Otrucie Skripala: czy brytyjski wywiad wyciągnął wnioski?

Osoba w odzieży ochronnej trzyma przezroczystą plastikową torbę zawierającą mały przedmiot. W tle widać plastikowy namiot.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Poszukiwanie dowodów na miejscu zamachu w Salisbury
    • Autor, Gordon Corera
    • Stanowisko, Analityk ds. bezpieczeństwa BBC
  • Czas czytania: 4 min

Gdy wieczorem 4 marca 2018 r. w siedzibie MI6 zadzwonił telefon, wzbudził zaskoczenie i niepokój. Jeden z ich agentów leżał w szpitalnym łóżku, najwyraźniej otruty.

Wiadomość, że Siergieja Skripala zaatakowano na terenie Wielkiej Brytanii, wstrząsnęła brytyjskim wywiadem. Postawiła też przed nim ważne, lecz trudne pytania.

Na część z nich odpowiada najnowszy raport, który stwierdza, że rosyjski prezydent prezydent Władimir Putin ponosi „moralną odpowiedzialność" za śmierć Brytyjki Dawn Sturgess.

Kobieta nieświadomie spryskała się środkiem paraliżującym ukrytym w butelce perfum, porzuconej przez mężczyzn podejrzanych o pracę dla rosyjskiego wywiadu i otrucie Skripala.

Czy brytyjscy szpiedzy wyciągnęli z tego wnioski?

Jedno z pytań, które się pojawiło, brzmiało: czy można było zrobić więcej, by chronić Skripala? Mężczyzna został zwerbowany przez MI6 w latach 90., później schwytany przez Rosjan, a w 2010 r. uwolniony w ramach wymiany szpiegów.

Gdy Skripal dotarł do Wielkiej Brytanii, oceniano, że grożące mu ryzyko jest stosunkowo niskie. W końcu został ułaskawiony. Jak później przyznali najwyżsi rangą agenci, było to błędne założenie.

Jako „osiedlony dezerter" Skripal miał możliwość wyrażenia własnego zdania na temat ochrony, jakiej oczekiwał. Jasno stwierdził, że nie chce nowej tożsamości ani nowego życia. To mogło być jedyną rzeczą, która powstrzymałaby atak.

Według raportu mogło nie być żadnych poszlak wskazujących na ryzyko dramatycznego ataku z użyciem środka paraliżującego. Dokument stwierdza też, że nie prowadzono regularnych ocen ryzyka, z jakim mierzył się Skripal.

Relacje z Rosją zaczęły się pogarszać z powodu pierwszego kryzysu wokół Ukrainy w 2014 r. Skripal był w kontakcie z europejskimi służbami wywiadowczymi, co mogło wzmóc grożące mu niebezpieczeństwo.

A Putin – były agent, który często mówi o swojej nienawiści do zdrajców – nie jest człowiekiem, który zapomina o zdradzie. Podobnie jak GRU, rosyjski wywiad wojskowy, którego Skripal był członkiem.

Raport sugeruje, że użycie środka paraliżującego Nowiczok było ze strony rosyjskiego państwa demonstracją siły.

Jednak w kręgach wywiadowczych wielu uważa, że prawdziwym celem było wysłanie sygnału innym potencjalnym dezerterom - jeśli zdradzą rosyjskie tajemnice zachodnim służbom, też zostaną wytropieni, nawet jeśli zajmie to lata i narazi na niebezpieczeństwo ich rodziny.

Brytyjski wywiad i służby bezpieczeństwa szybko odrobiły lekcje. Natychmiast po otruciu Skripala zapewniono silniejszą ochronę dezerterom i innym zagrożonym osobom na terenie Wielkiej Brytanii.

Ubrany w dres mężczyzna w średnim wieku stoi za żółtymi kratami.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Siergiej Skripal w moskiewskim sądzie w 2006 r.

Według raportu nie ma wątpliwości, że za incydent odpowiadała jednostka GRU. Agenci przyjechali na Wyspy na krótką misję, dostarczyli truciznę, a następnie wyjechali. Zostawili po sobie butelkę perfum wypełnioną Nowiczokiem, która doprowadziła do śmierci Dawn Sturgess.

Rosjan zdemaskowano w ciągu kilku miesięcy. Ujawniono też wiele operacji jednostki, do której należeli, oraz część fałszywych tożsamości używanych przez jej członków – między innymi dzięki pracy portalu śledczego Bellingcat. Ale czy ich misja mogłaby się powtórzyć?

Operacje rosyjskiego wywiadu w Wielkiej Brytanii i Europie znalazły się pod presją. Po incydencie w Salisbury i inwazji na Ukrainę w 2022 r. w całej Europie masowo wydalano rosyjskich dyplomatów, by utrudnić działanie wywiadowi. Nasiliła się też wymiana informacji w celu tropienia przemieszczających się agentów.

Jednak Rosja także się dostosowała. W ostatnich latach, wiedząc, że rosyjskim agentom trudniej przedostać się na teren Wielkiej Brytanii, zaczęła zlecać zadania pośrednikom.

Przykładem jest grupa Bułgarów osiedlonych na Wyspach i opłaconych przez Moskwę, by obserwowali potencjalne cele. Zostali skazani na początku tego roku.

Śledzili ludzi w samolotach i rozmawiali o przeprowadzaniu porwań. Byli amatorami, ale wciąż niebezpiecznymi.

„Oczywiście, że [te sposoby] zawiodą w 99% przypadków. Ale problem polega na tym, że jeśli [Rosjanie] mają sto takich grup, jedna z tych stu odniesie sukces," powiedział mi Roman Dobrochotow, rosyjski dziennikarz na uchodźstwie w Wielkiej Brytanii, który był celem wspomnianych Bułgarów.

„A oni nie przejmują się tymi 99 grupami, które zostaną aresztowane."

To nowy model działania rosyjskiego wywiadu – korzystanie z ,,jednorazowych" agentów do wynajęcia. Rosjanie płacili też drobnym brytyjskim przestępcom za dokonywanie podpaleń.

Do zwalczania takich działań potrzeba innych metod policyjnych, niż tych używanych dawniej do wykrywania szpiegów. Brytyjska policja ds. zwalczania terroryzmu informuje, że jej praca nad przeciwdziałaniem zagrożeniom ze strony wrogich państw wzrosła pięciokrotnie od czasu incydentu w Salisbury.

Dziś Rosja, jej szpiedzy i pośrednicy prowadzą niepozorny konflikt z Wielką Brytanią i innymi krajami europejskimi. Obejmuje on akty inwigilacji i sabotaż.

Zdolność Rosjan do otrucia kolejnego dezertera środkiem paraliżującym niemal na pewno została ograniczona dzięki większej świadomości i silniejszym zabezpieczeniom. Ale to nie znaczy, że nie ma innych niebezpieczeństw.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska i Kamila Koronska