Były kandydat na prezydenta Rumunii oskarżony o zamach stanu

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Mircea Barbu
- Relacja z, Bucharest
- Autor, Nick Thorpe
- Czas czytania: 2 min
Były kandydat na prezydenta Rumunii z ramienia skrajnej prawicy, Calin Georgescu, został oskarżony o próbę zorganizowania zamachu stanu po unieważnieniu pierwszej tury wyborów prezydenckich w grudniu ubiegłego roku.
Horatiu Potra, były francuski legionista i szef milicji w Demokratycznej Republice Konga, oraz 20 innych osób również zostało oskarżonych.
Sprawa opiera się na planowanym ataku na stolicę Rumunii Bukareszt w dniu 8 grudnia, który został udaremniony przez policję.
Rumuńscy prokuratorzy opisują spisek wymierzony w rumuński porządek konstytucyjny, w który zaangażowani byli Georgescu, Potra, ich grupa i domniemane powiązania z zagranicznym wywiadem.
Potra i inni zostali oskarżeni o podżeganie do zamachu stanu, podczas gdy Georgescu jest oskarżony o spiskowanie z Potrą.
Prokuratorzy twierdzą, że Georgescu spotkał się z Potrą i innymi członkami jego grupy na farmie koni w grudniu, wkrótce po unieważnieniu zwycięstwa Georgescu.
Georgescu początkowo zaprzeczał, że spotkanie miało miejsce, ale później przyznał się do tego po opublikowaniu zdjęć w rumuńskich mediach. Zaprzeczył jednak, by omawiał plany zorganizowania insurekcji.
Pod koniec lutego policja przeprowadziła naloty na kilka lokalizacji w Rumunii, odkrywając skrytki z bronią, złotem i gotówką, za pomocą których grupa Potra miała planować brutalne przejęcie władzy.
Prokuratorzy twierdzą, że Potra nie przebywa obecnie w kraju i może ubiegać się o azyl w Rosji.
63-letni Georgescu niespodziewanie zajął pierwsze miejsce w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Rumunii w listopadzie ubiegłego roku.
Wynik ten został unieważniony przez Trybunał Konstytucyjny na kilka dni przed drugą turą wyborów w związku z zarzutami o rosyjską ingerencję.
Rumuńskie służby wywiadowcze zasugerowały, że obecność i popularność Georgescu w mediach społecznościowych została wzmocniona przez masową operację wywierania wpływu - przeprowadzoną z zagranicy - w celu zakłócenia wyniku głosowania.
Na konferencji prasowej prokurator generalny Florenta określił unieważnione wybory w 2024 r. jako "wynik wojny hybrydowej zaaranżowanej przez Rosję".
Twierdził, że cyberataki na lotniska i instytucje publiczne zbiegły się w czasie z internetową kampanią dezinformacyjną prowadzoną za pośrednictwem farm trolli, botów i treści generowanych przez sztuczną inteligencję.
Według śledczych, ponad 2000 stron na Facebooku zostało wykorzystanych do wzmocnienia przekazu pro-Georgescu, podczas gdy sieci TikTok składające się z ponad 20,000 zautomatyzowanych kont wspierały jego kampanię w dniach poprzedzających głosowanie.
Po tym, jak Georgescu nie mógł zarejestrować się jako kandydat, jego sojusznik George Simion, lider skrajnie prawicowej partii AUR, stanął na jego miejscu w majowej powtórce.
Simion odniósł dramatyczne zwycięstwo w pierwszej turze, ale ostatecznie zwyciężył Nicusor Dan, liberalny, prounijny burmistrz Bukaresztu.
Georgescu nie skomentował jeszcze zarzutów, choć w tym miesiącu oskarżył rumuńskie władze o rządzenie poprzez "oszustwa, intrygi i podziały".
Prezydent Dan powiedział, że raport prokuratury jest "dowodem" na to, że Rosja prowadziła "systematyczną dezinformację" w Rumunii i próbowała wpłynąć na wybory w 2024 r.
Data procesu Georgescu nie została jeszcze podana, ale może on rozpocząć się na początku 2026 r.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








