Co dla Czech i Europy może oznaczać powrót do władzy eurosceptyka Andreja Babisza

Andrej Babisz w białej koszuli i niebieskiej marynarce trzyma czerwoną czapkę baseballową z hasłem „Silne Czechy”. W tle na ścianie wisi mapa.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Podczas kampanii wyborczej miliarder Andrej Babisz starał się naśladować kampanię „Make America Great Again" Donalda Trumpa, rozdając czerwone czapki z daszkiem z hasłem „Silne Czechy".
    • Autor, Henry Ridgwell
    • Stanowisko, BBC News Polska
  • Czas czytania: 6 min

Czescy wyborcy pójdą do urn 3 i 4 października w uważnie obserwowanych wyborach parlamentarnych, które mogą oznaczać powrót do władzy eurosceptycznego miliardera Andreja Babisza.

Wynik głosowania może uszczuplić wsparcie militarne Unii Europejskiej dla Ukrainy w wojnie z rosyjskim agresorem.

71-letni Andrej Babisz stoi na czele partii Akcja Niezadowolonych Obywateli (ANO), która osiąga poparcie na poziomie około 30%. To o około 10% więcej niż najbliższy rywal – koalicja Razem kierowana przez ustępującego premiera Petra Fialę.

W Parlamencie Europejskim partia ANO należy do grupy Patrioci dla Europy, współzałożonej przez węgierskiego populistycznego lidera skrajnej prawicy Viktora Orbána.

Babisz pełnił funkcję premiera w latach 2017-2021. Jego partia ANO nieznacznie przegrała wybory parlamentarne w 2021 r.

Babisz kandydował w wyborach prezydenckich w 2023 r., ale przegrał z Petrem Pavlem, emerytowanym generałem armii i byłym przewodniczącym Komitetu Wojskowego NATO.

Tłum ludzi otacza Babisza na wiecu politycznym. Jeden z mężczyzn wskazuje na niego palcem, gdy ten przemawia. Inni słuchają i obserwują. W tle widać wysokie budynki i błękitne niebo.

Źródło zdjęcia, MARTIN DIVISEK/EPA/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Andrej Babisz przemawia do zwolenników podczas wiecu w Pradze 30 września. Stara się wykorzystać niezadowolenie wyborców z sytuacji gospodarczej i obiecuje podejście „Czesi na pierwszym miejscu".

Wsparcie dla Ukrainy

Czechy były jednym z kluczowych zwolenników europejskiej pomocy finansowej i wojskowej dla Ukrainy po pełnoskalowej inwazji Rosji w lutym 2022 r. Kraj przyjął również ponad 350,000 ukraińskich uchodźców.

Ustępujący czeski rząd od początku 2024 r. przewodzi międzynarodowej inicjatywie dostarczania Ukrainie milionów pocisków artyleryjskich.

Jednak w styczniu tego roku Babisz zapowiedział zawieszenie tej inicjatywy, jeśli jego partia ANO dojdzie do władzy.

"Nie powiedziałbym, że z powodów ideologicznych, ale bardziej pod względem finansowym. [Babisz] będzie chciał przeznaczyć te środki na sprawy wewnętrzne," Tomáš Cirhan, politolog z Uniwersytetu Masaryka w Czechach, powiedział BBC News Polska.

W trakcie kampanii wyborczej Babisz zapowiedział podejście: „Czesi przede wszystkim".

“W mediach zostało to dość dramatycznie przedstawione – w sensie stawiania Czechów na pierwszym miejscu, a następnie oskarżania [obecnego premiera Petra] Fiali i jego rządu o to, że bardziej wspierają Ukrainę i Ukraińców niż Czechów. To jest coś, co bardzo mocno rezonuje w niektórych grupach społeczeństwa," dodał Cirhan.

Dwóch ukraińskich żołnierzy kryje się, gdy z małego lasu armata artyleryjska ostrzeliwuje pozycje rosyjskie. Z lufy armaty wydobywa się ogień i dym.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Ustępujący rząd Czech stanął na czele międzynarodowej inicjatywy mającej na celu dostarczenie Ukrainie milionów pocisków artyleryjskich od początku 2024 r. Andrej Babisz zobowiązał się zawiesić inicjatywę dotyczącą dostaw artylerii, jeśli jego partia ANO wygra wybory.

Eurosceptycyzm

W trakcie kampanii wyborczej Babisz atakował politykę UE w zakresie zmian klimatycznych i imigracji. Na wiecu w centralnym mieście Kralupy nad Vltavou w poniedziałek wezwał wyborców do "rozprawienia się z zielonymi szaleńcami ... którzy robią wszystko, co w ich mocy, aby zniszczyć Europę".

Zielony Ład, sztandarowy projekt UE, którego celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2025 r. jest jednym z ulubionych celów krytyki Babisza, powiedział Cirhan.

"Jedną z propozycji programowych, które forsuje, jest obniżenie cen energii dla obywateli, gospodarstw domowych i firm, ponieważ szczególnie mocno odczuły one skutki ataku Rosji na Ukrainę," dodał Cirhan.

