Tajemnica wokół rosyjskiej mamy i dzieci znalezionych w indyjskiej jaskini

Policjanci rozmawiają z Rosjanką stojącą przed swoim mieszkaniem w jaskini

Źródło zdjęcia, Karnataka police

Podpis zdjęcia, Kutina broniła swego stylu życia, mówiąc, że ona i jej dzieci były szczęśliwe, mieszkając w jaskini.
    • Autor, Geeta Pandey
    • Stanowisko, BBC News, Delhi
    • Autor, Imran Qureshi
    • Stanowisko, BBC Hindi, Bengaluru
  • Czas czytania: 5 min

Policja w Indiach próbuje złożyć w całość historię Rosjanki, która została znaleziona wraz z dwiema małymi córkami w jaskini w południowym stanie Karnataka.

Nina Kutina została uratowana 9 lipca przez policjantów, którzy odbywali rutynowy patrol w pobliżu wzgórz Ramteertha w lesie Gokarna, graniczącym z rajem turystycznym Goa.

Władze twierdzą, że 40-letnia kobieta i jej córki w wieku sześciu i pięciu lat nie posiadają ważnych dokumentów uprawniających do pobytu w Indiach. Zostały umieszczone w ośrodku detencyjnym dla cudzoziemców w pobliżu Bengaluru, stolicy stanu, i wkrótce zostaną deportowane.

Kutina broniła swojego stylu życia w dwóch wywiadach wideo dla indyjskiej agencji informacyjnej ANI, twierdząc, że ona i jej dzieci były szczęśliwe, mieszkając w jaskini, a „natura daje dobre zdrowie”.

Jednak tygodnie po ich odnalezieniu nadal nie jest jasne, w jaki sposób kobieta i jej dzieci znalazły się w lesie pełnym węży i dzikich zwierząt, jak długo tam mieszkały i kim naprawdę są.

Policja natrafia na jaskinię

„Okolica jest popularna wśród turystów, zwłaszcza obcokrajowców. Jest jednak pełna węży i podatna na osunięcia ziemi, zwłaszcza w porze deszczowej. Aby zapewnić bezpieczeństwo turystom, w zeszłym roku rozpoczęliśmy patrolowanie lasów,”powiedział BBC M Narayana, nadinspektor policji w dystrykcie Uttara Kannada.

Drugi policjant, którego tożsamość nie może zostać ujawniona, należący do patrolu, który natknął się na jaskinię, powiedział, że zeszli po stromym zboczu, aby zbadać sprawę, gdy zauważyli jasne ubrania rozwieszone na zewnątrz do wyschnięcia.

Kiedy zbliżyli się do jaskini, której wejście zasłonięto kolorowymi sari, „wybiegła mała blondynka”. Zszokowani policjanci weszli za nią do środka i znaleźli Ninę oraz jej drugie dziecko.

Ich dobytek był skromny – plastikowe maty, ubrania, paczki z makaronem instant i kilka innych artykułów spożywczych – a jaskinia przeciekała.

Filmy nakręcone przez policję w jaskini, które widziało BBC, pokazują dzieci ubrane w kolorowe indyjskie stroje, uśmiechające się do kamery.

„Kobieta i jej dzieci wydawały się czuć się w tym miejscu całkiem dobrze,” powiedział Narayana. „Zajęło nam trochę czasu, aby przekonać ją, że mieszkanie w tym miejscu jest niebezpieczne,” dodał.

Policja poinformowała, że kiedy powiedzieli jej, iż jaskinia jest niebezpieczna ze względu na obecność w lesie węży i dzikich zwierząt, odpowiedziała: „Zwierzęta i węże są naszymi przyjaciółmi. Ludzie są niebezpieczni”.

Kutina i jej córki zostały przewiezione do szpitala na badania po akcji ratunkowej i uznano, że są zdrowe.

Kim jest Nina Kutina?

Rosjanka Nina Kutina po uratowaniu z jaskini Gokarna wraz z dziećmi

Źródło zdjęcia, ANI

Podpis zdjęcia, Nina Kutina twierdzi, że urodziła się w Rosji, ale nie mieszka tam od 15 lat.

Urzędnik indyjskiego Regionalnego Urzędu Rejestracji Cudzoziemców (FRRO) poinformował BBC, że jest ona Rosjanką i zostanie odesłana do kraju pochodzenia po dopełnieniu formalności.

Urzędnik twierdzi, że skontaktowano się z konsulatem rosyjskim w Chennai. BBC zwróciło się również do ambasady rosyjskiej w Delhi, ale nie otrzymało jeszcze odpowiedzi.

W wywiadach wideo dla indyjskich agencji informacyjnych ANI i PTI Kutina powiedziała, że urodziła się w Rosji, ale nie mieszkała tam od 15 lat i podróżowała do „wielu krajów, m.in. Kostaryki, Malezji, Bali, Tajlandii, Nepalu i Ukrainy”.

W wywiadach dla obu agencji Kutina powiedziała, że ma czworo dzieci w wieku od 20 do 5 lat. Opowiedziała o najstarszym – „moim dużym synu” – który zginął w wypadku drogowym w Goa w zeszłym roku.

Urzędnicy twierdzą, że jej drugi syn ma 11 lat i przebywa w Rosji – i że przekazali tę informację konsulatowi.

We wtorek wieczorem FRRO poinformowało, że udało się namierzyć ojca dziewczynek – Drora Goldsteina – i że jest on izraelskim biznesmenem. Urzędnicy powiedzieli, że przebywa on obecnie w Indiach, że spotkali się z nim i próbowali go przekonać do opłacenia repatriacji Kutiny i jej córek.

W środę Goldstein powiedział indyjskiej stacji telewizyjnej NDTV, że Kutina opuściła Goa bez poinformowania go o tym i że zgłosił jej zaginięcie na tamtejszej policji.

Powiedział, że chce wspólnej opieki nad córkami i zrobi wszystko, aby rząd nie wysłał ich do Rosji.

Kiedy przybyła do Gokarna?

Nie ma jasności co do tego, w jaki sposób i kiedy Kutina i jej córki dotarły do lasu w Karnatace.

Policja poinformowała, że kobieta powiedziała im, iż mieszkały w jaskini od tygodnia. Dodali, że tydzień temu kupiła w lokalnym sklepie warzywa i artykuły spożywcze, w tym makaron instant popularnej marki.

Powiedziała im, że przybyła do Karnataki z Goa, gdzie, jak twierdziła, również mieszkała w jaskini. Mówiła też, że jedna z jej córek urodziła się w jaskini w Goa.

W wywiadzie udzielonym PTI skarżyła się na ośrodek detencyjny, w którym przebywa wraz z córkami, mówiąc, że „jest jak więzienie”.

„Mieszkałyśmy w bardzo dobrym miejscu. Ale teraz nie możemy być same. Nie możemy wychodzić na zewnątrz. Tutaj jest bardzo brudno i nie ma wystarczającej ilości jedzenia,” dodała.

Nie jest jasne, kiedy i w jaki sposób Kutina przybyła do Indii.

Policja twierdzi, że powiedziała im, że zgubiła paszport, ale wśród jej rzeczy znaleźli starszy, nieważny paszport, z którego wynikało, że przyjechała do Indii na podstawie wizy biznesowej ważnej od 18 października 2016 r. do 17 kwietnia 2017 r.

Jednak przekroczyła termin pobytu, została zatrzymana rok później, a biuro FRRO w Goa wydało jej „zezwolenie na wyjazd” z Indii. Zgodnie z pieczątkami imigracyjnymi w jej paszporcie, wjechała do Nepalu 19 kwietnia 2018 r. i wyjechała trzy miesiące później.

Nie jest jasne, dokąd udała się potem, ale Kutina powiedziała ANI, że ogólnie „podróżowała do co najmniej 20 krajów” – co najmniej „czterech z nich od czasu opuszczenia Indii w 2018 r.”.

Nie jest również jasne, kiedy ponownie wróciła do Indii, chociaż niektóre doniesienia mówią, że jest tam od lutego 2020 r. Powiedziała PTI, że wróciła, ponieważ „naprawdę kochamy Indie”.

Kutina przyznała, że jej wiza straciła ważność kilka miesięcy temu. „Nie mamy wizy, ważnej wizy, nasza wiza straciła ważność”, powiedziała, dodając, że stało się to, ponieważ opłakiwała śmierć syna i nie była w stanie myśleć o niczym innym.

Dlaczego Kutina mieszkała w jaskini?

Policjanci stoją przed jaskinią w lesie Gokarna

Źródło zdjęcia, Karnataka police

Podpis zdjęcia, Wejście do jaskini, w której Kutina mieszkała z córkami, zostało zasłonięte kolorowymi sari.

Po znalezieniu w jej jaskini posągu Panduranga Vittala, formy hinduskiego boga Kriszny, pojawiły się doniesienia, że przybyła tam w celu medytacji i z powodów duchowych.

Jednak w wywiadzie dla ANI zaprzeczyła tym doniesieniom. „Nie chodzi o duchowość. Po prostu lubimy naturę, ponieważ daje nam zdrowie... to bardzo duże zdrowie, nie to, co mieszkanie w domu”.

Dodała, że ma „duże doświadczenie w życiu na łonie natury, w dżungli” i podkreślała, że jej córki były tam szczęśliwe i zdrowe. Jaskinia, którą wybrała, była „bardzo duża i piękna” oraz „bardzo blisko wioski”, dzięki czemu mogła kupować jedzenie i inne niezbędne rzeczy.

„Nie umieraliśmy, nie zabrałam swoich dzieci, córek, żeby umierały w dżungli. Były bardzo szczęśliwe, pływały w wodospadzie, miały bardzo dobre miejsce do spania, dużo lekcji sztuki, lepiłyśmy z gliny, malowałyśmy, dobrze się odżywiałyśmy, gotowałam bardzo smaczne posiłki”, powiedziała agencji ANI.

Kutina odrzuciła również sugestie, że życie w lesie narażało jej dzieci na niebezpieczeństwo.

„Przez cały czas, kiedy tam mieszkałyśmy, tak, widziałyśmy kilka węży”, powiedziała, ale dodała, że było to podobne do sytuacji, w których ludzie zgłaszali znalezienie węży w swoich domach, kuchniach lub toaletach.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska