Warszawski urzędnik oskarżony o przekazywanie danych rosyjskiemu wywiadowi

Obraz archiwum z teczkami

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor,
    • Stanowisko, Korespondent BBC News w Warszawie
  • Czas czytania: 4 min

Były pracownik stołecznego ratusza w Warszawie został oskarżony o kradzież danych i dokumentów, które umożliwiły rosyjskiemu wywiadowi tworzenie fałszywych tożsamości dla tzw. „uśpionych agentów" działających na terenie kraju.

Mężczyzna, zidentyfikowany zgodnie z polskim prawem jako Tomasz L., jest oskarżony o fotografowanie aktów stanu cywilnego, korespondencji dyplomatycznej i dokumentów urzędowych za pomocą telefonu komórkowego podczas pracy w Archiwum Urzędu Stanu Cywilnego — poinformowała Prokuratura Krajowa.

Archiwum zawiera dokumenty dotyczące urodzeń, małżeństw i zgonów.

Przez prawie pięć lat, aż do zatrzymania 17 marca 2022 r., miał przekazywać te informacje rosyjskiemu szpiegowi.

Tomasz L. nie przyznaje się do zarzutów szpiegostwa ani przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego.

Zatrzymanie Tomasza L. dostarczyło śledczym informacji, które przyczyniły się do wydalenia z kraju 45 rosyjskich dyplomatów, których polskie władze uznały za szpiegów.

„Jedną z osób wymienionych we wniosku o wydalenie jest funkcjonariusz rosyjskich służb specjalnych, którego działalność została ujawniona w toku śledztwa zakończonego zatrzymaniem obywatela Polski podejrzanego o szpiegostwo 17 marca 2022 r.," powiedział Rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych w marcu 2022 r.

Rzecznik Prokuratury Krajowej poinformował, że dokumenty przekazane przez Tomasza L. umożliwiły obcemu wywiadowi tworzenie fałszywych tożsamości:

„Uzyskiwane dane i dokumenty umożliwiały m.in.. wykonanie przez obce służby dokumentacji legalizacyjnej dla budowania tożsamości tzw. nielegałów [tj. agentów działających pod przykryciem]," powiedział w oświadczeniu prokurator Przemysław Nowak.

„Dane te przekazywał następnie ustalonemu oficerowi wywiadu za pomocą zakamuflowanej łączności radiowej. Wcześniej został w tym zakresie przeszkolony przez rosyjskie służby," dodał.

Nie wiadomo, ilu „uśpionych agentów" mogły stworzyć rosyjskie służby po otrzymaniu tych danych.

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Koordynator Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak uczestniczy w konferencji prasowej z Krzysztofem Janem Kleczarem, zdjęcie archiwalne.

Źródło zdjęcia, NurPhoto

Podpis zdjęcia, Zdaniem ministra Tomasza Siemoniaka: „Ten przypadek pokazuje, że obiekty niezwiązane bezpośrednio z bezpieczeństwem państwa, lecz posiadające bardzo wrażliwe dane, mogą wzbudzać zainteresowanie rosyjskich służb".

„Ten przykład pokazuje, że miejsce, które nie jest wprost związane z bezpieczeństwem państwa, ale z bardzo wrażliwymi danymi, może być interesujące dla rosyjskich służb," zauważył minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

„Dla obcych służb dane osobowe, dane, które są w urzędzie stanu cywilnego, numery PESEL — wszystko może być użyteczne. Dlatego powinniśmy być czujni. Dlatego coraz większe środki kierujemy na cyberbezpieczeństwo," podkreślił.

Tomasz L. przebywa w areszcie od ponad trzech lat od momentu zatrzymania, podczas gdy prokuratura budowała akt oskarżenia. Początkowo składał zeznania — poinformowała Prokuratura Krajowa — ale później zaczął korzystać z prawa do milczenia.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), która prowadziła wspólne śledztwo, poinformowała, że przekazane przez niego informacje „mogły zaszkodzić Rzeczypospolitej Polskiej".

Dwa lata temu prywatna stacja TVN24 podała, że Tomasz L. zasiadał w komisji nadzorującej likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) w 2006 r., gdzie miał dostęp do informacji wywiadowczych, w tym danych o informatorach i agentach. WSI zostały zastąpione przez dwie służby wojskowe: SKW i SWW.

Zarzucane Tomaszowi L. działania szpiegowskie miały miejsce głównie przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę.

Niemieckie systemy obrony przeciwlotniczej Patriot zostały rozmieszczone w pobliżu Rzeszowa

Źródło zdjęcia, NurPhoto

Podpis zdjęcia, Niemieckie systemy obrony przeciwlotniczej Patriot zostały rozmieszczone w pobliżu Rzeszowa (Jesionka) podczas wizyty ministra obrony Borisa Pistoriusa 23 stycznia 2025 r.

Rola Polski jako międzynarodowego centrum dostaw wojskowych i humanitarnych dla Ukrainy przez lotnisko Rzeszów-Jasionka spowodowała wzrost liczby zatrzymań osób podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji.

W marcu 2023 r. polskie władze zatrzymały dziewięć osób podejrzanych o monitorowanie transportów broni do Ukrainy dla Moskwy.

Doszło do wielu zatrzymań osób podejrzanych o dokonywanie podpaleń lub planowanie aktów sabotażu na zlecenie rosyjskiego wywiadu.

W lipcu premier Donald Tusk poinformował, że 32 osoby — obywatele Rosji, Ukrainy, Białorusi, Polski i Kolumbii — zostały zatrzymane pod zarzutem przygotowywania i przeprowadzania aktów podpaleń i sabotażu w Polsce.

W maju Polska ogłosiła zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Krakowie po tym, jak śledczy ustalili, że rosyjskie służby specjalne stały za pożarem, który strawił jeden z największych zadaszonych targowisk w Warszawie w 2024 r.

Pisząc wówczas na platformie X, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził: „Wiemy, co robicie, nie akceptujemy tego i wyciągniemy konsekwencje".

Polska wcześniej zamknęła rosyjski konsulat w Poznaniu i nałożyła ograniczenia w podróżowaniu na wszystkich rosyjskich dyplomatów przebywających w kraju, z wyjątkiem ambasadora.

W sierpniu prokuratura postawiła zarzuty sześciu mężczyznom — trzem Polakom i trzem Białorusinom — oskarżonym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która miała organizować podpalenia.

W tym samym miesiącu ABW zatrzymała 27-letniego obywatela Białorusi w Warszawie pod zarzutem współpracy z obcym wywiadem i planowania podpalenia magazynu w województwie lubelskim, graniczącym z Ukrainą.

W zeszłym miesiącu ABW zatrzymała obywatela Białorusi podejrzanego o szpiegostwo w Polsce i na Węgrzech, a polskie MSZ wystąpiło o wydalenie dyplomaty z ambasady Białorusi w Warszawie.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis