Malownicza holenderska wioska zacznie pobierać opłaty za wstęp od turystów

Turysta fotografowany na tle jednego z wiatraków nad rzeką Zaanse Schans, który jest zielono-pomarańczowy.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Szacuje się, że holenderska wioska Zaanse Schans, która słynie z historycznych wiatraków przyciągnie w tym roku prawie 2,8 mln turystów
    • Autor, John Laurenson
    • Stanowisko, Business reporter
    • Relacja z, Zaanse Schans, Netherlands
  • Czas czytania: 4 min

Historyczna holenderska wioska Zaanse Schans słynie z malowniczych wiatraków, które przyciągają rzesze turystów. To jeden z najbardziej charakterystycznych obrazów Holandii, a dojazd z Amsterdamu jest wyjątkowo łatwy.

W zeszłym roku odwiedziło ją 2,6 mln osób, co jest gigantyczną liczbą jak na miejsce z zaledwie 100 mieszkańcami.

Lokalne władze twierdzą, że turystów jest zdecydowanie za dużo. Dlatego też ogłosiły, że od przyszłej wiosny Zaanse Schansbędzie pobierać opłatę w wysokości 17,50 euro (około 66 złotych) od każdego odwiedzającego spoza rejonu, aby lepiej kontrolować liczbę turystów.

Bardzo rzadko zdarza się, aby społeczność podejmowała takie działania, ale rozmawiając z Marieke Verweij, dyrektorką wiejskiego muzeum, można zrozumieć, dlaczego wioska chce to zrobić.

"W 2017 r. mieliśmy 1,7 mln odwiedzających... w tym roku zmierzamy do 2,8 mln", mówi. "Ale to jest małe miejsce! Po prostu nie mamy miejsca dla tych wszystkich ludzi!".

Co gorsza, mówi Marieke Verweij, odwiedzający często "nie wiedzą, że ludzie tu mieszkają, więc wchodzą do ich ogrodów, wchodzą do ich domów, sikają do ich ogrodów, pukają do drzwi, robią zdjęcia, używają kijków do selfie, aby zajrzeć do domów". Nie ma więc żadnej prywatności".

Wychodzę z muzeum i przechodzę obok parkingu dla autokarów w kierunku wiatraków. Prawdopodobnie nie powinienem tego mówić, bo to tylko pogorszy sprawę, ale to są naprawdę wspaniałe wiatraki.

Jeden z nich jest drewniany i pomalowany na zielono. Inny ma ściany pokryte strzechą.

Od czasu do czasu wiatr się wzmaga, a ich żagle się obracają. To piękny widok, z którym większość ludzi chciałaby zrobić sobie zdjęcie.

Oczywiście wiele osób właśnie to robi. Wiatraki są w rzeczywistości jeszcze dość daleko, ale w najlepszych miejscach odwiedzający tworzą bardzo cywilizowane kolejki do selfie.

Kolejka ustawia się również przy małym mostku prowadzącym nad kanałem w kierunku wiatraków. W miarę jak posuwam się naprzód, słyszę chiński, angielski, hiszpański, arabski, włoski i rosyjski.

Plan jest taki, aby wszyscy mogli rezerwować i płacić online. Takie rzeczy często trzeba teraz robić, aby odwiedzić muzea po pandemii Covid-19.

Osłodą dla turystów jest to, że za 17,50 euro otrzymują wstęp do dwóch rzeczy, za które obecnie i tak muszą płacić osobno - wstęp do muzeum i do wnętrza wiatraków.

Pierwszy z nich zawiera obraz lokalnych wiatraków autorstwa francuskiego impresjonisty Claude'a Moneta, który odwiedził je w 1871 r. Na drugim można zobaczyć, jak w XVII wieku Holendrzy używali wiatraków nie tylko do mielenia zboża, ale także do mielenia pigmentów do produkcji farb lub piłowania drewna.

Ogród jednego z domów we wsi, bardzo ładny i urokliwy, pomalowany na zielono i biało. Przed domem wisi na sznurku pranie.
Podpis zdjęcia, Mieszkańcy wsi skarżą się, że ludzie wchodzą do ich domów i ogródków

Jeśli tylko połowa obecnej liczby odwiedzających utrzyma się po wprowadzeniu opłaty za wstęp, roczne przychody wyniosą około 24,5 mln euro (104 mln złotych).

Rada planuje wydać pieniądze na konserwację wiatraków i nową infrastrukturę. Na przykład na nowe toalety. Ale właściciele sklepów i restauracji wcale nie są zadowoleni.

Należy powiedzieć, że sklepy są atrakcją samą w sobie. W sklepie z serami pracownicy noszą tradycyjne stroje, a w sklepie z butami odbywają się pokazy robienia chodaków.

Znajdują się one w starych i pięknych drewnianych domach. Na przykład sklep z antykami i pamiątkami pochodzi z 1623 r.

Planowana opłata za wstęp zagraża egzystencji sprzedawców detalicznych i właścicieli restauracji w Zaanse Schans, mówi Sterre Schaap. Współprowadzi ona sklep z pamiątkami o nazwie Trash and Treasures.

"To okropne. Będzie to oznaczać, że ludzie, którzy nie mają grubego portfela, nie będą mogli tu przyjechać", mówi Schaap. "Będzie to oznaczać, że stracimy wielu klientów.

"Jeśli jesteś z czteroosobową rodziną i masz parking, będzie to około 100 euro (około 426 złotych). Ludzie nie będą więc mieli zbyt dużego budżetu na inne rzeczy".

Pracownik wiejskiego sklepu spożywczego
Podpis zdjęcia, Wiejskie skelpy, w których pracownicy noszą tradycyjne stroje, obawiają się dużego spadku obrotów

Podchodzę do wiatraków, mijam młodą kobietę, która fotografuje swoją przyjaciółkę, i parę z Niemiec, która robi sobie selfie.

Na balkonie jednego z wiatraków, patrząc na imponującą równinę Holandii, rozmawiam z Ishanem z Kanady. "Nie wiem, czy zapłaciłbym 17,50 euro za przyjazd tutaj. To trochę wygórowana cena za zobaczenie kilku wiatraków," mówi.

Ale Elisia, która jest Albanką, dorastała w Grecji, a obecnie mieszka w Holandii, mówi, że zdecydowanie zapłaciłaby taką kwotę. "Te wioski nie są tak duże i tracą swój urok, gdy jest tak wielu turystów", mówi.

Steve, który przyjechał z rodziną z Massachusetts w Stanach Zjednoczonych, dokonał swoich obliczeń i widzi dobre strony nadchodzących opłat.

"Skąpi ludzie, tacy jak ja", mówi żartobliwie Steve, "patrzą na te wiatraki i mówią 'nieee, nie będę płacił dodatkowo, żeby tam wejść', ale jeśli wszystko jest wliczone w cenę, nie zawahałbym się".

Byłoby to bardziej kompletne doświadczenie, mówi, i nie byłby to zły interes.

Para robiąca sobie selfie przed wiatrakami

Źródło zdjęcia, John Laurenson

Podpis zdjęcia, Czy liczba selfie zmniejszy się, gdy ludzie będą musieli płacić za wstęp do wioski?

Rozporządzenie jest również znakiem czasów. Rachel Dodds, profesor turystyki na kanadyjskim Toronto Metropolitan University, wskazuje na kilka porównywalnych przypadków.

"Bhutan pobiera dzienną opłatę za wjazd do kraju. Najsłynniejsza jest oczywiście Wenecja, gdzie za jednodniową wycieczkę trzeba zapłacić 5 euro," mówi.

Tymczasem zarówno Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania pobierają opłaty za zezwolenie na podróż lub wizę dla obcokrajowców, którzy chcą je odwiedzić.

Jednak wioski, w których pobierane są opłaty za wstęp, są nadal bardzo rzadkie. Inne przykłady to prywatna wioska rybacka Clovelly w Devon w Anglii, średniowieczne Civita de Bagnoregio i Corenno Plinio we Włoszech oraz Penglipuran na Bali w Indonezji.

Gdy czekam na odjazd mojego autobusu z Zaanse Schans, nadjeżdża autobus pełen ludzi, którzy przesuwają swoje karty kredytowe, aby zapłacić za przejazd.

Ci, którzy przyjadą za kilka miesięcy, również będą szukać przedpłaconych biletów wstępu.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska