Jaka będzie odpowiedź Trumpa na protesty w Iranie? Prasa rozważa opcje

    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Czas czytania: 4 min

Obietnica Donalda Trumpa dana irańskim protestującym, że „pomoc jest w drodze" wywołała w światowych mediach debatę na temat opcji, jakie prezydent USA ma do dyspozycji w relacjach z Teheranem.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że Trump mógłby wykorzystać impet swojej operacji w Wenezueli i sięgnąć po „historyczną szansę" na zmianę reżimu w Iranie.

Inni jednak ostrzegają, że akcja militarna może nie przynieść protestującym wytchnienia i jest mało prawdopodobne, by doprowadziła do trwałej stabilizacji nawet po ewentualnym obaleniu rządu.

Pojawiły się również porównania do rewolucji z 1979 r., która doprowadziła do obalenia rządzącej wtedy dynastii Pahlawi, ale niektórzy twierdzą, że obecna sytuacja w Iranie jest znacznie bardziej skomplikowana.

Opcje Trumpa

Na łamach New York Timesa była analityczka ds. Iranu w Departamencie Stanu USA pisze, że choć istnieje sposób na obalenie najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego, to „bombardowanie Iranu nim nie jest".

Suzanne Maloney nazywa trwające powstanie „inspirującym", ale zauważa, że droga do trwałych zmian jest długa i trudna, a naloty raczej nie przyniosą ulgi Irańczykom ani nie uwolnią ich od oprawców.

„Amerykańskie siły zbrojne mogą rozmieścić światowej klasy środki przymusu i odstraszania, ale ich dotychczasowe osiągnięcia w przeprowadzaniu stabilnych, demokratycznych przemian są znacznie mniej imponujące, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie," twierdzi Maloney.

Twierdzi ona, że skuteczniejszym rozwiązaniem dla Trumpa byłoby przeprowadzenie cyberoperacji przeciwko Teheranowi, przejęcie jego „widmowej floty" tankowców i ujawnienie sprawców przemocy – zamiast wybierania swojej zwyczajowej drogi „traktowania decyzji o wojnie i pokoju jako najnowszego odcinka reality show".

Francuski dziennik Le Monde zauważa, że Trump zbudował swoją karierę polityczną na „konsekwentnym sprzeciwie" wobec wcześniejszych prób Waszyngtonu promowania zmian reżimów w krajach na całym świecie, a zwłaszcza na Bliskim Wschodzie.

„Jednak euforia związana z porwaniem Nicolasa Maduro w Wenezueli 3 stycznia oraz dostrzeżenie historycznej okazji do obalenia irańskiego reżimu tłumaczą apetyt Waszyngtonu," pisze gazeta.

Jak dotąd Trump, „co zrozumiałe", wahał się, ponieważ rozważa się bardzo różne opcje – od próby „obalenia" irańskiego reżimu po bardziej „ostrożne" podejście i zmuszenie Teheranu do „bezprecedensowych ustępstw," twierdzi Le Monde

Zastanawiając się nad rolą Europy w kryzysie, niemiecka Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze, że kontynent najprawdopodobniej nie podejmie żadnych działań w Iranie poza wyrażeniem zaniepokojenia.

Oznacza to, że przyszłość protestów będzie w dużej mierze zależała od tego, co zrobi Trump, który może znacznie więcej niż tylko nałożyć cła na kraje prowadzące interesy z Teheranem.

„Jednak Iran to nie Wenezuela: jest silniejszy militarnie, a zastrzeżenia wobec Ameryki wykraczają daleko poza sam reżim," ostrzega gazeta.

Podobieństwa do 1979 roku?

Niektórzy komentatorzy dostrzegają podobieństwa między trwającymi protestami a rewolucją z 1979 r., która doprowadziła do obalenia szacha.

W wywiadzie dla Gazety Wyborczej orientalista i filozof prof. Piotr Balcerowicz zauważa, że obecne protesty rozpoczęły się na Wielkim Bazarze w Teheranie, miejscu, które stało się ogniskiem demonstracji prowadzących ostatecznie do rewolucji z 1979 r.

Mówiąc o możliwej interwencji Stanów Zjednoczonych, twierdzi on, że Irańczycy nie są generalnie wrogo nastawieni do Ameryki, mimo wysiłków ich reżimu, ale Trump jest nadal postrzegany przez wielu jako „zło i zagrożenie nie tylko dla Iranu, ale dla świata", między innymi z powodu tego, co obserwowali w Strefie Gazy, a ostatnio także w Wenezueli.

„Porwanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro pokazuje, że USA już nawet nie w sposób ukryty, ale wprost mówią, że chodzi im o ropę, o biznes. Jeśli przyjdą do Iranu, będzie tak samo – nie będą reprezentować Irańczyków, ale własny interes, a dokładniej – interesy wielkich korporacji," mówi Balcerowicz.

Jednak magazyn Time ostrzega przed nadmiernymi porównaniami do rewolucji z 1979 roku.

„Rewolucja z 1979 roku powiodła się nie dlatego, że Irańczycy byli źli. Oni byli źli od lat. Rewolucja udała się, ponieważ trzy kluczowe ośrodki władzy połączyły siły: lud, duchowieństwo i kupcy z bazaru zjednoczyli się przeciwko monarchii," pisze Narges Bajoghli, profesorka Johns Hopkins University w USA.

Obecny krajobraz polityczny jest „fundamentalnie inny", twierdzi, a co kluczowe, nie ma dowodów na to, że irańskie wojsko dezerteruje. „W Iranie wielu działaczy społeczeństwa obywatelskiego i więźniów politycznych rozumie tę dynamikę władzy. Wiedzą, że wojna spowodowałaby nasilenie represji i cofnęłaby ich o lata lub dekady," pisze Bajoghli.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska i Magdalena Mis