Głosowanie za wycofaniem się z traktatu chroniącego kobiety przed przemocą wywołuje oburzenie na Łotwie

Kobieta o blond włosach i czerwonym żakiecie spogląda przed siebie z zamyśloną miną.

Źródło zdjęcia, EPA/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Wynik głosowania to porażka dla centroprawicowej premier Łotwy Eviki Siliņy, która w tym tygodniu przemawiała do protestujących przed parlamentem
    • Autor, Paul Kirby
    • Stanowisko, Redaktor ds. Europy
  • Czas czytania: 3 min

Łotewscy posłowie zagłosowali za wycofaniem się z międzynarodowego porozumienia mającego na celu ochronę kobiet przed przemocą, w tym przemocą domową, po długiej i intensywnej debacie w parlamencie.

Kilka tysięcy osób protestowało w tym tygodniu przeciwko głosowaniu w Rydze. Prezydent Edgars Rinkevics musi teraz zdecydować, czy zatwierdzić ustawę.

Traktat z 2011 r., znany jako konwencja stambulska, wszedł w życie na Łotwie dopiero w zeszłym roku i nakłada na rządy obowiązek opracowania przepisów i systemów wsparcia mających na celu wyeliminowanie wszelkich form przemocy.

Łotwa jest pierwszym krajem UE, który podjął decyzję o wycofaniu się z traktatu. Turcja wycofała się w 2021 r., co zostało określone jako ogromny krok wstecz przez Radę Europy, czołową organizację praw człowieka.

To porażka dla centroprawicowej premier Eviki Siliny, która dołączyła do protestujących przed parlamentem na początku tego tygodnia. „Nie poddamy się, będziemy walczyć, żeby przemoc nie zwyciężyła", powiedziała im.

Traktat został ratyfikowany przez UE w 2023 r., jednak grupy ultrakonserwatywne twierdzą, że skupienie się w nim na równości płci podważa wartości rodzinne i promuje „ideologię gender".

Po 13-godzinnej debacie w sejmie łotewscy posłowie zagłosowali stosunkiem głosów 56 do 32 za wycofaniem się z traktatu. Decyzję tę zainicjowały partie opozycyjne, ale poparli również politycy jednej z trzech partii koalicyjnych, Związku Zielonych i Rolników.

Jedną z głównych grup politycznych stojących za wycofaniem się z konwencji jest partia Łotwa na Pierwszym Miejscu, której lider Ainars Slesers wezwał łotyszy do dokonania wyboru między „naturalną rodziną" a „ideologią gender z wieloma płciami".

Łotewska rzeczniczka praw obywatelskich Karina Palkova zaapelowała, aby nie upolityczniać traktatu, a grupa Equality Now stwierdziła, że „nie stanowi on zagrożenia dla łotewskich wartości, lecz jest narzędziem do ich realizacji".

Czwartkowe głosowanie wywołało oburzenie zarówno na Łotwie, jak i poza jej granicami.

Dwadzieścia dwa tysiące osób podpisało łotewską petycję przeciwko wycofaniu się z traktatu. Organizacja praw kobiet Centrs Marta zapowiedziała protest na najbliższy czwartek, oskarżając posłów o ignorowanie głosu łotewskiego społeczeństwa.

Przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Theodoros Rousopoulos, stwierdził, że Łotwa podjęła pochopną decyzję, napędzaną dezinformacją. Dodał, że jest to „bezprecedensowy i głęboko niepokojący krok wstecz w zakresie praw kobiet i praw człowieka w Europie".

Dodał, że odkąd cztery lata temu Turcja wycofała się z traktatu, liczba zabójstw i przypadków przemocy wobec kobiet gwałtownie wzrosła.

Ponieważ głosowanie nie uzyskało większości dwóch trzecich głosów, prezydent może odesłać ustawę do ponownego rozpatrzenia, jeśli wyrazi sprzeciw.

Prezydent Rinkevics napisał na platformie X, że oceni decyzję w świetle konstytucji, „biorąc pod uwagę względy państwowe i prawne, a nie ideologiczne czy polityczne".

W zeszłym tygodniu inna partia członkowska rządzącej koalicji, Postępowi, oświadczyła, że nie wyklucza odwołania się do Sądu Konstytucyjnego.

Według Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), agencji UE, kobiety częściej padają ofiarą przemocy ze strony partnera niż mężczyźni.

Według najnowszych danych EIGE w 2022 r. zgłoszono 142 przypadki przemocy domowej wobec kobiet na Łotwie. Było to więcej niż 109 przestępstw odnotowanych w 2021 r., ale mniej niż liczba przestępstw z poprzednich trzech lat i z okresu pandemii COVID-19.

Konwencja stambulska w Polsce

W 2020 r. ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwrócił się do Ministerstwa Pracy o rozpoczęcie procesu wycofywania Polski z traktatu twierdząc, że konwencja narusza prawa rodziców i „zawiera elementy o charakterze ideologicznym".

W konwencja weszła w życie w Polsce w sierpniu 2015 r., po jej ratyfikacji cztery miesiące wcześniej.

Ziobro twierdził również, że reformy wprowadzone w kraju w poprzednich latach zapewniały kobietom wystarczającą ochronę. Rząd zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wydanie orzeczenia w tej sprawie.

W wyniku tej decyzji tysiące osób, głównie kobiet, wyszło na ulice Warszawy w proteście przeciwko wycofaniu Polski z konwencji.

Po objęciu władzy w grudniu 2023 r., nowy rząd Donalda Tuska podjął próby odwrócenia niektórych decyzji PiS, w tym dotyczących praw kobiet.

W styczniu 2024 r. Tusk zapowiedział, że cofnie wniosek złożony do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności traktatu przeciwdziałającego przemocy wobec kobiet z polską konstytucją.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych i Magdalena Mis