Nowa misja NATO wzmocni wschodnią flankę po wtargnięciu rosyjskich dronów

Sekretarz stanu Marcin Bosacki trzyma zdjęcie domu z bardzo zniszczonym dachem.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Sekretarz stanu Marcin Bosacki pokazał szkody wyrządzone przez rosyjskie drony podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ
    • Autor, Stuart Lau
  • Czas czytania: 4 min

Więcej krajów NATO przesunie wojska i myśliwce na wschód po tym, jak kilkanaście dronów wkroczyło w środę w polską przestrzeń powietrzną.

Dania, Francja i Niemcy dołączyły do nowej misji mającej na celu wzmocnienie wschodniej flanki sojuszu wojskowego. Oczekuje się, że inni sojusznicy NATO wezmą w niej udział w późniejszym terminie.

Napięcie w Europie jest wysokie od czasu, gdy Polska oskarżyła Rosję o bezprecedensową inwazję. Niektóre z 19 dronów, które wleciały na terytorium Polski, zostały zestrzelone, podczas gdy inne rozbiły się o pola, jak również dom we wschodniej Polsce.

Warszawa stwierdziła, że wtargnięcie było celowe, ale Moskwa zbagatelizowała incydent, mówiąc, że "nie planowała atakować" obiektów w Polsce.

Drony i pociski rakietowe od czasu do czasu były kierowane na kraje graniczące z Ukrainą, w tym Polskę, podczas pełnoskalowej inwazji Rosji - ale był to najpoważniejszy incydent tego rodzaju od rozpoczęcia wojny w lutym 2022 r.

Premier Donald Tusk powiedział, że "byliśmy najbliżej otwartego konfliktu od czasów II wojny światowej".

Dania przekaże dwa myśliwce F-16 w celu wsparcia polskiej obrony powietrznej, a także okręt wojenny, poinformowało ministerstwo obrony.

Premier Danii Mette Frederiksen powiedziała: "Nie możemy być naiwni. Putin nie zatrzyma się przed niczym i testuje nas. Dlatego jest to kluczowe... Dania się do tego przyczynia".

Francja już zapowiedziała, że przekaże trzy myśliwce Rafale, a Niemcy zadeklarowały cztery Eurofightery.

Wielka Brytania jest "w pełni zaangażowana" w pomoc we wzmocnieniu operacji Eastern Sentry, podało Ministerstwo Obrony w oświadczeniu, dodając, że wkrótce poda więcej szczegółów.

Żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej na miejscu katastrofy rosyjskiego drona we wsi Wohyń

Źródło zdjęcia, EPA/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Niektóre z 19 dronów, które wleciały na terytorium Polski, zostały zestrzelone, podczas gdy inne rozbiły się o pola, jak również dom we wschodniej Polsce.

W piątek kraje europejskie i USA poparły Polskę podczas pilnej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku poświęconej tej inwazji.

"Stany Zjednoczone stoją po stronie naszych sojuszników z NATO w obliczu tych alarmujących naruszeń przestrzeni powietrznej," powiedziała pełniąca obowiązki ambasadora USA przy ONZ Dorothy Shea. "Zapewniamy, że będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO".

Zauważyła, że odkąd prezydent USA Donald Trump i jego rosyjski odpowiednik Władimir Putin odbyli szczyt pokojowy na Alasce prawie miesiąc temu, Moskwa zintensyfikowała bombardowania ukraińskich miast i infrastruktury.

Europejscy sojusznicy stwierdzili, że te zakrojone na szeroką skalę ataki z powietrza wskazują, że Putin nie jest zainteresowany zakończeniem wojny w Ukrainie. Kijów sam wkroczył głębiej na terytorium Rosji, uderzając w rafinerie, składy paliw i węzły logistyczne.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w piątek dziennikarzom, że nastąpiła "przerwa" w negocjacjach pokojowych, obwiniając europejskich sojuszników Ukrainy o "utrudnianie" procesu.

Trump - który do tej pory opierał się wezwaniom do nałożenia większych sankcji na Rosję, jednocześnie dążąc do porozumienia pokojowego - ostrzegł również, że jego cierpliwość "szybko się kończy".

Powiedział Fox News: "To niesamowite. Kiedy Putin chce to zrobić, [ukraiński prezydent Wołodymyr] Zełenski tego nie zrobił. Kiedy Zełenski chciał to zrobić, Putin nie.

"Teraz Zełenski chce, a Putin jest znakiem zapytania. Będziemy musieli działać bardzo, bardzo zdecydowanie".

Podczas piątkowego wystąpienia w ONZ, polski sekretarz stanu Marcin Bosacki pokazał zdjęcia jednego z zestrzelonych dronów i domu, który został przez niego uszkodzony.

"Wiemy - i powtarzam - wiemy, że to nie była pomyłka," powiedział.

Ale Rosja nadal upiera się, że Polska nie była celem ataku, a ambasador przy ONZ Wasilij Nebenzia powiedział: "Maksymalny zasięg dronów użytych w tym ataku nie przekroczył 700 kilometrów, co fizycznie uniemożliwia im dotarcie do terytorium Polski".

Powiedział, że Moskwa jest gotowa przedyskutować tę kwestię z Polską, "jeśli strona polska rzeczywiście jest zainteresowana zmniejszeniem napięć, a nie ich podsycaniem".

Białoruś - która leży pomiędzy Polską, Rosją i Ukrainą i jest sojusznikiem Moskwy - wcześniej twierdziła, że drony zboczyły z kursu po tym, jak ich systemy nawigacyjne zostały zablokowane.

Holandia i Czechy już zapowiedziały, że wyślą obronę do Polski, podczas gdy Litwa otrzyma niemiecką brygadę i wzmocnione ostrzeżenie przed rosyjskimi atakami na Ukrainę, które mogą przekroczyć jej przestrzeń powietrzną.

Tymczasem Rosja i Białoruś rozpoczęły w piątek wspólne ćwiczenia wojskowe, które odbywają się co cztery lata.

Zarówno Rosja jak i Białoruś ponownie odrzuciły oskarżenia, że stanowią one zagrożenie dla sąsiednich krajów. Manewry obejmują ćwiczenia w pobliżu granicy z Polską i Litwą oraz na morzach Bałtyckim i Barentsa.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis