Groźba Trumpa dotycząca ceł w sprawie Grenlandii jest 'nie do przyjęcia', mówią europejscy przywódcy

    • Autor, Henri Astier
    • Autor, Bernd Debusmann Jr
    • Stanowisko, Reporter ds. Białego Domu
  • Czas czytania: 4 min

Groźba prezydenta USA Donalda Trumpa dotycząca nałożenia nowych ceł na ośmiu sojuszników sprzeciwiających się proponowanemu przez niego przejęciu Grenlandii spotkała się z potępieniem ze strony europejskich przywódców.

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział, że jest to "całkowicie błędne" posunięcie, podczas gdy prezydent Francji Emmanuel Macron nazwał je "niedopuszczalnym".

Komentarze pojawiły się po tym, jak Trump ogłosił, że 10% cła na towary z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii i Finlandii wejdą w życie 1 lutego, ale później mogą wzrosnąć do 25% - i będą obowiązywać do czasu osiągnięcia porozumienia.

Trump twierdzi, że autonomiczne terytorium Danii ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa USA i nie wykluczył przejęcia go siłą.

W następstwie gróźb Trumpa Unia Europejska zwołała w niedzielę nadzwyczajne spotkanie w Brukseli o godzinie 17:00. W spotkaniu wezmą udział ambasadorowie z 27 krajów UE, według agencji Reuters.

Tymczasem w sobotę tysiące osób wyszło na ulice Grenlandii i Danii w proteście przeciwko proponowanemu przejęciu przez USA.

Grenlandia ma niską gęstość zaludnienia, ale jest bogata w surowce, a jej położenie między Ameryką Północną a Arktyką sprawia, że jest dobrze umiejscowiona dla systemów wczesnego ostrzegania w przypadku ataków rakietowych i monitorowania statków w regionie.

Trump powiedział wcześniej, że Waszyngton zdobędzie terytorium "w łatwy sposób" lub "w trudny sposób".

Kraje europejskie poparły Danię. Argumentowały, że bezpieczeństwo regionu Arktyki powinno być wspólnym obowiązkiem NATO.

Francja, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Holandia i Wielka Brytania wysłały niewielką liczbę żołnierzy na Grenlandię w ramach tak zwanej misji rozpoznawczej.

Ogłaszając nowe cła w poście na swojej platformie Truth Social w sobotę, Trump powiedział, że kraje te grają w "bardzo niebezpieczną grę". Powiedział, że stawką jest "bezpieczeństwo, ochrona i przetrwanie naszej planety".

Powiedział, że proponowana 10% opłata, która ma zostać wprowadzona w przyszłym miesiącu na towary eksportowane do USA, wzrośnie do 25% w czerwcu i pozostanie "płatna do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie pełnego i całkowitego zakupu Grenlandii".

Odpowiadając na groźbę Trumpa, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział: "Nakładanie ceł na sojuszników za dążenie do zbiorowego bezpieczeństwa sojuszników NATO jest całkowicie błędne. Oczywiście będziemy się tym zajmować bezpośrednio z administracją USA".

Francuski premier Emmanuel Macron powiedział: "Groźby taryfowe są nie do przyjęcia w tym kontekście (...). Nie damy się zastraszyć".

Szwedzki premier Ulf Kristersson powiedział: "Nie pozwolimy się szantażować".

"Szwecja prowadzi obecnie intensywne rozmowy z innymi krajami UE, Norwegią i Wielką Brytanią w celu znalezienia wspólnej odpowiedzi", dodał.

W poście na X, przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE) Ursula von der Leyen powiedziała: "Integralność terytorialna i suwerenność są podstawowymi zasadami prawa międzynarodowego".

"Taryfy podważyłyby stosunki transatlantyckie i groziłyby niebezpieczną spiralą spadkową", dodała.

Trump spotka się z von der Leyen i innymi europejskimi przywódcami na dorocznym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii w tym tygodniu.

Szefowa polityki zagranicznej UE Kaja Kallas powiedziała po oświadczeniu Trumpa, że "Chiny i Rosja muszą mieć niezły ubaw".

"To oni czerpią korzyści z podziałów wśród sojuszników," napisała na X.

Przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził: "Unia Europejska zawsze będzie bardzo stanowczo bronić prawa międzynarodowego... które oczywiście zaczyna się na terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej".

Minister spraw zagranicznych Danii Lars Lokke Rasmussen powiedział, że groźba "była zaskoczeniem".

Tymczasem niemiecki eurodeputowany Manfred Weber, szef konserwatywnej grupy EPP w Parlamencie Europejskim, powiedział, że posunięcie Trumpa rodzi pytania o wciąż nieratyfikowaną umowę handlową między UE a USA wynegocjowaną w zeszłym roku.

Bruksela i Waszyngton zawarły porozumienie, w którym uzgodniono, że amerykańskie cła na wszystkie towary UE wyniosą 15%, a 27-osobowy blok otworzy swoje rynki dla amerykańskich eksporterów z 0% cłami na niektóre produkty.

Trump często wspominał, że "taryfa" to jego ulubione słowo i dał jasno do zrozumienia, że postrzega je jako coś w rodzaju tępego narzędzia, za pomocą którego może przekonać - lub zmusić - kraje na całym świecie do dostosowania ich polityki do pożądanych rezultatów Białego Domu.

Jednak jego zapowiedź stanowi znaczącą eskalację w jego niedawno wznowionym dążeniu do przejęcia Grenlandii, pomimo sprzeciwu.

Badania opinii publicznej sugerują, że 85% Grenlandczyków sprzeciwia się przyłączeniu tego terytorium do USA.

W sobotę - przed ogłoszeniem ceł - w duńskich miastach, a także w stolicy Grenlandii, Nuuk, odbyły się demonstracje przeciwko planom przejęcia przez Trumpa.

W stolicy Danii, Kopenhadze, pojawiły się transparenty z napisami: "Ręce precz od Grenlandii" i "Grenlandia dla Grenlandczyków".

Wiece zbiegają się w czasie z wizytą delegacji Kongresu USA w Kopenhadze. Jej lider, demokratyczny senator Chris Coons, określił retorykę Trumpa jako "niekonstruktywną".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis