editor
  • Czas czytania: 3 min

Rząd premiera Rosena Żelazkowa podał się do dymisji po tym, jak w środę wieczorem protestujący wyszli na ulice miast w całym kraju, a centrum Sofii wypełniły tłumy.

Dramatyczna decyzja Żelazkowa zapadła przed głosowaniem nad wotum nieufności w parlamencie oraz 20 dni przed przystąpieniem Bułgarii do strefy euro.

Protestujący oskarżali jego mniejszościowy centroprawicowy rząd, sprawujący władzę od stycznia, o powszechną korupcję. Rząd już wcześniej, w odpowiedzi na zeszłotygodniowe demonstracje, wycofał kontrowersyjny projekt budżetu na przyszły rok.

„Słyszymy głos obywateli protestujących przeciwko rządowi," powiedział Żelazkow w telewizyjnym wystąpieniu.

Podpis wideo, Co Bułgarzy sądzą o upadku swojego rządu?

„Zarówno młodzi, jak i starsi zabrali głos, domagając się [naszej dymisji]," dodał. „Ta obywatelska energia musi być wspierana i zachęcana".

W oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej rządu poinformowano, że ministrowie będą pełnić swoje funkcje do czasu wyłonienia nowego gabinetu.

W środę wieczór od 50 do 100 tysięcy osób zgromadziło się w centralnym sofijskim twz. "trójkącie władzy", zespole trzech budynków wokół Placu Niepodległości, domagając się ustąpienia rządu. Na budynku parlamentu wyświetlono hasła „Dymisja" oraz „Mafia precz".

W zeszłym tygodniu protesty poparł prezydent Rumen Radew, który również wezwał rząd do ustąpienia.

Bulgarian Prime Minister Rosen Zhelyazkov speaks to the media before announcing the resignation of his government

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Rosen Zhelyazkov has been in office for less than a year

Rząd Żelazkowa przetrwał już pięć głosowań nad wotum nieufności i oczekiwano, że przejdzie także szóste, zaplanowane na czwartek.

Wielu protestujących jest oburzonych rolą dwóch postaci: oligarchy Deliana Peewskiego oraz byłego premiera Bojka Borisowa. Środowy wiec odbył się pod hasłem „Dymisja! Peewski i Borisow poza władzą," podała bułgarska agencja prasowa BTA.

Peewski został objęty sankcjami przez USA i Wielką Brytanię w związku z domniemanymi przypadkami korupcji, a jego partia pomagała utrzymywać rząd przy władzy.

Borisow należy do partii GERB Żelazkowa, która zajęła pierwsze miejsce w wyborach w październiku 2024 r. Według doniesień w środę miał on powiedzieć, że partie koalicyjne uzgodniły pozostanie u władzy do czasu przystąpienia Bułgarii do strefy euro 1 stycznia.

Borisow był premierem, gdy w 2020 r. antykorupcyjne protesty doprowadziły do upadku jego rządu, a od tamtej pory odbyło się siedem wyborów.

Mimo politycznego dramatu w Sofii, przystąpienie Bułgarii do strefy euro nie jest postrzegane jako zagrożone.

W swoim oświadczeniu o dymisji ustępujący premier stwierdził, że Bułgaria stoi przed poważnym wyzwaniem, a jej obywatele będą musieli przedstawić „autentyczne propozycje" dotyczące kształtu przyszłego rządu.

Według Transparency International Bułgaria znajduje się wśród krajów Europy o najwyższym poziomie postrzegania korupcji wśród urzędników publicznych.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska