Mashco Piro: życie w sąsiedztwie izolowanego plemienia w Peru

Źródło zdjęcia, Survival International
- Autor, Stephanie Hegarty
- Stanowisko, Korespondentka ds. globalnej populacji
- Czas czytania: 5 min
Tomas Anez Dos Santos pracował na małej polanie w peruwiańskiej Amazonii, gdy usłyszał kroki zbliżające się z lasu.
Zorientował się, że jest otoczony, i znieruchomiał.
„Jeden stał, celując z łuku," mówi. „Jakoś mnie zauważył, więc zacząłem uciekać."
Stanął twarzą w twarz z Mashco Piro.
Od wielu dekad Tomas – mieszkaniec małej wioski Nueva Oceania w Peru – jest sąsiadem tego nomadycznego plemienia, które unika kontaktu ze światem zewnętrznym.
Do niedawna członków plemienia widywał bardzo rzadko. Mashco Piro od ponad stu lat żyją w izolacji. Polują z długimi łukami i strzałami, znajdując w amazońskim lesie deszczowym wszystko, czego potrzebują.
„Zaczęli krążyć i gwizdać, naśladując zwierzęta, różne gatunki ptaków," wspomina Tomas.
„Powtarzałem: 'Nomole' (bracie). Zebrali się, wydawali się zbliżać, więc uciekłem."
Według nowego raportu organizacji Survival International, na świecie pozostało co najmniej 196 izolowanych grup.
Mashco Piro uważa się za największą z nich. Raport ostrzega, że połowa tych grup może zniknąć w ciągu dekady, jeśli rządy nie podejmą działań ochronnych.
Największe zagrożenia to przemysł wydobywczy – leśnictwo, górnictwo i ropa.
Misjonarze i influencerzy szukający kliknięć również stanowią zagrożenie kulturowe.
Ostatnio Mashco Piro coraz częściej pojawiają się w Nueva Oceania – mówią mieszkańcy.

Wioska to społeczność rybacka złożona z siedmiu–ośmiu rodzin, położona wysoko nad brzegiem rzeki Tauhamanu w sercu peruwiańskiej Amazonii, dziesięć godzin łodzią od najbliższej osady.
Obszar nie jest uznany za rezerwat dla izolowanych plemion, a firmy zajmujące się wyrębem działają tu swobodnie.
Tomas mówi, że hałas maszyn słychać czasem przez całą dobę, a Mashco Piro widzą, jak ich las jest niszczony.
W Nueva Oceania mieszkacy mają dylemat.
Boją się strzał Mashco Piro, ale mają też głęboki szacunek dla swoich „braci" z lasu i chcą ich chronić.
„Pozwólmy im żyć tak, jak żyją. Nie możemy zmieniać ich kultury. Dlatego trzymamy się na dystans," mówi Tomas.
Mieszkańcy obawiają się o przyszłość Mashco Piro, o przemoc i o możliwość przeniesienia chorób, na które nie mają oni odporności.
Podczas wizyty zespołu BBC w wiosce, Mashco Piro znów dali o sobie znać.
Letitia Rodriguez Lopez, młoda matka z dwuletnią córką, usłyszała ich gdy zbierała w lesie owoce.
„Słyszeliśmy krzyki wielu, wielu osób. Jakby cała grupa krzyczała," powiwdziała.
To był jej pierwszy kontakt z Mashco Piro – uciekła.
Godzinę później jej głowa nadal pulsowała ze strachu.
„Ponieważ są tu drwale i firmy wycinające las, oni uciekają – może ze strachu – i trafiają w nasze okolice," powiedziała.
„Nie wiemy, jak mogą zareagować. Przeraża mnie to."
W 2022 r. dwóch drwali zostało zaatakowanych przez Mashco Piro kiedy łowili ryby.
Jeden został trafiony strzałą w brzuch. Przeżył, ale drugi został znaleziony martwy kilka dni później z dziewięcioma ranami od strzał.
Zagrożenia dla osób niemających kontaktu ze światem zewnętrznym

Źródło zdjęcia, Fenamad
Rząd Peru prowadzi politykę niekontaktowania się z izolowanymi grupami – inicjowanie kontaktu jest nielegalne.
Polityka ta wywodzi się z Brazylii, gdzie po latach kampanii organizacjo wspierających grupy rdzennych zauważono, że kontakt prowadził do wyginięcia całych społeczności z powodu chorób, ubóstwa i niedożywienia.

Źródło zdjęcia, Fenamad
W latach 80. po pierwszym kontakcie z zewnętrznym światem połowa populacji ludu Nahau w Peru zmarła w ciągu kilku lat.
W latach 90. podobny los spotkał Muruhanua.
„Izolowane grupy rdzenne są bardzo podatne. Epidemiologicznie, każdy kontakt może przenieść choroby, nawet najprostsze, które mogą ich zdziesiątkować," mówi Issrail Aquisse z organizacji Femanad.
„Również kulturowo, każdy kontakt czy ingerencja może być bardzo szkodliwa dla ich życia i zdrowia jako społeczeństwa."
Życie w rezerwacie

Źródło zdjęcia, Fenamad
200 km od Nueva Oceania, inni Mashco Piro żyją w oficjalnie uznanym rezerwacie.
Ministerstwo Kultury Peru i organizacja Fenamad prowadzą tam posterunek „Nomole", obsługiwany przez osiem osób.
Został utworzony w 2013 r. po konflikcie między Mashco Piro a lokalnymi wioskami, który zakończył się kilkoma zabójstwami.
Szef posterunku, Antonio Trigoso Ydalgo, ma za zadanie zapobiegać takim sytuacjom.
Mashco Piro pojawiają się regularnie, czasem kilka razy w tygodniu.
To inna grupa niż ta z okolic Nueva Oceania – agenci uważają, że się znają.
Napięte współistnienie i zagrożenie dla lasów

Źródło zdjęcia, Fenamad
W Nueva Oceania Tomas uważa, że rząd pozostawił mieszkańców samych z trudną sytuacją.
Zostawia w ogrodzie jedzenie, by Mashco Piro mogli je zabrać – to środek bezpieczeństwa, który wymyślili mieszkańcy.
W 2016 r. uchwalono ustawę mającą rozszerzyć rezerwat Mashco Piro o obszar obejmujący Nueva Oceania.
Nigdy nie została podpisana.
„Jako rdzenni mieszkańcy mamy obowiązek i prawo bronić się," mówi Tomas.
„Chcemy, by byli wolni jak my. Wiemy, że przez lata żyli bardzo pokojowo, a teraz ich lasy są niszczone."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








