Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Wojna jak gra? Ukraińscy żołnierze zbierają punkty za trafionych Rosjan
- Autor, Paul Adams
- Stanowisko, Diplomatic correspondent in Kyiv
- Czas czytania: 5 min
Obrazy napływają każdego dnia.
Jest ich tysiące.
Ludzie i sprzęt ścigani wzdłuż długiej, spornej linii frontu w Ukrainie.
Wszystko jest filmowane, rejestrowane i liczone.
A teraz również wykorzystywane w inny sposób, ponieważ ukraińskie siły zbrojne starają się uzyskać każdą możliwą przewagę nad znacznie potężniejszym przeciwnikiem.
W ramach programu testowanego po raz pierwszy w zeszłym roku, nazwanego „Armia Dronów: Bonus” (znanego również jako „e-punkty”), jednostki mogą zdobywać punkty za każdego zabitego rosyjskiego żołnierza lub zniszczony sprzęt.
I jak w grze "Call of Duty" lub teleturnieju z lat 70., punkty oznaczają nagrody.
„Im ważniejszy strategicznie i większy cel, tym więcej punktów otrzymuje jednostka,” czytamy w oświadczeniu zespołu Brave 1, który łączy ekspertów rządowych i wojskowych.
„Na przykład za zniszczenie wrogiego systemu rakiet wielokrotnego startu można zdobyć do 50 punktów; 40 punktów za zniszczony czołg i 20 za uszkodzony.”
To swego rodzaju grywalizacja (lub gamifikacja) wojny.
Każde przesłane nagranie jest obecnie szczegółowo analizowane w Kijowie, gdzie punkty są przyznawane zgodnie z dynamicznie zmieniającymi się priorytetami wojskowymi.
„Myślę, że przede wszystkim chodzi tu o jakość danych, matematyczne podejście do wojny i umiejętność lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów,”mówi twórca systemu e-punktów, Mychajło Fedorow, minister transformacji cyfrowej Ukrainy.
Ale po trzech i pół roku wyniszczającej wojny system spełnia też inną, kluczową funkcję.
"Chodzi również o motywację," mówi Fedorow.
„Gdy zmieniamy wartość punktów, widzimy, jak zmienia się poziom zaangażowania.”
W jego biurze znajduje się ogromny ekran z dziesiątkami transmisji na żywo z ukraińskich dronów latających nad linią frontu.
Wszystkie te transmisje dają żywy wgląd w ukraińską wojnę dronową, w której – jak twierdzą dowódcy – latające roboty odpowiadają obecnie za około 70% wszystkich rosyjskich zgonów i obrażeń.
Od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji Rosji media społecznościowe były pełne nagrań z dronów, często z podkładem ciężkiej muzyki heavy metalowej.
Wieżyczka czołgu, eksplodująca w kuli ognia.
Samotny żołnierz, odpierający atakującego drona karabinem lub kijem.
To trudne do oglądania sceny.
Każde nagranie celebruje śmierć przeciwnika
Obraz rozmywa się w chwili wybuchu drona.
Ale poza ponurą satysfakcją, zmęczone frontowe jednostki wiedzą dziś, że dowód ich działań może przynieść nagrody.
BBC skontaktowało się z kilkunastoma jednostkami, aby dowiedzieć się, co żołnierze z linii frontu sądzą o programie.
Odpowiedzi były mieszane.
"Ogólnie rzecz biorąc, moi towarzysze i ja jesteśmy nastawieni pozytywnie," powiedział Volodymyr, żołnierz z 108. Brygady Obrony Terytorialnej.
Poprosił nas by nie używać jego nazwiska.
W czasie, gdy jednostki na froncie zużywają sprzęt, zwłaszcza drony uderzeniowe, w zastraszającym tempie, Volodymyr mówi, że system e-punktów okazuje się przydatny.
"To sposób, aby zrekompensować to, co tracimy… jednocześnie zadając straty wrogowi tak skutecznie, jak to możliwe."
Brygada Zmechanizowana, walcząca obecnie na północnym wschodzie Ukrainy, miała około trzech miesięcy na zapoznanie się z systemem.
"Kiedy zorientowaliśmy się, jak to działa, okazało się, że jest to całkiem przyzwoity system," powiedział żołnierz z 22. oddziału o pseudonimie Jack.
"Nasi chłopcy są wykończeni i nic ich już naprawdę nie motywuje," powiedział Jack.
"Ale ten system pomaga. Drony są dostarczane przez ten program, a chłopaki otrzymują nagrody. To przyzwoita motywacja."
Nie wszyscy są jednak przekonani.
"Fundamentalna kwestia motywacji nie została przez to rozwiązana," powiedział żołnierz, który poprosił o identyfikację jedynie przez swój pseudonim Snake.
„Ten system nie rozwiązuje podstawowego problemu motywacji” – stwierdził żołnierz, który poprosił, by przedstawić go pod pseudonimem Snake.
"Punkty nie powstrzymają ludzi przed ucieczką z wojska."
Inny żołnierz, przedstawiający się jako Dmytro, wysłał długą wiadomość, w której skarżył się, że jednostki tracą czas na przypisywanie sobie trafień albo celowo atakują już unieruchomione pojazdy rosyjskie, żeby zdobyć więcej punktów.
Dla Dymytro cały koncept wydawał się moralnie wątpliwy.
„To efekt naszego wypaczonego sposobu myślenia, który każe zamieniać wszystko w zysk, nawet własną przeklętą śmierć,”stwierdził.
Program e-punktów jest jednak typowy dla sposobu, w jaki Ukraina prowadzi tę wojnę: kreatywne, nieszablonowe podejście mające maksymalnie wykorzystać innowacyjność i zniwelować przewagę liczebną przeciwnika.
Fedorow twierdzi, że 90–95% jednostek bojowych bierze teraz udział w programie, zapewniając stały dopływ przydatnych danych.
"Zaczęliśmy otrzymywać wysokiej jakości informacje i podejmować na ich podstawie decyzje," mówi.
„Gromadząc dane, możemy proponować zmiany, ale podstawą zawsze jest strategia wojskowa.”
W anonimowym biurowcu w Kijowie spotkaliśmy analityków, których zadaniem jest przeglądanie nagrań, weryfikowanie każdego trafienia i przyznawanie punktów odpowiedzialnej jednostce.
Poproszono nas, abyśmy nie ujawniali lokalizacji ani nie używali prawdziwych nazwisk.
"Mamy dwie kategorie: trafione i zniszczone," powiedział Volodia.
"Tak więc różna liczba e-punktów przypada na różne kategorie."
Okazuje się, że zachęcenie rosyjskiego żołnierza do poddania się jest warte więcej punktów niż zabicie go - jeniec wojenny zawsze może zostać wykorzystany w przyszłych wymianach więźniów.
„Za jednego zabitego Rosjanina dostajesz jeden punkt,” mówi Wolodia, „ale jeśli go pojmiesz, mnożysz to razy dziesięć.”
Zespół Volodii codziennie analizuje tysiące trafień.
"Najtrudniejsza część to artyleria," powiedział, pokazując nam wideo z drona, który zręcznie porusza się między drzewami i wlatuje do okopu, gdzie ukryta jest armata.
"Rosjanie są bardzo dobrzy w ukrywaniu się i kopaniu."
Wraz z ewolucją rosyjskiej taktyki zmienia się też system e-punktów.
Zwiększone wykorzystywanie przez Moskwę małych, rozpoznawczych jednostek pieszych lub poruszających się na motocyklach – sprawiło, że wartość pojedynczego żołnierza wzrosła względem czołgu lub innego pojazdu opancerzonego.
"Podczas gdy wcześniej zabicie wrogiego żołnierza przynosiło 2 punkty," czytamy w oświadczeniu Brave 1 – „teraz przyznaje się 6.”
Operatorzy dronów przeciwnika są zawsze warci więcej niż same drony.
Dopracowywany jest również system nagród.
Dotychczas jednostki mogły wymieniać punkty na gotówkę, którą często łączyły z crowdfundingiem, by kupić potrzebny sprzęt.
Teraz system e-punktów jest bezpośrednio zintegrowany z czymś o nazwie Brave 1 Market, który projektanci opisują jako "Amazon dla wojny".
Żołnierze mogą przeglądać ponad 1,600 produktów, wykorzystywać zgromadzone punkty, kupować przedmioty bezpośrednio od producentów i zostawiać recenzje, a rachunek opłaca Ministerstwo Obrony.
Brave 1 Market ma działać równolegle z tradycyjnymi, powolnymi procedurami wojskowych zakupów, nie zastępując ich całkowicie.
Celem jest szybszy dostęp do pożądanych przedmiotów — od dronów po komponenty i bezzałogowe pojazdy lądowe (UGV), które mogą ewakuować rannych żołnierzy z pola walki
Punkty za zabójstwa.
Amazon dla wojny.
Dla niektórych może to wszystko brzmieć brutalnie, a nawet bezdusznie.
Ale to jest wojna, a Ukraina jest zdeterminowana, by się utrzymać.
Walcząc tak skutecznie i wydajnie, jak tylko potrafi.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Maria Zielińska i Kamila Koronska