Matka izraelskiego zakładnika mówi, że wciąż nie wie, czy jej syn nadal żyje

    • Autor, Alice Cuddy
    • Relacja z, Tel Aviv
  • Czas czytania: 6 min

Matka Izraelczyka porwanego przez Hamas 7 października 2023 r. mówi, że nadal nie wie, czy jej syn żyje, ale ma „prawdziwą nadzieję", że plan pokojowy prezydenta USA Donalda Trumpa doprowadzi do uwolnienia wszystkich zakładników przetrzymywanych w Gazie.

Herut Nimrodi powiedziała BBC News, że „obawia się najgorszego" w związku z losem swojego syna Tamira, który był niebojowym żołnierzem. Dwa lata po jego porwaniu, wciąż ma nadzieję, że „on nadal się trzyma".

Nimrodi powiedziała, że jej syn jest jedynym izraelskim zakładnikiem, którego rodzinie nie przekazano żadnych informacji – ani czy żyje, ani czy nie.

Plan pokojowy zaproponowany przez Trumpa zyskuje na sile – oczekuje się, że pośrednie rozmowy między Hamasem a Izraelem będą kontynuowane we wtorek, by zakończyć wojnę i doprowadzić do powrotu zakładników.

"Próbowano zawrzeć porozumienie już od jakiegoś czasu, ale jak dotąd to się nie udało. Tym razem wygląda to inaczej", powiedziała Nimrodi.

"Jest prawdziwa nadzieja, że to jest to, że to ostatnia taka umowa".

Przyznała, że szczególnie ważne jest, aby w pierwszej fazie planu zostali uwolnieni wszyscy zakładnicy – zarówno żywi, jak i martwi.

"To ogromne, dla nas to błogosławieństwo," powiedziała.

"To ważne, by uwolnić zakładników – tych, którzy jeszcze żyją, ale także tych, którzy zmarli. Nie wiemy, w jakim stanie są ich ciała. Musimy ich sprowadzić, żeby rodziny mogły zaznać jakiegoś spokoju. Nawet rodziny, którym powiedziano, że ich bliscy nie żyją, nie mogą tego zaakceptować bez dowodów".

Tamir jest jednym z 47 zakładników porwanych 7 października, którzy wciąż są w Gazie – uważa się, że 20 z nich nadal żyje.

Ostatni raz widziała swojego syna na nagraniu z jego porwania, które zostało opublikowane w mediach społecznościowych 7 października 2023 r.

"Moja najmłodsza córka – miała wtedy 14 lat – zaczęła krzyczeć, że widziała swojego brata porywanego na Instagramie," wspomina.

"Widziałam Tamira w piżamie. Był boso. Nie miał okularów. Bez nich prawie nic nie widzi. Był przerażony".

Od tamtej chwili, gdy widziała swojego syna [na nagraniu] – oficera edukacyjnego w izraelskiej armii, który miał wtedy 18 lat – wciąganego do dżipa i wywożonego, „niknącego w stronę Gazy", nie otrzymała żadnych oznak życia.

Od tamtej chwili, gdy widziała swojego syna – 18-letniego oficera edukacyjnego izraelskiej armii [na nagraniu Hamasu], jak był wciągany do dżipa i wywożony, „niknąc w stronę Gazy", nie otrzymała żadnych sygnałów, że żyje.

"To jedyny Izraelczyk, o którego losie nie ma żadnych informacji – ani co się [z nim] stało, ani gdzie dokładnie jest," powiedziała.

Nieznany jest również los zakładnika z Nepalu – Bipina Joshiego.

Podobnie jak inne rodziny, z którymi rozmawiało BBC, a które straciły bliskich lub zostali oni porwani tego dnia, Nimrodi mówi, że jej życie „zamarło" na dwa lata.

"Ludzie pytają mnie: „Minęły już dwa lata, jak to wytrzymujesz?" A ja mówię: „Tego nie czuć jak dwa lata. To jeden długi, wyczerpujący dzień," powiedziała.

Tego dnia, dwa lata temu, doszło do najtragiczniejszego ataku w historii Izraela – zginęło około 1,200 osób z rąk bojowników Hamasu i innych grup, a 251 osób zostało uprowadzonych – głównie z południowych społeczności i festiwalu muzycznego.

Atak zapoczątkował wojnę, w wyniku której – według ministerstwa zdrowia Gazy kontrolowanego przez Hamas – zginęło ponad 67 000 osób, niemal cała populacja została przesiedlona, a znaczna część infrastruktury zniszczona.

Nimrodi powiedziała, że była w swoim domu pod Tel Awiwem, gdy otrzymała wiadomość od Tamira wczesnym rankiem 7 października 2023 r. z jego posterunku na północnym krańcu granicy z Gazą.

"Napisał: 'Lecą rakiety i nie przestają,'" wspomina.

Tamir powiedział jej, że wkrótce wróci do domu rodzinnego – jak zazwyczaj robił w takich sytuacjach, ze względu na swoją niebojową funkcję.

"Powiedziałam mu, żeby na siebie uważał i pisał, kiedy tylko będzie mógł – i on powiedział, że spróbuje. To były nasze ostatnie słowa. Była 06:49 rano, a później dowiedziałam się, że 20 minut po tej wiadomości został uprowadzony," powiedziała.

Od tamtej pory prowadzi działania na rzecz powrotu syna, biorąc udział w demonstracjach z innymi rodzinami zakładników.

Ale przyznaje też, że są dni, kiedy „nie może wstać z łóżka".

"Staram się słuchać swojego ciała – co mogę zrobić? Ile mam jeszcze siły?"

Nabierający tempa plan pokojowy dał rodzinom pozostałych zakładników nadzieję, że ich bliscy mogą wkrótce wrócić do domu.

Mama Tamira dołączyła do dziesiątek tysięcy ludzi - w tym rodzin zakładników i byłych zakładników, którzy zebrali się w Tel Awiwie w sobotę wieczorem, aby wezwać do wdrożenia porozumienia.

Miała na sobie koszulkę ze zdjęciem syna z przodu, uśmiechała się i miała okulary.

"Wierzę w tę umowę i wierzę, że Trump na to nie pozwoli, żeby się rozpadło, powiedziała, wzywając premiera Izraela Benjamina Netanjahu, by „zrobił to, co trzeba," sprowadził zakładników do domu i przyniósł pokój tej ziemi".

Powiedziała, że gdy próbuje zasnąć, przed oczami staje jej „przerażone spojrzenie" syna z chwili porwania – obraz, który widzi każdego dnia.

"Mieć nadzieję przez dwa lata - to absolutnie wyczerpujące".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska