Jerzy Owsiak rozmawia z BBC News Polska o początkach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Nuda, nuda, nuda! Jerzy Owsiak, założyciel Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP), powiedział Kasi Maderze z BBC News Polska, że nie zamierza w najbliższym czasie angażować się w politykę.
Poza ekranem Jerzy Owsiak jest dokładnie taki, jak na wizji. Energia, z jaką prowadzi finały telewizyjnego maratonu WOŚP, jest wszechobecna, gdy spotykamy się w jego studiu w siedzibie organizacji w Warszawie.
Owsiak mówi szybko - i ma wiele do powiedzenia.
Wspomina początki działalności charytatywnej, kiedy po raz pierwszy zwrócił się do stacji telewizyjnych z prośbą o jeden dzień emisji latem, by zebrać pieniądze dla Centrum Zdrowia Dziecka.
Śmieje się, gdy opowiada, że odmówiono mu, bo stacje były zajęte transmisjami plenerowymi, i zaproponowano środek zimy, licząc, że go to zniechęci. Efekt był odwrotny — pierwszy telewizyjny maraton WOŚP odbył się 33 lata temu w mroźnych warunkach, przy temperaturze sięgającej -17 stopni Celsjusza.
Pomimo niekwestionowanego sukcesu WOŚP — 33. finał w styczniu 2025 r. przyniósł 289 068 047,77 zł — Owsiak mówi, że zarówno on jak i WOŚP spotykają się z ogromną falą hejtu. Sam Owsiak otrzymywał groźby śmierci, a jego mienie było niszczone, choć — jak mówi — „hejt zamienia się w zbrodnie."
Owsiak przypomina zabójstwo prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, który zmarł dzień po tym, jak został ugodzony nożem na scenie podczas 27. finału WOŚP 13 stycznia 2019 r.
Pracowałam wtedy i doskonale pamiętam szok po ataku oraz konieczność wyjaśnienia kolegom z Wielkiej Brytanii znaczenia WOŚP w Polsce.
Owsiak opowiedział mi o tym, jak dowiedział się o ataku, jak bardzo szybko zrozumiał, że sytuacja jest poważna, i jak musiał zebrać myśli, by wrócić na antenę, bo finał miał trwać kolejne cztery godziny — było to naprawdę poruszające.
Owsiak zrezygnował z funkcji prezesa WOŚP w dniu, gdy potwierdzono śmierć Adamowicza. Jednak ogromne wsparcie społeczne, w tym od Magdaleny, wdowy po Adamowiczu, skłoniło go do zmiany decyzji.
Dni po zabójstwie opisuje jako surrealistyczne - „aż filmowe" — do siedziby WOŚP przyjeżdżały wozy strażackie z całej Polski, by okazać wsparcie.
Biorąc pod uwagę swoją pozycję w Polsce, czy kiedykolwiek rozważałby wejście do polityki, by mieć wpływ na decyzje? W końcu ma energię i zapał.
Szybko przerywa mi stanowczym „nie", dodając, że często go o to pytają.
Dla niego świat polityki jest nudny i „nijaki". Docenia jednak, że politycy, którzy nie przepadają za WOŚP, zwykle okazują ignorancję, dzięki czemu fundacja może robić to, co potrafi najlepiej — zbierać pieniądze na sprzęt medyczny dla dzieci.
A sama polityka? Gestykulując charakterystycznie, pochyla się do przodu, by podkreślić: „nuda, nuda, nuda".









