Jeremy Bowen: Czy Izrael i Hamas wykorzystają szansę na zakończenie wojny?

    • Autor, Jeremy Bowen
    • Stanowisko, Międzynarodowy edytor, Jeruzalem
  • Czas czytania: 8 min

Po dwóch latach wojny istnieje szansa na porozumienie, które zakończy zabijanie i destrukcję w Strefie Gazy oraz odda izraelskich zakładników, żywych i martwych, ich rodzinom.

Jest to szansa, ale nie ma pewności, czy zostanie wykorzystana przez Hamas i Izrael.

Jest to ponury zbieg okoliczności, że rozmowy odbywają się dokładnie dwa lata po tym, jak Hamas zadał Izraelczykom traumę, która wciąż jest dotkliwa.

W atakach z 7 października zginęło około 1,200 osób, głównie izraelskich cywilów, a 251 zostało wziętych jako zakładnicy. Izraelczycy szacują, że 20 zakładników wciąż żyje i domagają się zwrotu ciał 28 innych osób.

Niszczycielska odpowiedź militarna Izraela zniszczyła większość Strefy Gazy i zabiła ponad 66 tys. Palestyńczyków, głównie cywilów, w tym ponad 18 tys. dzieci.

Dane pochodzą z ministerstwa zdrowia, które jest częścią administracji Hamasu. Te statystyki były zwykle uważane za wiarygodne. Badanie przeprowadzone w The Lancet, czasopiśmie medycznym z siedzibą w Londynie, sugerowało, że są one zaniżone.

Zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy chcą zakończenia wojny. Izraelczycy są zmęczeni wojną, a sondaże pokazują, że większość z nich chce porozumienia, które zwróci zakładników i zakończy wojnę. Setki tysięcy rezerwistów w siłach zbrojnych, IDF, chce wrócić do swojego życia po wielu miesiącach w mundurze w służbie czynnej.

Ponad dwa miliony Palestyńczyków w Strefie Gazy znajduje się w stanie katastrofy humanitarnej, uwięzionych między siłą ognia IDF a głodem, w niektórych obszarach spowodowanym przez ograniczenia izraelskiej pomocy w Strefie.

Ta wersja Hamasu, która była w stanie zaatakować Izrael z niszczycielską siłą dwa lata temu, już dawno została rozbita jako spójna organizacja wojskowa. Stała się miejską partyzantką prowadzącą rebelię przeciwko IDF w ruinach.

Hamas chce znaleźć sposób na przetrwanie, mimo że zgodził się oddać władzę palestyńskim technokratom. Zgadza się, że będzie musiał oddać lub zdemontować to, co pozostało z jego ciężkiej broni, ale chce zachować wystarczającą siłę ognia, aby bronić się przed Palestyńczykami, którzy chcą zemścić się za prawie dwie dekady brutalnych rządów i katastrofę, jaką sprowadziły na nich ataki Hamasu.

Nie mówią tego publicznie, ale organizacja, która wciąż ma zwolenników i statut, który ma na celu zniszczenie Izraela, będzie chciała wyłonić się z dostatecznie silnym zasobem, by odbudować swoją zdolność do życia zgodnie ze swoją nazwą, która jest skrótem od Islamskiego Ruchu Oporu.

Izrael chciałby dyktować warunki kapitulacji Hamasu. Ale fakt, że Hamas ma szansę na poważne negocjacje, otwiera przed nim więcej możliwości, niż wydawało się to prawdopodobne jeszcze miesiąc temu. Wtedy to Izrael próbował i nie udało mu się zabić przywódców Hamasu w serii ataków na budynek w Doha, gdzie omawiali oni propozycje pokojowe Donalda Trumpa. Ich główny cel, starszy przywódca Khalil al-Hayya, przewodzi delegacji Hamasu na rozmowach w kurorcie Sharm el-Sheikh nad Morzem Czerwonym. Syn Al-Hayya był wśród zabitych, choć przywódcy uszli z życiem.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu ma na myśli inny rodzaj przetrwania. Chce zachować władzę, nadal odkładać proces o korupcję, wygrać wybory, które odbędą się w przyszłym roku i nie przejść do historii jako przywódca odpowiedzialny za błędy w zakresie bezpieczeństwa, które doprowadziły do najbardziej śmiercionośnego dnia dla Żydów od czasów nazistowskiego holokaustu.

Aby to osiągnąć, potrzebuje wiarygodnego sposobu na ogłoszenie "całkowitego zwycięstwa", frazy, której wielokrotnie używał. Określił je jako zwrot zakładników, zniszczenie Hamasu i demilitaryzację Strefy Gazy. Jeśli nie będzie w stanie tego zrobić, nie wystarczy mu wskazywanie na bardzo realne szkody, jakie Izrael wyrządził swoim wrogom w Libanie i Iranie w ciągu ostatnich dwóch lat.

Negocjatorzy Hamasu i Izraela nie spotkają się twarzą w twarz. Egipscy i katarscy urzędnicy będą pośrednikami, a Amerykanie, którzy również tam będą, będą mieli duży wpływ - być może decydujący.

Podstawą rozmów jest 20-punktowy plan pokojowy Donalda Trumpa dotyczący Strefy Gazy. Nie zakończy on jednak długiego konfliktu między Izraelczykami i Palestyńczykami o kontrolę nad ziemią między Jordanem a Morzem Śródziemnym, pomimo jego natarczywych wpisów w mediach społecznościowych na temat trwałego pokoju. Nie wspomina o przyszłości Zachodniego Brzegu Jordanu, drugiej części terytoriów, które Wielka Brytania i inni uznali za państwo palestyńskie.

Stawka w Szarm el-Szejk jest wysoka. Istnieje szansa na zawieszenie broni, które może doprowadzić do zakończenia najbardziej niszczycielskiej i krwawej wojny w ponad stuletnim konflikcie między Arabami a Żydami.

Pierwszym wyzwaniem jest wypracowanie warunków uwolnienia izraelskich zakładników w zamian za Palestyńczyków odsiadujących wyroki dożywocia w izraelskich więzieniach i mieszkańców Gazy przetrzymywanych bez procesu od początku wojny. Nie jest to proste zadanie.

Prezydent Trump chce szybkich rezultatów. Chce ożywić swoje ambicje, by wynegocjować wielką umowę na Bliskim Wschodzie, której centrum stanowiłoby zbliżenie między Izraelem a Arabią Saudyjską. Nie może do tego dojść gdy Izrael zabija ogromną liczbę palestyńskich cywilów w Strefie Gazy i nakłada ograniczenia na pomoc humanitarną, które powodują ogromne cierpienie, a Hamas przetrzymuje izraelskich zakładników. Saudyjczycy jasno dali do zrozumienia w szeregu publicznych oświadczeń, że nie może się to również odbyć bez jasnej i nieodwracalnej drogi do niepodległego państwa palestyńskiego.

Trump zmusił Netanjahu do podpisania dokumentu, który zawierał wprawdzie niejasne i nieokreślone odniesienie do możliwości niepodległości Palestyny. W późniejszym oświadczeniu Netanjahu postanowił to zignorować, powtarzając swoje zobowiązanie, że Palestyńczycy nigdy nie otrzymają państwa. W dokumencie Trumpa jest wiele rzeczy, których chce Izrael, jeśli chodzi o zakończenie władzy Hamasu i przyszłe zarządzanie Strefą Gazy.

Netanjahu jest jednak przyzwyczajony do tego, że w Gabinecie Owalnym zawsze stawia na swoim. Zamiast tego Trump zmusił go do odczytania formalnych przeprosin dla premiera Kataru za atak powietrzny, który nie zdołał zlikwidować przywództwa Hamasu. Trump potrzebuje Kataru, by realizować swoje ambicje przebudowy Bliskiego Wschodu.

Jednym z pytań jest to, dlaczego Hamas jest gotowy oddać zakładników bez ścisłego harmonogramu opuszczenia Gazy przez Izrael i zakończenia wojny. Jedną z możliwości jest to, że Katar przekonał go, że Trump dopilnuje, aby tak się stało, jeśli dadzą mu szansę na zwycięstwo poprzez repatriację wszystkich izraelskich zakładników, żywych i martwych.

Mimo to Trump nadal używa języka, którego Netanjahu potrzebuje, aby Izraelczycy go usłyszeli, jak jego groźba pod adresem Hamasu, gdyby ten odrzucił porozumienie, obiecując "moje pełne poparcie" dla Izraela, aby zniszczyć Hamas.

Sekretarz Stanu USA Marco Rubio powiedział, że wystarczy kilka dni, aby ustalić, czy Hamas na poważnie podchodzi do rozmów. Dłużej potrwa dopracowanie szczegółów, które musiałyby stanowić podstawę porozumienia. Jak dotąd wszystko, co mają, to ramy Trumpa.

Dwa lata po tym, jak długi i nierozwiązany konflikt między Izraelczykami i Palestyńczykami przerodził się w wojnę w Strefie Gazy, poważnym wyzwaniem jest zakończenie zabijania i zapewnienie najbliższej przyszłości Palestyńczykom i Izraelczykom. Będzie to wymagało zręcznej dyplomacji i długotrwałego zaangażowania w szczegóły, których w 20-punktowym planie Trumpa jest bardzo niewiele. Próba znalezienia precyzyjnego języka, który wypełni luki, dostarczy wielu potencjalnych przeszkód.

Nikt nie bardziej wygórowanej opinii niż sam Trump na temat jego zdolności do zawierania umów. Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, dotychczasowe osiągnięcia nie pokrywają się z jego przechwałkami. Nie rozstrzygnął wielu wojen; dokładna liczba tych, które rzekomo zakończył, różni się w zależności od tego, jak o tym mówi. Najbardziej znany jest fakt, że Trump nie zakończył wojny rosyjsko-ukraińskiej w ciągu jednego dnia od objęcia urzędu, jak zapowiadał. Ale jedną umiejętnością, którą Trump posiada, po całym życiu spędzonym w nieruchomościach, jest wrodzony instynkt, jak wywierać presję, aby uzyskać to, czego chce.

Pośrednie rozmowy w Egipcie mają miejsce, ponieważ Donald Trump był w stanie wywrzeć presję na obie strony. Grożenie Hamasowi unicestwieniem, gdyby odmówił zaangażowania się w jego plan, było najłatwiejsze. Prezydenci USA wywierali międzynarodową presję na Hamas od czasu, gdy ugrupowanie to wygrało palestyńskie wybory w 2006 r. i użyło siły, by przejąć Strefę Gazy od swoich palestyńskich rywali z Fatah w następnym roku.

Duża różnica między Donaldem Trumpem a prezydentami Clintonem, Obamą i Bidenem polega na tym, że Trump uderza mocniej i bardziej zdecydowanie w próby manipulowania nim przez Benjamina Netanjahu, niż jego demokratyczni poprzednicy byli skłonni lub zdolni to zrobić.

Trump uznał "tak, ale" Hamasu na swoją propozycję za solidne "tak" dla pokoju. To wystarczyło, by zaczął działać. Serwis informacyjny Axios doniósł, że kiedy Netanjahu próbował przekonać go, że Hamas gra na czas, Trump odpowiedział: "dlaczego jesteś tak ch*lernie negatywny".

Izrael jest zależny od Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone były pełnym partnerem w wojnie. Bez amerykańskiej pomocy Izrael nie mógłby zaatakować Strefy Gazy z tak bezwzględną i długotrwałą siłą. Większość jego broni jest dostarczana przez USA, które zapewniają również ochronę polityczną i dyplomatyczną, wetując wiele rezolucji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, które miały na celu wywarcie presji na Izrael, aby zaprzestał działań.

Joe Biden, który nazywał siebie irlandzkim syjonistą, nigdy nie wykorzystał dźwigni wynikającej z zależności Izraela od USA. Donald Trump stawia swoje plany wobec Ameryki na pierwszym miejscu i wykorzystał ukrytą władzę Ameryki nad Izraelem, aby skłonić Netanjahu do podporządkowania się jego woli, przynajmniej jeśli chodzi o przystąpienie do rozmów. Okaże się, czy ta presja się utrzyma. Trump zmienia zdanie.

Zarówno delegacje Hamasu, jak i Izraela mają potężnych krytyków w kraju, którzy chcą kontynuowania wojny. Źródła Hamasu powiedziały BBC, że dowódcy wojskowi nadal przebywający w Strefie Gazy są gotowi walczyć do końca i zabrać ze sobą jak najwięcej Izraelczyków. Koalicja Benjamina Netanjahu opiera się na wsparciu ultra nacjonalistycznych ekstremistów, którzy myśleli, że są bliscy spełnienia swojego marzenia o wypędzeniu Palestyńczyków ze Strefy Gazy i zastąpieniu ich żydowskimi osadnikami.

Jeśli rozmowy w Egipcie zakończą się fiaskiem, możliwe będą oba scenariusze.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis