Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Polska honoruje aktywistę za dostarczenie pojazdów do Ukrainy
Polska uhonorowała swojego obywatela, który dostarczył 348 ciężarówek i pojazdów terenowych żołnierzom ukraińskim na froncie.
Mateusz Wodziński, znany w mediach społecznościowych jako 'Exen', otrzymał odznaczenie Bene Merito - przyznawane osobom wzmacniającym międzynarodową reputację Polski - z rąk Chargé d'affaires RP w Ukrainie, Piotra Łukaszewicza, podczas ceremonii w ambasadzie RP w Ukrainie.
„'Exen' i jego ekipa wysłali na front 350 pojazdów zakupionych ze zbiórki Polaków. Tym bardziej trzeba podkreślać istnienie i działalność takich osób jak 'Exen' i grupa, która mu towarzyszy, a także innych wolontariuszy, żeby pokazywać naszym obywatelom, że wciąż jest przestrzeń dla aktywizmu, dla zmobilizowania się, dla dobroczynnej działalności," powiedział PAP Łukasiewicz.
„To nie jest działalność czysto humanitarna, to jest działalność, która wymiernie przekłada się na życie żołnierzy, pomaga żołnierzom, pomaga ich ewakuować. To pokazuje, że zwłaszcza w chwili próby sojusze się liczą i mobilizacja społeczna się liczy do tego, żeby pomagać Ukrainie," podkreślił dyplomata.
W czerwcu 2022 r., po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, Wodziński rozpoczął internetową zbiórkę na zakup używanych pick-upów i pojazdów 4x4 dla ukraińskiej armii.
Do tej pory prawie 20,000 darczyńców, głównie z Polski, przekazało ponad 8 mln zł.
Wodziński i inni wolontariusze — w przeszłości także minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski — dostarczają pojazdy z Polski do Ukrainy, gdzie są wykorzystywane przez żołnierzy do ewakuacji rannych, transportu amunicji i personelu.
„Dla mnie to jest od samego początku oczywiste, że w polskim interesie jest, żeby ruską armię trzymać jak najdalej od nas. I ostatnie wydarzenia z dronami w Polsce pokazują, że miałem rację. Mimo, że Ukraińcy dalej trzymają ruskich 1500 kilometrów od naszej granicy, to potrafią się dziać dziwne rzeczy i u nas. Natomiast jeżeli Ukraińcy by sobie nie poradzili i wojna przeniosłaby się na całe ich terytorium, to mielibyśmy wojnę pod naszym nosem," powiedział PAP.
Wodziński powiedział, że w ostatnich miesiącach zainteresowanie darczyńców osłabło.
„To już nie jest to, co było półtora roku, dwa lata temu i to zainteresowanie jest sporo mniejsze. Natomiast też w tej mojej działalności prawda jest taka, że jeżeli są mniejsze wpłaty, to zawieziemy mniej aut. Zainteresowanie trochę spada, ale to nie jest nic dziwnego. Mamy czwarty rok wojny, ludzie mają tego dość i ja sam mam tego już dość, taka kolej rzeczy," powiedział PAP.
Wodziński powiedział, że dostarczanie pojazdów stało się bardziej ryzykowne z powodu wzmożonego użycia dronów w trakcie wojny.
„Staramy się to robić w przemyślany, bezpieczny sposób. Nigdy nie wydarzyło się nic złego, ale pewne ryzyko jest. Rzeczywiście jest mniej bezpiecznie niż było wcześniej. I to wszystko jest winą dronów. Cały czas ta linia frontu jest dynamiczna i trzeba na to zwracać uwagę, żeby nie wjechać tam, gdzie nie powinno się wjeżdżać, gdzie jest naprawdę niebezpiecznie," powiedział Wodziński.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis