Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Czy Europa może się bronić bez pomocy USA?
- Autor, Rebecca Thorn
- Stanowisko, BBC World Service
- Autor, Kamila Koronska
- Stanowisko, BBC News Polska
- Czas czytania: 6 min
W ostatnich dekadach wiele państw europejskich ograniczyło wydatki na wojsko i przemysł obronny, koncentrując się na innych obszarach, takich jak opieka społeczna. Bezpieczeństwo kontynentu oparto w dużej mierze na gwarancjach wynikających z członkostwa w NATO, gdzie kluczową rolę odgrywają Stany Zjednoczone.
Tymczasem Rosja obrała inny kierunek – systematycznie zwiększała inwestycje w siły zbrojne i angażowała się w działania militarne, m.in. w Ukrainie. Państwa NATO położone w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji od lat ostrzegały przed tym zagrożeniem i apelowały o większe zaangażowanie sojuszników.
Polska konsekwentnie zwiększała swoje wydatki obronne, zbliżając się do poziomu 5% PKB. Dla porównania, Wielka Brytania w 2024 przeznaczyła na ten cel jedynie 2,3%.
Już podczas pierwszej kadencji prezydent Donald Trump sygnalizował, że Europa powinna w większym stopniu troszczyć się o własne bezpieczeństwo.
Dlaczego Stany Zjednoczone kiedyś połączyły siły z Europą?
NATO, Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, została utworzona w 1949 r. w celu zablokowania ekspansji byłego Związku Radzieckiego w Europie.
Stany Zjednoczone uznały, że silna gospodarczo i militarnie Europa jest niezbędna do zapobiegania ekspansji ZSRR i udzieliły wsparcia krajom europejskim, aby pomóc im odbudować się po drugiej wojnie światowej.
Organizacja obecnie liczy 32 członków, w tym kilka krajów Europy Wschodniej. Państwa NATO zgadzają się, że jeśli jeden z nich zostanie zaatakowany, pozostali powinni go bronić.
Aktualna sytuacja geopolityczna, sprawiła że struktury obronne Europy po II wojnie światowej zaczynają się zmieniać.
Premier Polski Donald Tusk na specjalnym zgromadzeniu w Brukseli na początku marca przyznał, że nastąpiła korekta polityki Stanów Zjednoczonych wobec Europy.
„Nie ulega wątpliwości, że wojna w Ukrainie, nowe podejście administracji amerykańskiej do Europy i przede wszystkim rozpoczęty przez Rosję wyścig zbrojeń stawiają przed nami zupełnie nowe wyzwania. Europa musi podjąć ten wyścig zbrojeń i musi go wygrać”.
Stany Zjednoczone nadal są w NATO, jednak przywódcy europejscy obawiają się, że gwarancje obronny ze strony USA wkrótce będą wyglądać inaczej.
Ile kraje europejskie wydają na obronę?
Przywódcy NATO podjęli w środę decyzję o zwiększeniu wydatków na obronność do 5% produktu krajowego brutto (PKB) swoich krajów, co było postrzegane jako wynik presji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa.
Wcześniej NATO apelowało o wydawanie na obronność co najmniej 2% PKB i tyle wynosiła średnia wydatków dla członków NATO w Europie i Kanadzie.
Według szacunków NATO na rok 2024, Polska była największym płatnikiem drugi rok z rzędu, przeznaczając 4,12% PKB (całkowita wartość wytworzonych dóbr i usług).
Estonia była na drugim miejscu z 3,43% PKB, a USA na trzecim z 3,38% PKB - poziom, jaki kraj utrzymywał w ciągu ostatniej dekady.
Wielka Brytania zajmowała dziewiąte miejsce na liście z 2,33% PKB.
Na początku czerwca brytyjski premier Keir Starmer obiecał, że Wielka Brytania będzie „gotowa do walki” dzięki zwiększeniu wydatków na obronę do 2,5% PKB do 2027-28 r.
Czy 'Armia Europy' jest możliwa?
W reakcji na możliwe wycofanie pomocy przez USA prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwał do utworzenia europejskiej armii.
„Bądźmy szczerzy. Teraz nie możemy wykluczyć możliwości, że Ameryka powie Europie „nie” w kwestii, która jej zagraża," powiedział 15 lutego na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
„Wielu, wielu przywódców mówiło o Europie, która potrzebuje własnej armii — armii Europy”.
Aby zmniejszyć zależność od USA, Francuski prezydent Emmanuel Macron od dawna popierał pomysł, by Unia Europejska posiadała własną armię. Pomysł ten został szybko odrzucony przez szefową unijnej polityki zagranicznej Kaję Kallas.
Richard Whitman, profesor politologii i stosunków międzynarodowych z University of Kent w Wielkiej Brytanii, w wywiadzie dla BBC powiedział, że chociaż europejskie kraje NATO mają zasoby, aby stworzyć solidną obronę przed państwami takimi jak Rosja, organizacja takiego przedsięwzięcia może być dla nich o wiele większym wyzwaniem.
„Problem polega na tym, jak sprawić, by wszystkie te elementy współpracowały ze sobą. W jaki sposób można w scentralizowany sposób odbierać i przetwarzać sygnały – tak jak robią to systemy satelitarne?”
Według prof. Amelii Hadfield, dyrektorki i założycielki Centrum Wielkiej Brytanii i Europy na University of Surrey, zdolność europejskiej armii do obrony przed potęgą taką jak Rosja jest „całkowicie wykluczona”.
„Europa, szczególnie NATO, ma naprawdę wysoki poziom interoperacyjności – wykonała bardzo, bardzo wiele wykwalifikowanych, i obfitych szkoleń,” powiedziała odnosząc się do zdolności różnych armii do współpracy.
„Ale to jest oczekiwanie, że po trzech latach stania z boku [te armie] wskoczą do gorącego konfliktu, będą gotowe z pełnym wyposażeniem i personelem i nie będzie braków jeżeli chodzi o kooperację, która jest niezbędna do stworzenia efektywnej, międzynarodowej siły pokojowej.”
Od momentu powstania NATO, operacjami wojskowymi kieruje Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR), którym zawsze był amerykański oficer.
Europejscy generałowie nie mają podobnego doświadczenia w prowadzeniu wojny, co zdaniem prof. Whitmana może być poważnym problemem.
Istotna jest też luka polityczna po USA.
„Stany Zjednoczone zapewniają nie tylko zaplecze wojskowe, ale też polityczne przywództwo – a w Europie nie mamy na razie żadnej porównywalnej struktury,” dodaje Whitman.
Może to prowadzić do rywalizacji o przywództwo w europejskiej strategii obronnej.
Francja i Wielka Brytania jako największe siły militarne w Europie mogłyby objąć tę rolę, mówi prof. Hadfield, ale konieczne będzie ustalenie podziału kosztów i obciążeń.
Eksperci wskazują też na logistykę.
„Jak szybko można zbudować i wysłać satelity?” pyta prof. Whitman.
„To nie są dni czy tygodnie – to lata.”
W kontekście pilnej sytuacji w Ukrainie, przydatność europejskiej armii pozostaje wątpliwa.
„Nie przekonuje mnie ten koncept,” Camille Grand, były zastępca sekretarza generalnego ds. inwestycji obronnych w NATO, powiedział BBC.
Największymi wyzwaniami Europy będą „siła i gotowość” – czyli nie tylko liczba żołnierzy, ale ich realna gotowość bojowa – oraz nowoczesne technologie jak tankowanie w powietrzu, drony czy rakiety dalekiego zasięgu.
W artykule Belfer Center z Uniwersytetu Harvarda Grand jego współautorzy piszą: „Silne zdolności obronne Europy jako integralna część partnerstwa transatlantyckiego nie powstaną z dnia na dzień. Wymagają lat konsekwentnego wysiłku i zaangażowania.
Aby zachować wolność i pozycję Europy na świecie, a także przywództwo USA w czasach globalnej niepewności, obie strony muszą podjąć trudne decyzje.”
Co to oznacza dla przyszłości Europy?
Braki w zdolnościach militarnych Europy budzą niepokój wobec groźby wycofania się USA.
„Trudno wyobrazić sobie, by Europa mogła być bezpieczna militarnie bez Stanów Zjednoczonych,” mówi prof. Whitman.
Europejskie kraje musiałyby znacząco zwiększyć wydatki, by zbliżyć się do poziomu umożliwiającego utworzenie trwałej wspólnej armii, twierdzi Grand.
Niektórzy obawiają się także, że Rosja może przetestować gotowość USA do zaangażowania się w inne regiony.
„To smutne, ale ludzie zaczynają się godzić z tym, że Ukraina może zostać podzielona i trzeba ją będzie odbudować. Ale nie przyjmują do wiadomości, że Rosja mogłaby zaatakować Szwecję, Polskę czy nawet Wielką Brytanię – a to zupełnie inna klasa konfliktu,” mówi prof. Hadfield.
„NATO musi bardzo szybko odpowiedzieć sobie na pytanie kim jest bez swojego założyciela,” dodaje Hadfield.
Edycja: Magdalena Mis i Kamila Koronska