Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Macierzyństwo w pojedynkę: 'Będę mieć drugie dziecko od tego samego dawcy. Nie wiem, jak on wygląda'
- Autor, Yasmin Rufo
- Stanowisko, BBC News
- Czas czytania: 5 min
„Dorastając, w ogóle nie spodziewałam się takiego życia," wyznaje 41‑letnia Lucy, która mówi, że zawsze wyobrażała sobie, że do macierzyństwa doprowadzi ją bardziej tradycyjna kolej wypadków: partner, ślub, a potem dzieci.
Zamiast tego jej droga do macierzyństwa rozpoczęła się od nasienia dawcy i zapłodnienia in vitro. Lucy podjęła decyzję o samotnym macierzyństwie w czasie pandemii, gdy uświadomiła sobie, jak bardzo tęskni za dziećmi swojej siostry i przyjaciółki.
Żartobliwie powiedziała rodzicom, że może mieć dziecko sama. Dziś wspomina: ,,Spodziewałam się, że to wyśmieją, ale powiedzieli, że powinnam, i byli podekscytowani."
,,Nie spodziewałam się takiej reakcji - sprawili, że pomyślałam, że faktycznie powinnam to zrobić," powiedziała w programie Woman's Hour w BBC Radio 4.
W wieku 20 lat Lucy była zaręczona; zawsze myślała, że będzie matką. Gdy tuż przed 30. urodzinami ponownie została singielką, przeżyła ,,prawdziwy okres żałoby" związanej z tym, co będzie, jeśli macierzyństwo "nigdy jej nie spotka."
Pierworodny syn Lucy ma dziś prawie trzy lata, a ona sama ponownie zaszła w ciążę z pomocą tego samego dawcy.
Nie zna jego tożsamości ani nawet wyglądu.
,,Cały czas patrzę na mojego syna i zastanawiam się, jak bardzo jest podobny do dawcy - ale nie mogę tego wiedzieć i nie ma to znaczenia, ponieważ [syn] wygląda po prostu jak on sam".
Z niecierpliwością czeka na narodziny drugiego dziecka i mówi, że ,,ciekawie będzie zobaczyć, jak wygląda noworodek, i czy będzie wyglądać podobnie lub mieć podobne cechy".
Liczba matek decydujących się na dziecko w pojedynkę szybko rośnie. Według danych HFEA, brytyjskiego regulatora klinik płodności, w 2019 r. z zapłodnienia nasieniem dawcy skorzystało w Wielkiej Brytanii 3 147 samotnych kobiet. W 2022 r. - to najnowsze dostępne dane - ich liczba wzrosła o ponad 60%, do 5 084.
Według Niny Barnsley, dyrektorki brytyjskiej organizacji charytatywnej Donor Conception Network, jednym z najważniejszych czynników dla kobiet wybierających macierzyństwo w pojedynkę jest czas - ,,zarówno jeśli chodzi o płodność, jak i chęć posiadania dzieci na konkretnym etapie życia."
Otwarta rozmowa
Barnsley mówi, że aktywna decyzja o macierzyństwie w pojedynkę może nieść ze sobą dodatkowe wyzwania - emocjonalne, społeczne i praktyczne.
Wiele kobiet może spodziewać się pytań o to, kim jest dawca, i choć ,,zazwyczaj wynikają one z dobrych intencji, mogą wydawać się natrętne".
Lucy mówi, że od początku otwarcie tłumaczyła, jak przyszedł na świat jej syn.
Zaczęła mu już wyjaśniać, w jaki sposób został poczęty, używając języka, który opisuje jako ,,prosty, ale szczery."
Co najważniejsze, chce, aby ,,nabrał pewności siebie w mówieniu o tym."
,,Nie chcę, by myślał, że jego rodzina nie jest tak akceptowalna albo tak solidna, jak kogoś z dwójką rodziców."
Lucy nie zwraca uwagi na tych, którzy nazywają jej decyzję samolubną.
,,Szczęście dziecka nie zależy od posiadania jednego lub dwojga rodziców, ale od miłości, troski i czasu."
Choć Lucy wiedziała, że wybierając tę drogę, zostanie samotną matką, nigdy nie odczuwała samotności, gdyż w plan wpisane było duże zaangażowanie jej rodziców.
Gdy w 2023 roku była w ciąży, jej mama poważnie zachorowała. To zmieniło nie tylko jej plany dotyczące wychowywania dziecka, ale całe jej życie.
W zeszłym roku, gdy jej syn miał 18 miesięcy, rodzice Lucy zmarli w odstępie zaledwie sześciu tygodni.
,,Były momenty, w których zastanawiałam się, jak sobie poradzę - ale musiałam przez to wszystko przejść, bo nie było wyboru".
Mówi jednak, że syn był dla niej pomocą w czasie naznaczonym chorobą i stratą.
,,Sprawił, że wszystko było lepsze, bo bardzo pochłaniał moją uwagę."
Kim, dziś 30-latek, jest dorosłym dzieckiem mamy, która jak Lucy samodzielnie zaszła w ciążę przy pomocy dawcy.
Urodził się w Londynie w połowie lat 90-tych, kiedy leczenie niepłodności było mniej zaawansowane, a dawcy nasienia mogli pozostać anonimowi. Nie było zdjęć, profili ani możliwości kontaktu.
Mówi, że nieobecność ojca nigdy nie prowadziła do poczucia pustki. Nigdy nie miał też żalu do swojej mamy, Emily, ani nie chciał, by jego rodzina wyglądała inaczej.
Ukształtował go raczej sposób, w jaki Emily - emerytowana pracownica socjalna - wychowała go, a nie to, jak go poczęła.
,,Widziałem, jak wiele dokonała sama, dało mi to silne poczucie niezależności," mówi.
Dodaje, że nie rozumie tych, według których decyzja jego mamy o macierzyństwie w pojedynkę była samolubna.
,,Prawdziwym egoizmem jest posiadanie dziecka, gdy nie jest się absolutnie pewnym, że się go chce".
Po rozstaniu z wieloletnim partnerem Emily nie była pewna, czy chce wchodzić w kolejny związek. Miała wówczas niecałe 30 lat. Gdy uświadomiła sobie, że może mieć dziecko bez partnera, wiedziała, że „tak właśnie będzie".
Mówi, że najlepszą stroną samotnego rodzicielstwa było to, że nie musiała negocjować ani szukać kompromisów.
,,Po podjęciu decyzji, nieważne jak trudnej, nigdy nie musiałam iść na kompromis i zawsze mogłam dopiąć swego."
72-latka mówi, że nie żałuje tego, jak potoczyło się jej życie. Dodaje, że jej syn stał się "dokładnie taką osobą, jakiej bym pragnęła, i nie mógłby być dla mnie bardziej idealnym synem".
Dodatkowy reportaż: Jo Morris i Emma Pearce.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska