Czas może się kończyć dla 'mistrza zegarów' Macrona – co dalej z Francją?

Zdjęcie Emmanuela Macrona z poważnym wyrazem twarzy

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Paul Kirby
    • Stanowisko, Redaktor ds. Europy
    • Autor, Laura Gozzi
  • Czas czytania: 5 min

Po ośmiu latach sprawowania urzędu, pozycja Emmanuela Macrona jako prezydenta znajduje się pod coraz większą presją w związku z eskalacją kryzysu politycznego we Francji.

Macron sam kiedyś nazwał się „maître des horloges" (mistrzem zegarów), ale jego panowanie nad politycznym czasem nie jest już takie jak dawniej. Po raz trzeci w ciągu roku jego wybór na stanowisko premiera podał się do dymisji, a sondaże wskazują, że niemal trzy czwarte wyborców uważa, iż prezydent również powinien ustąpić.

Wieloletni sojusznik Macrona, Édouard Philippe, który był jego pierwszym premierem w latach 2017–2020, wezwał prezydenta do mianowania technokratycznego premiera i rozpisania wyborów prezydenckich „w uporządkowany sposób".

Ale bardziej prawdopodobne jest, że Macron rozwiąże parlament, niż sam zrezygnuje.

Podpis wideo, Co dalej z kryzysem politycznym we Francji?

Jak do tego doszło?

Premier Sébastien Lecornu ogłosił swoją rezygnację w poniedziałek rano, rozpoczynając dzień pełen politycznego dramatu, zaledwie po 26 dniach na stanowisku.

Kilka godzin później ogłosił, że na prośbę Macrona pozostanie jeszcze przez 48 godzin, aby przeprowadzić ostatnie rozmowy z partiami politycznymi „dla dobra stabilności kraju".

Te nieoczekiwane zwroty akcji były kolejnymi w serii zawirowań, które zaczęły się od decyzji Macrona o rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych w czerwcu 2024 r. Ich wynikiem był parlament bez wyraźnej większości, w którym centrowi partnerzy Macrona stracili większość i musieli szukać sojuszy z innymi ugrupowaniami.

Lider jednej z tych partii, Bruno Retailleau z konserwatywnych Republikanów, wycofał się z rządu Lecornu już po 14 godzinach od jego ogłoszenia.

Wszystko przez dług Francji

Głównym wyzwaniem dla Lecornu i jego dwóch poprzedników było to, jak poradzić sobie z narastającym zadłużeniem publicznym i przezwyciężyć ideologiczne różnice między partiami centrowymi, które mogłyby współtworzyć rząd.

Na początku roku dług publiczny Francji wynosił 3,4 biliona euro (14,46 bln złotych), czyli prawie 114% PKB – to trzeci najwyższy wynik w strefie euro, po Grecji i Włoszech. Deficyt budżetowy na ten rok prognozowany jest na poziomie 5,4% PKB.

Michel Barnier i François Bayrou utrzymali się odpowiednio zaledwie trzy i dziewięć miesięcy, zanim zostali odwołani w głosowaniach nad wotum zaufania – po tym, jak próbowali ograniczyć deficyt budżetami oszczędnościowymi.

Lecornu nawet nie zdążył przedstawić własnego planu budżetowego. Fala krytyki zalała go ze wszystkich stron już po ogłoszeniu składu jego rządu w niedzielne popołudnie, a w poniedziałkowy poranek uznał, że jego pozycja jest nie do utrzymania.

Za swój odchodzący rząd obwinił nieugięte stanowiska partii, które, jak powiedział: „zachowują się tak, jakby każda z nich miała większość".

Wszystkie partie już myślą o kolejnych wyborach prezydenckich w 2027 r., a także szykują się na ewentualność kolejnych przedterminowych wyborów parlamentarnych, jeśli Macron znów rozwiąże parlament.

Kim są kluczowi bohaterowie tego kryzysu?

Liderzy, którzy od miesięcy wzywają Macrona do ustąpienia, pochodzą z radykalnej prawicy i lewicy.

Marine Le Pen i jej młody zastępca w skrajnie prawicowym Zjednoczeniu Narodowym (RN), Jordan Bardella, są gotowi na wybory i odmówili udziału w rozmowach z Lecornu.

Jean-Luc Mélenchon z radykalnie lewicowej partii "La France insoumise" (Niepokorna Francja) domaga się impeachmentu Macrona, choć taki scenariusz wydaje się mało realny. Wspierają go Zieloni.

Socjaliści Oliviera Faure'a, którzy w poprzednich wyborach współpracowali z radykalną lewicą, zgodzili się na rozmowy z Lecornu pod warunkiem, że utworzy on lewicowy rząd.

Jest też Gabriel Attal, lider centrowej partii Macrona – Renaissance, który jednak przyznał, że nie rozumie już decyzji prezydenta.

Na centroprawicy jest Bruno Retailleau, którego Republikanie współtworzyli z centrum tzw. wspólną platformę "socle commun".

Gazety z nagłówkami odzwierciedlającymi kryzys polityczny

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Z sondaży wynika, że ​​prawie trzy czwarte wyborców uważa, że ​​Macron powinien ustąpić

Co dalej?

Lecornu prowadzi intensywne rozmowy z przedstawicielami partii i ma czas do środy wieczorem, by przedstawić Macronowi „platformę działania i stabilizacji"

Są cztery scenariusze – i żaden z nich nie wygląda obiecująco:

  • Jeśli Lecornu przekona partie centrowe do utworzenia jakiejś formy rządu, Macron będzie mógł mianować nowego premiera – kimkolwiek by on nie był. Lecornu zasugerował, że nie chce tej roli, choć nie powiedział stanowczego „nie". Perspektywy nie są najlepsze – przy ogłoszeniu rezygnacji w poniedziałek powiedział:„Byłem gotów na kompromis, ale wszystkie partie chciały, żeby to ich program został przyjęty w całości." Tymczasem Francja musi przyjąć jakiś budżet na 2026 r., by zająć się długiem publicznym – i wszystkie ugrupowania to wiedzą.
  • Jeśli Lecornu poniesie porażkę, Pałac Elizejski zapowiedział, że Macron „weźmie odpowiedzialność". To prawdopodobnie oznacza nowe wybory parlamentarne, co byłoby złe dla centrystów i socjalistów, ale korzystne dla skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) Marine Le Pen. Wybory musiałyby odbyć się maksymalnie w ciągu 40 dni od rozwiązania parlamentu – czyli głosowanie odbyłoby się w listopadzie.
  • Kadencja Macrona kończy się za 18 miesięcy, ale coraz więcej osób wzywa go do rezygnacji. Prezydent wielokrotnie odrzucał pomysł wcześniejszych wyborów prezydenckich, choć nie można tego całkowicie wykluczyć. Były minister Macrona Benjamin Haddad twierdzi, że jego rezygnacja nie miałaby sensu, bo następny prezydent stanąłby przed tymi samymi problemami:„Podział polityczny sam nie zniknie."
  • Nawet jeśli nie powstanie nowy rząd, partie mogłyby tymczasowo się porozumieć w sprawie ograniczonego budżetu. Ale francuska polityka nie słynie z kultury kompromisu.

Czy Macron znalazł się pod ścianą?

Uśmiechnięci Marine Le Pen i Jordan Bardella idą ulicą

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Przedterminowe wybory byłyby szczególnie korzystne dla skrajnie prawicowego Zgromadzenia Narodowego Marine Le Pen

Po tym jak trzeci premier w ciągu roku zrezygnował w poniedziałek, Macron wybrał się na długi spacer brzegiem Sekwany, rozmawiając przez telefon.

Pokaz dla kamer? Być może, ale symboliczny. Ukazuje samotność jego pozycji w obliczu najtrudniejszych decyzji prezydentury i sytuacji, w której niektórzy dawni sojusznicy się od niego odwracają.

Ale prezydent od pewnego czasu wie o czekających go wyzwaniach politycznych i nie jest osobą, która poddaje się bez walki, lub kolejnej próby ustabilizowania coraz bardziej nierządnej Francji. Istnieje jednak wrażenie, że 'mistrzowi zegarów' może kończyć się czas.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska