BBC z wyłącznym dostępem do Sił Kosmicznych USA: obrona przed zagrożeniem rakietowym ze strony Rosji i Chin

Amerykański żołnierz spogląda na ekran przedstawiający Ziemię oraz pociski unoszące się nad nią, w bazie Sił Kosmicznych w Kolorado.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard

Podpis zdjęcia, Siły Kosmiczne USA mogą śledzić pociski wystrzelone z dowolnego miejsca na świecie z ich bazy w Kolorado
    • Autor, Jonathan Beale
    • Stanowisko, Defence correspondent
    • Relacja z, Buckley Space Force Base, Colorado
  • Czas czytania: 6 min

Rozległ się krótki, stanowczy rozkaz: 'Odpalić, Jemen!'

Mężczyźni i kobiety w mundurach, siedzący przed komputerami, odpowiedzieli chórem: 'Zrozumiano, odpalić Jemen.'

W amerykańskich Siłach Kosmicznych nie nazywa się ich żołnierzami, tylko Strażnikami.

Wpatrując się w ekrany w bazie na przedmieściach Denver w Kolorado, są w stanie śledzić wystrzelenie pocisku z dowolnego miejsca na świecie – od miejsca startu aż po przewidywany punkt uderzenia.

Jesteśmy pierwszymi zagranicznymi dziennikarzami, którym pozwolono wejść do centrum ostrzegania i śledzenia pocisków rakietowych w bazie Buckley Space Force – kluczowego punktu dowodzenia, w którym Strażnicy czuwają 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Podpis wideo, Strażnicy jako pierwsi wykrywają sygnaturę cieplną w podczerwieni, gdy dochodzi do wystrzelenia pocisku.

Otaczają ich ogromne monitory, na których wyświetlane są mapy i dane przesyłane przez konstelację wojskowych satelitów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej.

To właśnie Strażnicy jako pierwsi wykrywają sygnaturę cieplną w podczerwieni, gdy dochodzi do wystrzelenia pocisku.

Chwilę później rozległ się kolejny okrzyk: „Odpalić Iran”, po którym nastąpił chór wojskowych potwierdzeń:

"Zrozumiano, odpalić Iran".

Tym razem były to ćwiczenia.

Ale w zeszłym miesiącu to już nie był trening, Iran naprawdę wystrzelił salwę pocisków w stronę amerykańskiej bazy al-Udeid w Katarze, w odpowiedzi na ataki USA i Izraela na Iran.

Ppłk Ann Hughes opisała tamten dzień jako „ciężki”.

W przeciwieństwie do większości wystrzałów, o tym zostali ostrzeżeni z wyprzedzeniem.

Dzięki temu mogli śledzić irańskie pociski i przekazywać te informacje do naziemnych baterii obronnych.

„Ostatecznie uratowaliśmy całą bazę i personel,” mówi z ulgą.

Podpułkownik Ann Hughes stoi na tle ogromnej anteny radarowej w Kolorado.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard

Podpis zdjęcia, Ppłk Ann Hughes odczuła ulgę, gdy jej jednostka zdołała w zeszłym miesiącu ochronić amerykańskich żołnierzy w Katarze

Ppłk Hughes podkreśla, że w ostatnich latach mieli sporo pracy – wojny toczą się na Bliskim Wschodzie i w Europie.

Zapytana, czy przekazywali ostrzeżenia Ukrainie, podpułkownik Hughes odpowiada:

„Dostarczamy strategiczne i taktyczne ostrzeżenia rakietowe dla wszystkich sił USA i ich sojuszników.”

Stany Zjednoczone nie potwierdzą tego publicznie, ale wydaje się prawdopodobne, że mogły również uprzedzić Kijów o zbliżającym się rosyjskim ataku.

Baza Buckley Space Force odegra kluczową rolę w planach prezydenta Donalda Trumpa dotyczących amerykańskiej tarczy antyrakietowej, nazywanej "Złotą Kopułą".

Przeznaczył on 175 mld dolarów (ok. 642 mld złotych) na ten ambitny program, zainspirowany izraelskim systemem obrony powietrznej "Żelazna Kopuła".

Wielu uważa, że będzie on kosztować znacznie więcej.

Ale podstawy programu zostały już zrealizowane w bazie Buckley.

Panorama bazy Buckley Space Force zdominowana jest przez masywne radomy - okrągłe pokrywy, które chronią potężne anteny satelitarne wewnątrz.

Na horyzoncie wyglądają jak gigantyczne piłki golfowe.

Te zestawy satelitarne wykryły fale radiowe pochodzące z supernowej oddalonej o 11,000 lat świetlnych.

Generał porucznik David Miller, dowódca amerykańskiego Dowództwa Operacji Kosmicznych, powiedział, że rozwój "Złotej Kopuły", która wciąż jest na wczesnym etapie, jest uznaniem rosnących zagrożeń dla amerykańskiej ojczyzny.

W szczególności wspomniał o Chinach i Rosji.

Oba kraje opracowały pociski hipersoniczne, które mogą poruszać się z prędkością ponad pięciokrotnie większą od prędkości dźwięku.

Oba przetestowały również metodę rażenia z orbity szczątkowej, która jest trudniejsza do namierzenia.

"Szybkość i fizyka związana z przechwytywaniem [tych pocisków] wymaga rozważenia kosmicznych urządzeń przechwytujących," mówi generał Miller.

Woli on mówić o "zdolnościach" do obrony interesów Ameryki, niż o broni w kosmosie.

Żołnierz spogląda na ekran, na którym widać satelity krążące wokół planety.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard

Podpis zdjęcia, Na orbicie znajduje się około 12 000 satelitów, a liczba ta ma gwałtownie wzrosnąć

Utworzenie amerykańskich Sił Kosmicznych pięć lat temu jest dowodem na to, że przestrzeń kosmiczna jest obecnie domeną działań wojennych.

Prezydent Trump uruchomił Siły Kosmiczne podczas swojej pierwszej kadencji, opisując przestrzeń kosmiczną jako "najnowszą domenę wojenną świata".

Zarówno Chiny, jak i Rosja przetestowały pociski antysatelitarne, a także sposoby zagłuszania ich komunikacji.

Generał Miller powiedział, że Rosja "zademonstrowała zdolność do potencjalnego umieszczenia ładunku nuklearnego" w przestrzeni kosmicznej.

Dodał też, że przestrzeń kosmiczna jest już obszarem "wysoce spornym", dodając, że "musimy być również przygotowani na konflikt w kosmosie".

Pułkownik Phoenix Hauser nadzoruje jednostkę "Wywiadu, Nadzoru i Rozpoznania Sił Kosmicznych", znaną jako Delta 7.

Ich zadaniem jest ustalenie, co dzieje się w przestrzeni kosmicznej.

W ich bazie niedaleko Colorado Springs zespoły monitorują ekrany, na których widać tysiące małych punktów rozmieszczonych wokół globu.

W przestrzeni kosmicznej znajduje się już około 12,000 satelitów.

Do końca dekady liczba ta może wzrosnąć do 60,000.

Pułkownik Hauser mówi, że ich głównym priorytetem są Chiny.

„To zagrożenie, które wyznacza tempo,” mówi.

Chiny mają już około tysiąca satelitów, z czego połowa to satelity wojskowe.

Pułkownik Hauser twierdzi, że w ciągu następnej dekady na niskiej orbicie okołoziemskiej znajdą się dziesiątki tysięcy kolejnych.

Przestrzeń kosmiczna staje się coraz bardziej zatłoczona i sporna.

"Już teraz prowadzimy sparingi w kosmosie", dodaje.

"Widzimy bliskie, nieprofesjonalne i niebezpieczne działania naszych przeciwników".

Dotyczy to satelitów wyposażonych w systemy zakłócania elektronicznego, lasery, a nawet sieci i ramiona chwytające, które mogą zostać użyte do zmiany kursu innego satelity.

Niektórzy sugerują, że w kosmosie już teraz dochodzi do „walk powietrznych”.

"Nie sądzę, żebyśmy byli już na etapie walk powietrznych w stylu Top Gun", mówi płk Hauser.

„Ale z pewnością musimy być na to gotowi”.

Pułkownik Phoenix Hauser wskazuje ręką na ekran w bazie.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard

Podpis zdjęcia, Płk Phoenix Hauser (z lewej) mówi, że USA muszą być gotowe na konflikt w przestrzeni kosmicznej

Siły kosmiczne USA przygotowują się na możliwość konfliktu w przestrzeni kosmicznej.

Pułkownik Hauser mówi, że jeszcze rok temu „nie mogliśmy mówić o posiadaniu ofensywnych zdolności w przestrzeni kosmicznej”.

Teraz, jak twierdzi, ich celem jest „tworzenie opcji dla prezydenta, tak abyśmy mogli zdobyć i utrzymać przewagę w kosmosie poprzez ofensywną i defensywną kontrolę przestrzeni kosmicznej”.

Generał Miller twierdzi, że jedynym sposobem zapobieżenia konfliktowi jest „siła – musimy mieć własne zdolności, aby bronić naszych zasobów”.

Nie precyzuje jednak, co dokładnie to oznacza.

Niedawne amerykańskie ataki na irański program nuklearny, operacja „Midnight Hammer” (Północny Młot), pokazują jednak, do czego już teraz zdolne są Siły Kosmiczne USA.

Ataki bombowców B-2 podkreślają również, dlaczego ciągła dominacja w kosmosie pozostaje kluczowa dla amerykańskiej armii.

"Musimy zrozumieć, jak bardzo wojsko Stanów Zjednoczonych opiera się na przewadze, jaką czerpiemy z przestrzeni kosmicznej," mówi gen. Miller.

To m.in. możliwość nawigacji i komunikacji poza horyzontem oraz precyzyjnego rażenia celów z użyciem GPS.

BBC otrzymało pierwsze szczegóły na temat tego, w jaki sposób amerykańskie siły kosmiczne były zaangażowane w operację.

"Jedną z rzeczy, które zrobiliśmy, było wykorzystanie naszych zdolności w zakresie wojny elektromagnetycznej w celu zapewnienia dominacji podczas całej operacji," mówi gen. Miller.

Spektrum elektromagnetyczne obejmuje fale radiowe, mikrofale, podczerwień i światło widzialne.

„Wiedzieliśmy, że środowisko będzie zakłócane,” tłumaczy.

Siły Kosmiczne USA zadbały o to, aby przeciwdziałać zakłóceniom, co pozwoliło bombowcom B-2 dotrzeć do celu i precyzyjnie zrzucić bomby kierowane GPS-em bomby masowego rażenia.

Jednostki Sił Kosmicznych patrzą na monitory w swojej bazie, na których widoczna jest Ziemia oraz obiekty aktualnie znajdujące się na jej orbicie.

Źródło zdjęcia, BBC/Matthew Goddard

Podpis zdjęcia, Jednostki Sił Kosmicznych pozostają w gotowości 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu

Specjaliści od walki elektronicznej z jednostki Delta 3 Sił Kosmicznych USA operowali już w regionie.

Ich dowódca, pułkownik Angelo Fernandez, pokazuje rzędy anten satelitarnych i kontenerów dowodzenia, które można przetransportować w dowolne miejsce na świecie.

Według niego, anteny mogą być wykorzystywane do przechwytywania, a następnie zagłuszania komunikacji sił wroga poprzez "nadawanie głośniejszego hałasu".

"Byli w stanie zarówno chronić amerykańskie aktywa, jak i jednocześnie otworzyć korytarz powietrzny," mówi.

Przed, w trakcie i po zakończeniu misji Strażnicy Delta 7 zapewniali stałą osłonę i nadzór.

Pułkownik Phoenix Hauser mówi, że byli w stanie monitorować spektrum elektromagnetyczne, "aby zrozumieć czy Iran wie, co się dzieje oraz czy mają jakiekolwiek taktyczne ostrzeżenie, że ataki mogą nastąpić".

Strażnicy Delta 7 pomogli zachować element zaskoczenia i umożliwili załogom samolotów bezpieczne wykonanie misji.

Siły Kosmiczne USA mogą być najmłodszym rodzajem wojsk, ale są kluczowe dla potęgi militarnej Ameryki.

Generał Miller twierdzi, że cała amerykańska armia "jest zależna od przewagi w przestrzeni kosmicznej".

Chce mieć pewność, że tak pozostanie.

I ma ostrzeżenie dla każdego przeciwnika.

„Kiedy armia USA się na czymś skupia – niech Bóg cię ma w opiece!”

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych i Kamila Koronska