Babisz powstrzymuje się od wzywania do wyjścia Czech z UE i zamiast tego powtarza słowa innych prawicowych populistów, wzywając do stworzenia bloku kierowanego przez przywódców narodowych, a nie urzędników w Brukseli.

Obiecał także podwyżki w sektorze publicznym oraz obniżenie podatków.

Przeciwnicy twierdzą, że jego plany doprowadziłyby do niebezpiecznego deficytu budżetowego.

Za murem i bramą stoi biały, trzypiętrowy budynek biurowy z betonu i szkła. Na ścianie widnieje logo Agrofert. Młoda dziewczyna przejeżdża obok muru na skuterze.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Majątek Andreja Babisza w dużej mierze opierał się na jego firmie Agrofert. Firma spotkała się z zarzutami o oszustwa związane z dotacjami unijnymi, którym Babisz zaprzecza.

'Czeski Trump'

Według magazynu Fortune, majątek Babisza wynosi 4,3 mld dolarów (około 15,6 mld zł). Urodzony na Słowacji biznesmen wielokrotnie chwalił prezydenta USA Donalda Trumpa. Jego czapki z napisem „Silne Czechy" nawiązują do sloganu Trumpa „Make America Great Again" (MAGA). Babisz dorobił się fortuny w branży agrochemicznej. Jego firma Agrofert otrzymuje miliony euro w ramach unijnych dopłat rolnych.

"Andrej Babisz, ze względu na swoje osobiste i przede wszystkim biznesowe interesy, pragnie pozostać w prozachodnim trybie," uważa politolog Petr Just z Metropolitan University w Pradze.

"Ze względu na subsydia wypłacane jego firmom, nie jest on oczywiście w ogóle zainteresowany wyjściem Czech z UE," dodał Just.

Babiszowi grozi proces o oszustwo w związku z zarzutami, że w 2007 r. usunął własne gospodarstwo z konglomeratu Agrofert, aby kwalifikować się do unijnej dotacji dla małych firm. Babisz odrzuca te zarzuty jako motywowane politycznie.

Trzech mężczyzn w garniturach chwyta się za ręce i uśmiecha do dziennikarzy. W tle widać fioletową kurtynę.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Andrej Babisz (z lewej), Herbert Kickl (w środku), lider Wolnościowej Partii Austrii, oraz premier Węgier Viktor Orbán (z prawej) założyli sojusz „Patrioci Europy". Zdjęcie wykonano 30 czerwca 2024 r.

Sojusznik Orbána

Andrej Babisz utrzymuje dobre relacje z premierem Węgier Viktorem Orbánem i premierem Słowacji Robertem Fico, którzy dążą do zbliżenia z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

W 2024 r. partia ANO zajęła pierwsze miejsce w czeskich wyborach europejskich i regionalnych. W tym samym roku Babisz i Orbán założyli w Parlamencie Europejskim grupę Patrioci dla Europy, w skład której wchodzi również francuska partia Zjednoczenie Narodowe i inne skrajnie prawicowe partie.

"Nie ma przesady w stwierdzeniu, że głosowanie zadecyduje o geopolitycznej pozycji Czech," Just powiedział agencji AFP.

Jednak Andrej Babisz będzie prawdopodobnie szukał mniej antagonistycznych relacji z Brukselą niż partia Fidesz Orbána, uważa Cirhan.

"Na przykład w przeszłości wykorzystywał Orbána w swoich kampaniach. Nie sądzę jednak, by chciał być tak odizolowany w UE, jak obecnie jest rząd Fideszu. Może od czasu do czasu korzystać z tych sojuszy, ale nie sądzę, by chciał budować jakiś silny blok w ramach Grupy Wyszehradzkiej," stwierdził Cirhan.

Grupa Wyszehradzka to sojusz polityczny Czech, Węgier, Polski i Słowacji, utworzony po upadku komunizmu w 1991 r.

Niepewność koalicyjna

Pomimo zdecydowanej przewagi w sondażach wydaje się mało prawdopodobne, by partia ANO zdobyła zdecydowaną większość.

Każda z partii wchodzących w skład ustępującej koalicji Razem odmówiła współpracy z ANO w przyszłym rządzie.

Jeśli jego partia nie uzyska większości, Babisz będzie musiał liczyć na poparcie co najmniej dwóch mniejszych partii: skrajnie prawicowego ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz skrajnie lewicowego ruchu Dość!.

Obaj potencjalni partnerzy domagają się referendum w sprawie wyjścia z UE i chcą wstrzymania wsparcia finansowego i wojskowego dla Ukrainy.

"Budowanie koalicji po wyborach będzie bardzo trudne," powiedział Cirhan. "Nie sądzę, że będzie to bardzo szybkie i łatwe do zrobienia. Będzie to w dużej mierze zależało od tego, które partie ostatecznie wejdą do parlamentu.

Partie muszą uzyskać co najmniej 5% głosów w skali kraju, aby zdobyć miejsca w parlamencie.

Dotychczasowa koalicja Razem pod wodzą Petra Fiali, choć pozostaje w tyle w sondażach, może jednak zdobyć wystarczającą liczbę głosów, by utrzymać władzę.

"Wciąż jest wiele osób niezdecydowanych. Wszystko może się zmienić," dodał Cirhan.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska