Doniesienia sygnalistów pokazują, jak Rosja wykorzystuje Interpol do ścigania swoich krytyków za granicą

- Autor, Cate Brown
- Stanowisko, Śledztwa BBC Eye
- Autor, Max Hudson
- Autor, Julia Luft
- Stanowisko, Śledztwa BBC Eye
- Czas czytania: 8 min
Tysiące dokumentów przekazanych przez sygnalistę z Interpolu po raz pierwszy ujawniają skalę domniemanego nadużywania przez Rosję międzynarodowej organizacji policyjnej do ścigania swoich krytyków za granicą.
Materiały udostępnione BBC World Service oraz francuskiemu portalowi śledczemu Disclose pokazują, w jaki sposób Rosja wykorzystuje listy gończe Interpolu, by domagać się aresztowania m.in. przeciwników politycznych, biznesmenów i dziennikarzy, zarzucając im popełnienie przestępstw.
Analiza danych sugeruje również, że w ciągu ostatniej dekady niezależna jednostka Interpolu rozpatrująca skargi otrzymała więcej zażaleń dotyczących Rosji niż w przypadku jakiegokolwiek innego kraju — trzykrotnie więcej niż wobec Turcji, która zajmuje drugie miejsce.
Co więcej, skargi na wnioski składane przez Moskwę częściej niż w przypadku innych państw prowadziły do uchylania decyzji o poszukiwaniu.
Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, Interpol wprowadził dodatkowe mechanizmy kontroli działalności Moskwy, „aby zapobiec potencjalnemu nadużywaniu kanałów Interpolu w związku z namierzaniem osób w kontekście konfliktu w Ukrainie lub poza nim".
Ujawnione dokumenty sugerują jednak, że środki te nie zapobiegły nadużyciom. Sygnalista Interpolu twierdzi również, że w 2025 r. część surowszych zabezpieczeń została po cichu zniesiona.

Źródło zdjęcia, OLIVIER CHASSIGNOLE/AFP via Getty Images
Interpol odpowiada, że co roku dzięki jego działaniom aresztowane są tysiące najgroźniejszych przestępców na świecie oraz że organizacja posiada systemy zapobiegające nadużyciom, które w ostatnich latach zostały wzmocnione.
Organizacja podkreśla również, że jest świadoma potencjalnego wpływu wniosków o aresztowanie na życie jednostek.
„Gdy zostajesz objęty czerwoną notą, twoje życie zmienia się całkowicie," wyznaje Igor Piestrikow, rosyjski biznesmen, którego nazwisko pojawia się w ujawnionych dokumentach.
Interpol nie jest globalną policją, lecz wspiera współpracę organów ścigania na całym świecie. Czerwona nota to alert wysyłany do wszystkich 196 państw członkowskich, wzywający do zlokalizowania i zatrzymania danej osoby.
Czerwona dyfuzja jest podobnym wnioskiem, lecz kierowanym tylko do wybranych krajów.
Piestrikow dowiedział się, że objęto go czerwoną dyfuzją po tym, jak w czerwcu 2022 r. ,cztery miesiące po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, uciekł z Rosji i wystąpił o azyl we Francji.
Stanął przed wyborem: „pójść na policję i powiedzieć: 'jestem w systemie Interpolu'", ryzykując aresztowanie, albo żyć w ukryciu.
Oznaczało to, jak mówi, że „nie możesz wynająć mieszkania, twoje konta bankowe zostają zablokowane," co go właśnie spotkało.
„Żyjesz w ciągłym napięciu, bez przerwy," dodaje, tłumacząc, że cały czas oglądał się za siebie.
Ze względów bezpieczeństwa jego córka i jej matka wyprowadziły się do innego kraju.
„Policja może w każdej chwili wtargnąć do twojego domu… dlatego czujesz się jak osaczony szczur," mówi.
„Ten stres, nerwy, presja i bezprawie, które ci narzucają — to właśnie niszczy rodziny".
Piestrikow był znaczącym udziałowcem dużych rosyjskich firm metalurgicznych sprywatyzowanych w latach 90., w tym m.in. Zakładów Magnezu w Solikamsku.
W miesiącach poprzedzających inwazję na Ukrainę w 2022 r., jak twierdzi, ministrowie wywierali na niego presję, by zaprzestał eksportu i sprzedawał swoje produkty wyłącznie na rynku rosyjskim.
Uważał, że oznaczałoby to wykorzystanie jego produktów do produkcji sprzętu wojskowego, takiego jak myśliwce czy czołgi.
„Nie chodziło tylko o to, że miałbym sprzedawać taniej i tym, na kogo wskazywały ministerstwa," mówi.
„To była także kwestia moralna… nikt nie chciał pośrednio uczestniczyć w produkcji czegoś, co służy do zabijania ludzi".
Piestrikow uważa, że jego odmowa oraz fakt, że jego ówczesna żona była Ukrainką, doprowadziły do nacjonalizacji jego firm i wszczęcia wobec niego postępowania karnego w Rosji.
Po ucieczce do Francji obawiał się, że Kreml spróbuje go tam ścigać, dlatego skontaktował się z Interpolem i dowiedział się o czerwonej dyfuzji, która przeszła procedury weryfikacyjne organizacji.
Zaskarżył ją do niezależnego organu kontrolnego Interpolu — Komisji ds. Kontroli Akt Interpolu (CCF) — argumentując, że wniosek Rosji miał charakter polityczny.
Konstytucja Interpolu wyraźnie zakazuje wykorzystywania organizacji do „działań o charakterze politycznym, wojskowym, religijnym lub rasowym".

Źródło zdjęcia, ARIS MESSINIS/AFP via Getty Images
Po niemal dwóch latach figurowania na liście poszukiwanych CCF uznała, że sprawa Piestrikowa ma w przeważającej mierze charakter polityczny.
Dokumenty CCF, które nam pokazał, wskazują, że informacje dostarczone przez Rosję były „ogólne i schematyczne" oraz że istniało „niewystarczające uzasadnienie" zarzucanego przestępstwa.
Interpol anulował wniosek o jego zatrzymanie.
Interpol publikuje jedynie bardzo ogólne dane na temat nieuprawnionych wniosków o aresztowanie i od 2018 r. nie ujawnia, które kraje są przedmiotem skarg i dochodzeń.
Brak przejrzystości utrudnia ocenę skali problemu, jednak ujawnione dokumenty po raz pierwszy pokazują znacznie pełniejszy obraz.
Jedna z partii dokumentów przekazanych BBC zawiera listę skarg skierowanych do CCF.
Dane nie są kompletne, ale obejmują szeroką grupę państw — i tam, gdzie wskazano kraj wnioskujący o aresztowanie, Rosja pojawia się najczęściej. Tak jest od 11 lat.
Dokumenty pokazują również, że w ciągu ostatniej dekady co najmniej 700 osób poszukiwanych przez Rosję złożyło skargi do CCF, a co najmniej 400 z nich doprowadziło do uchylenia czerwonych not lub dyfuzji — więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego kraju.

„Historycznie to Rosja jest jednym z głównych sprawców nadużyć związanych z czerwonymi notami," mówi brytyjski adwokat Ben Keith, który reprezentował wielu klientów starających się o usunięcie ich nazwisk z list Interpolu.
Jego zdaniem Interpol ma szczególny problem z Rosją, a próby zapobiegania nadużyciom nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
„Mam stały napływ klientów objętych rosyjskimi czerwonymi notami — albo powiązanych politycznie, albo jawnie proukraińskich, albo ofiar tzw. korporacyjnych wrogich przejęć," mówi.
Międzynarodowy prawnik Jurij Niemiec, specjalizujący się w sprawach Interpolu i ekstradycji, zgadza się, że dodatkowa kontrola rosyjskich wniosków po inwazji na Ukrainę okazała się nieskuteczna.
Twierdzi, że zna wiele przypadków, w których Rosjanie sprzeciwiający się wojnie „byli ścigani za wypowiedzi krytyczne wobec sytuacji, a następnie oskarżani o przestępstwa finansowe lub inne pospolite czyny i wpisywani do bazy".
„System nie jest trudny do obejścia," dodaje.
Oprócz informacji o notach i skargach sygnalista przekazał BBC tysiące wiadomości wysyłanych między państwami za pośrednictwem systemu komunikacyjnego Interpolu, ujawniając inną, mniej formalną drogę namierzania osób za granicą.
Jedna z wiadomości z Moskwy do służb w Abu Zabi informowała, że Interpol odmówił wydania czerwonej noty, ale mimo to Rosja prosiła o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu danej osoby.
Jest to sprzeczne z zaleceniami Interpolu, by nie wykorzystywać jego kanałów w ten sposób.
Wyciek zawiera również wiadomość dotyczącą Armena Aramjana — dziennikarza, który uciekł z Rosji po skazaniu za „angażowanie nieletnich w niebezpieczne działania" w związku z relacjonowaniem protestów studenckich popierających Aleksieja Nawalnego w styczniu 2021 r.

Źródło zdjęcia, Aleksey Fokin/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
Aramjan wyjechał do Armenii, a następnie do Niemiec.
Wiadomość wysłana przez Rosję do organów ścigania w obu krajach ominęła formalną procedurę czerwonych not i dyfuzji, prosząc o „wszelkie przydatne informacje" na temat Aramjana oraz jego miejsca pobytu.
Została wysłana w lutym 2023 roku, gdy Rosja była objęta dodatkowymi ograniczeniami, a jej komunikaty podlegały kontroli.
Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy wiadomość została dostarczona, ale zdaniem sygnalisty — tak się stało.
Gdy BBC pokazało Aramjanowi kopię wiadomości, powiedział, że był wstrząśnięty, choć nie zaskoczony.
„Nie sądzę, by oczekiwali, że Niemcy przekażą im mój adres czy numer telefonu i mnie wydadzą, ale nawet drobne informacje byłyby dla nich cenne".
Wyciek zawiera także inne wiadomości, w których zagraniczne organy ścigania odpowiadają na prośby Moskwy, przekazując informacje m.in. o przemieszczaniu się sojuszniczki Nawalnego, Lubow Sobol, oraz znanego dezertera Gleba Karakułowa.
Wymiana dotycząca Karakułowa miała miejsce już po ogłoszeniu przez Interpol dodatkowej weryfikacji rosyjskich działań.

Źródło zdjęcia, Sputnik/Mikhail Metzel/Pool via REUTERS
BBC uzyskało również dostęp do wewnętrznych raportów Interpolu z lat 2024–2025, które pokazują, że wśród kierownictwa organizacji utrzymywały się poważne obawy dotyczące działań Rosji.
W jednym z nich wysoki rangą urzędnik bezpośrednio wyraża wobec rosyjskich delegatów „poważne zaniepokojenie" „świadomym nadużywaniem" systemów Interpolu, wskazując na „rażące naruszenia" zasad.
Mimo dodatkowych restrykcji raporty pokazują, że w 2024 r. około 90% rosyjskich wniosków wciąż przechodziło wstępną kontrolę.
Jednocześnie w tym samym okresie CCF uchylała około połowy rosyjskich wniosków, wobec których złożono skargi.
Rodzą się więc pytania, czy zastosowane środki były wystarczająco rygorystyczne.
Jeden z raportów opisuje próbę objęcia czerwonymi dyfuzjami sędziów i prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego po wydaniu nakazów aresztowania wobec prezydenta Władimira Putina i innego wysokiego urzędnika za działania w Ukrainie.
Wnioski te zostały odrzucone.
Mimo wewnętrznych obaw dotyczących rosyjskich nadużyć, raporty pokazują, że w latach 2024–2025 toczyły się rozmowy na temat zniesienia części dodatkowych ograniczeń wobec Rosji.
Wydaje się, że decyzja zapadła na korzyść Moskwy. Sygnalista powiedział BBC, że w 2025 r, Interpol po cichu zrezygnował z części dodatkowych środków wobec Rosji — nie jest jednak jasne, jak daleko zadziałało to złagodzenie.
Mimo wielokrotnych próśb Interpol odmówił komentarza, powołując się na „surowe zasady przetwarzania danych".
BBC nie mogło ujawnić wszystkich szczegółów wycieku Interpolowi, aby nie zdradzić źródła.
W odpowiedzi na pytania dotyczące ustaleń śledztwa Interpol oświadczył, że „zaniepokojenie budzi fakt, iż część zarzutów wydaje się wynikać z niezrozumienia sposobu funkcjonowania systemów Interpolu i CCF lub z błędów faktycznych dotyczących danych i zmian w tych systemach".
„Nieprawdą jest, że przedkładamy współpracę policyjną nad zapobieganie nadużyciom — Interpol działa zgodnie ze swoją konstytucją, która wyraźnie zakazuje wykorzystywania naszych systemów do celów o charakterze politycznym, wojskowym, religijnym lub rasowym".
W przeszłości organizacja argumentowała również, że utrzymanie otwartych kanałów komunikacji pozwala skuteczniej zapobiegać przestępstwom.
Zapytaliśmy rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych o komentarz, lecz nie odpowiedziało.
Prawnicy Jurij Niemiec i Ben Keith są zgodni, że Interpol powinien zrobić więcej, by zapobiegać nadużyciom.
„Jeśli okaże się, że państwa w sposób znaczący i uporczywy nadużywają czerwonych not i dyfuzji, powinny zostać czasowo zawieszone w systemie," mówi Keith.
W przeciwnym razie, jak obawia się Igor Piestrikow, Rosja może „jednym kliknięciem wpisać cokolwiek i przypisać ci dowolne przestępstwo — co pozwala jej dalej prześladować ludzi na całym świecie".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.




