Rosyjskie twierdzenia o ukraińskim ataku na obiekty rządowe są 'bezpodstawne', mówi szefowa dyplomacji UE

Zdjęcie Kai Kallas. Patrzy lekko w bok od obiektywu.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Kaja Kallas oskarżyła Kreml o próbę utrudniania procesu pokojowego poprzez oskarżenia o ukraiński atak na obiekty rządowe
    • Autor, Laura Gozzi
    • Stanowisko, Kijów
  • Czas czytania: 4 min

Najwyższa rangą dyplomatka UE nazwała twierdzenia Moskwy, że Ukraina zaatakowała rosyjskie obiekty rządowe, "celowym odwracaniem uwagi" i próbą wykolejenia procesu pokojowego.

Komentarze Kai Kallas w mediach społecznościowych wydają się być odniesieniem do zarzutu Kremla, że Ukraina próbowała uderzyć dronem w jedną z rezydencji Władimira Putina.

"Nikt nie powinien akceptować bezpodstawnych roszczeń agresora, który bezkrytycznie atakuje ukraińską infrastrukturę i ludność cywilną," napisała Kallas w mediach społecznościowych.

Na początku tygodnia Moskwa oskarżyła Ukrainę o atak na prywatną rezydencję Putina nad jeziorem Wałdaj w północno-zachodniej Rosji.

Kreml powiedział, że Rosja zrewiduje teraz swoje stanowisko w trwających negocjacjach pokojowych.

Odkąd minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow po raz pierwszy podzielił się tymi doniesieniami, rosyjskie media państwowe i politycy dyskutowali o rzekomym ataku w coraz bardziej gorącym tonie.

"Atak jest uderzeniem w serce Rosji," powiedział Andriej Kartapołow, szef komisji obrony rosyjskiego parlamentu. "Po tym, co zrobiła [Ukraina], nie może być przebaczenia".

Choć Kreml początkowo twierdził, że nie widzi sensu w dzieleniu się dowodami rzekomego ataku, w środę rosyjska armia opublikowała to, co według niej było jego dowodem.

Składają się na to mapa rzekomo pokazującą, że drony zostały wystrzelone z regionów Sumy i Czernihowa w Ukrainie oraz film przedstawiający zestrzelonego drona leżącego w zaśnieżonym lesie.

BBC nie było w stanie zweryfikować nagrania i nie jest możliwe zlokalizowanie miejsca, w którym zostało ono zrobione.

Profil rozbitego UAV (bezzałogowego statku powietrznego) wykazuje podobieństwo do produkowanych w Ukrainie Chaklunów - ale ponieważ komponenty przedstawionego drona są niedrogie i powszechnie dostępne w internecie, nie można ich jednoznacznie przypisać ukraińskiemu wojsku.

Urzędnik rosyjskiego ministerstwa obrony siedzi przed dużym ekranem, na którym wyświetlana jest mapa, na której zaznaczono domniemane trasy lotów dronów, które według Rosji Ukraina wystrzeliła w kierunku jednej z rezydencji Putina.

Źródło zdjęcia, Russian defence ministry

Podpis zdjęcia, Ministerstwo obrony Rosji opublikowało mapę, która rzekomo pokazuje trasę dronów wystrzelonych przez Ukrainę

Rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało również nagranie wideo, na którym miejscowy mieszkaniec opisuje, że słyszał odgłosy przypominające rakietę w momencie rzekomego ataku.

Jednak jedno z rosyjskich mediów śledczych poinformowało, że rozmawiała z kilkunastoma mieszkańcami okolic rezydencji Putina i żaden z nich nie słyszał niczego, co mogłoby wskazywać, że 91 dronów zbliżyło się lub zostało zestrzelonych przez obronę powietrzną.

"Gdyby coś takiego się wydarzyło, całe miasto by o tym mówiło," powiedziała jedna z osób.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stanowczo zaprzeczył zarzutom, wiążąc je z trwającym pod przewodnictwem USA procesem mającym na celu osiągnięcie zawieszenia broni w Ukrainie.

W ostatnich tygodniach delegacje amerykańska i ukraińska ściśle ze sobą współpracowały, a Zełenski wyraził ostrożny optymizm, że żądania jego kraju zostaną uwzględnione.

Jak powiedział we wtorek, twierdzenia o ataku dronów na rezydencję Putina w Wałdaju dotyczyły "faktu, że w ciągu ostatniego miesiąca doszło do całkiem udanych rozmów i pozytywnego spotkania między naszymi zespołami, którego kulminacją było spotkanie z prezydentem Trumpem".

Rosja chciała zakłócić "pozytywną dynamikę" między USA a Ukrainą, powiedział Zełenski.

Kiedy pojawiły się te doniesienia, Zełenski ostrzegł również, że rzekomy atak drona zostanie wykorzystany jako pretekst do przeprowadzenia ataków na Kijów i ukraińskie budynki rządowe. W nocy ze środy na czwartek w stolicy na krótko rozległy się alarmy lotnicze w związku ze zbliżającym się dronem, ale nie odnotowano żadnych trafień ani zniszczeń.

Silnie uszkodzony blok mieszkalny

Źródło zdjęcia, State Emergency Service of Ukraine

Podpis zdjęcia, 30 grudnia Odessa padła ofiarą intensywnego ataku, w wyniku którego wielu cywilów zostało rannych

Zamiast tego kilka lokalizacji w całym kraju zostało zaatakowanych przez drony, a Odessa nad Morzem Czarnym ucierpiała w wyniku ataku na dużą skalę, w wyniku którego ucierpiał blok mieszkalny, a sześć osób, w tym troje dzieci, zostało rannych. Ponad 170 tys. osób zostało również pozbawionych prądu w okresie kiedy temperatura oscyluje wokół zera.

Odessa jest nieprzerwanie atakowana od kilku tygodni. Wydaje się, że intensywność ataków wzrosła po tym, jak na początku grudnia Putin zagroził odcięciem dostępu Ukrainy od morza w odwecie za ataki dronów na tankowce rosyjskiej "floty cieni" na Morzu Czarnym.

Trzy nastolatki śpiewające kolędy w strojach folklorystycznych
Podpis zdjęcia, Maria, Julia i Diana śpiewały kolędy na jednym z kijowskich placów, aby zebrać pieniądze dla ukraińskich sił zbrojnych

Na kilka godzin przed końcem kolejnego roku wojny, wiele osób w Kijowie miało tylko jedno życzenie na 2026 rok.

"Mamy nadzieję, że to wszystko się skończy. Chcemy, żeby to się skończyło i żebyśmy mogli żyć jak dawniej," powiedziała 26-letnia Mariya.

Stojąc przed złotą kopułą Soboru Sofijskiego w Kijowie, dodała: "Mamy bardzo piękny kraj z ogromnym potencjałem. Nasza siła tkwi w naszych ludziach i dlatego wciąż działamy".

Gdy mówiła, nastoletnie kolędniczki śpiewały w pobliżu kolędy, zbierając datki na siły zbrojne. "Wszyscy chcemy zwycięstwa w 2026 roku. To nasze wspólne życzenie" - powiedziała jedna z nich.

Zełenski wyraził chęć wznowienia i przyspieszenia negocjacji pokojowych na początku stycznia przy zaangażowaniu zarówno amerykańskich, jak i europejskich urzędników. Ale jakiekolwiek porozumienie będzie ostatecznie wymagało rosyjskiego poparcia, które nie wydaje się nadchodzić - i które domniemany incydent z dronem nad rezydencją Putina mógł jeszcze bardziej oddalić.

Czy przyszły rok naprawdę przyniesie pokój? "Mamy taką nadzieję, ale nie możemy tego powiedzieć na pewno. Robimy wszystko, co w naszej mocy," powiedziała Mariya.

Obok niej, kobieta o imieniu Ksenia wzruszyła ramionami i skierowała wzrok ku niebu: "Naprawdę, tylko Bóg wie".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis