Dlaczego coraz więcej kobiet chodzi do 'pokojów gniewu'?

Kobieta w ,,pokoju gniewu" rozbija opony kijem bejsbolowym. Ma na sobie ochronne okulary, czarną koszulkę bez rękawów i dżinsy.

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Annabel Rackham
    • Stanowisko, BBC News
    • Autor, Joanna Kozłowska
    • Stanowisko, BBC News Polska
  • Czas czytania: 5 min

,,Na początku zdecydowanie miałam moment dyskomfortu," mówi Deena - ale opowiada, że jej wizyta w tak zwanym ,,pokoju gniewu" była zupełnie inna, niż się spodziewała.

Rozbijając przedmioty na kawałki nie czuła agresji ani chaosu, ale ,,zaskakującą kontrolę i dużo większą celowość działań."

,,Kiedy już się z tym oswoiłam, miałam raczej wrażenie fizycznej ulgi, a nie emocjonalnego wybuchu," powiedziała BBC.

Deena należy do rosnącej liczby kobiet, które decydują się płacić za rozbijanie młotkiem lub kijem starych przedmiotów - telewizorów, mebli czy naczyń - mając na sobie sprzęt ochronny.

Uważa się, że koncepcja ,,pokojów gniewu" powstała w Japonii niedługo po 2000 r. Amerykanka Donna Alexander twierdzi też, że w podobnym czasie stworzyła w swoim garażu w Teksasie ,,pokój złości," pozwalając ludziom rozbijać wyrzucone przedmioty.

,,Pokoje gniewu" są reklamowane jako sposób na złagodzenie stresu i uwolnienie stłumionej złości.

Zaskakująca wydaje się jednak klientela: właściciele niektórych obiektów twierdzą, że przychodzą do nich głównie kobiety.

Kobieta w ,,pokoju gniewu" ubrana w strój ochronny
Podpis zdjęcia, Deena mówi, że odwiedziła ,,pokój gniewu" z ciekawości

Deena mówi, że początkowo odwiedziła jeden z nich ,,z ciekawości".

,,Nie jestem gniewną ani nieprzewidywalną osobą. Sprawiam wrażenie bardzo spokojnej i opanowanej, więc początkowo czułam się dość dziwnie - prawie, jakby coś było nie w porządku."

Mówi, że po wizycie poczuła się ,,o wiele lżej, o wiele spokojniej" i porównuje doświadczenie do ,,zresetowania się" lub "świetnego głębokiego masażu."

Deena mówi, że jej praca jest dynamiczna i powiązana z ,,dużą odpowiedzialnością i ciągłym podejmowaniem decyzji." Teraz uważa, że ,,pokoje gniewu" mogą jej pomóc. Mówi, że jeśli stresu będzie za wiele, znów odwiedzi takie miejsce.

Kobieta w czerwonym kasku i stroju ochronnym stoi oparta o jasnoczerwony samochód. W ręku trzyma kij bejsbolowy.

Źródło zdjęcia, Shuka Piryaee

Podpis zdjęcia, Shuka mówi, że wizyta w ,,pokoju gniewu" to ,,zabawny i komiczny sposób na reset"

'To dziwnie wyzwalające'

Także Shuka mówi, że przed wizytą nie czuła złości, ale chciała się przekonać, jak to jest ,,puścić hamulce." Dostała możliwość rozbicia samochodu w takt swoich ulubionych piosenek.

,,To było o wiele bardziej satysfakcjonujące, niż się spodziewałam. W rozbijaniu przedmiotów - i braku konieczności bycia ostrożną - było coś dziwnie wyzwalającego."

"Po wszystkim czułam się, jakbym przećwiczyła zarówno umysł, jak i ciało," mówi.

Kate Cutler, współwłaścicielka i założycielka ,,pokoju gniewu" w angielskim hrabstwie East Sussex, mówi, że klientek jest ,,coraz więcej."

Zdecydowała się założyć taki pokój, gdy jej córka - dziś nieżyjąca - walczyła z rakiem mózgu. Wizyta w ,,pokoju gniewu" była jedną z rzeczy, które chciała zrobić przed śmiercią.

Cutler mówi, że niektóre kobiety przychodzą po zdradzie lub trudnym rozstaniu - inne po prostu dlatego, że ,,znienacka ogarnia je złość."

'Destrukcja' jako prezent dla wychowawczyni

,,Pokoje gniewu" istnieją także w Polsce - od Warszawy po Poznań, Kraków i Toruń.

,,Nie prowadzimy dokładnych statystyk, ale wydaje mi się, że częściej odwiedzają nas kobiety niż mężczyźni," powiedział BBC Jan Siemianowski, właściciel Pokoju Destrukcji w Poznaniu.

Dodaje, że kobiety są ,,zupełnie przeróżne": od dziewczyn obchodzących w ,,pokoju gniewu" 18. urodziny po nauczycielki przechodzące na emeryturę, które dostają wejściówki od swojej klasy wychowawczej.

,,Ale często zdarzają się też dobre przyjaciółki, które wiedzą, że jedna z nich ma jakiś kryzys – może rozstała się z facetem".

Walentyn Fedorynow, prowadzący warszawski Pokój Wściekłości 'Smash and Fun,' mówi, że około 64% wszystkich rezerwacji dokonują kobiety - głównie młode, w wieku od 21 do 30 lat.

,,Widzimy, że [,,pokoje gniewu"] przestały być postrzegane jako typowo męska rozrywka," dodał Fedorynow w pisemnym komentarzu dla BBC.

'Przyuczane' do tłumienia uczuć

Jennifer Cox, pisarka i psychoterapeutka, powiedziała w rozmowie z Radio 4 Woman's Hour, że jej zdaniem kobiety są ,,przyuczane" do tłumienia uczuć ,,frustracji, złości, agresji i wściekłości".

Często, jak mówi, kobiety w szczególności muszą godzić wymagania pracodawcy, rodziców i małych dzieci. Czasem sprawia to, że są ,,wściekłe."

Naprawdę należy dać upust temu uczuciu, przekonuje Cox. Uważa, że miejsca, gdzie kobiety mogą uzewnętrznić gniew, mogą być bardzo pomocne.

Proponuje utworzenie ,,mini pokojów gniewu w domu," z użyciem sterty poduszek, i ,,pójście na całość," by uwolnić się od części stresu i złości.

,,Kiedy tłumimy [gniew], objawia się on w naszych ciałach na wiele różnych sposobów - jako niepokój, depresja, OCD, migreny, problemy żołądkowe," dodała.

Osoba w ,,pokoju gniewu," w otoczeniu przedmiotów do rozbicia
Podpis zdjęcia, ,,Pokoje gniewu" istnieją od około 20 lat i zyskują na popularności

'Złość jest zdrowa'?

Terapeutka Shelly Dar myśli podobnie. W rozmowie z BBC Radio 5 Live powiedziała, że wizyta w ,,pokoju gniewu" może zapewnić ,,natychmiastową ulgę," przynieść nam spokój i rozjaśnić umysł.

Według Dar odczuwanie złości jest zdrowe - ale uczucie to ma złą reputację, gdyż obserwujemy jego wybuch, a nie narastanie.

,,Ponieważ jesteśmy tak przytłoczeni życiem, brakuje nam bezpiecznej przestrzeni, by wyrazić cokolwiek nieporządnego," powiedziała Dar.

,,Pokoje gniewu" i podobne miejsca dają kobietom sposób na bezpieczne wyrażenie uczuć.

,,Dużym problemem dla kobiet jest w dzisiejszych czasach to, że nie chcemy być osądzane. Dlatego musimy trzymać wszystkie te emocje w sobie, grać rolę grzecznej dziewczynki, może być spokojną matką, spokojnym, refleksyjnym rodzicem. Wychowano nas, byśmy były miłe."

Inni eksperci radzą, by ostrożnie wyciągać wnioski.

,,Intuicyjnie brzmi to sensownie: 'wyrzucić z siebie złość', 'rozładować napięcie'. Nie ma jednak przekonujących dowodów, że niszczenie przedmiotów pomaga w trwałym 'uwolnieniu' złości," tłumaczy dr hab. Katarzyna Ślebarska, profesorka Uniwersytetu Śląskiego i dyrektorka Instytutu Psychologii na UŚ.

Prof. Ślebarska dodaje, że niszczenie przedmiotów lub krzyk w istocie zwiększa pobudzenie organizmu.

,,Rośnie tętno, napięcie mięśni, poziom adrenaliny. Dla mózgu to nie jest sygnał ulgi, tylko informacja, że zagrożenie nadal trwa," wyjaśnia.

Wtóruje jej dr Błażej Mroziński z Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS. Mówi, że chwilowa ulga związana z wizytą w ,,pokoju gniewu" wynika ,,raczej ze zmęczenia organizmu i wyrzutu adrenaliny niż z rzeczywistego 'przepracowania' emocji."

Dr Mroziński dodaje, że istnieją ,,znacznie lepsze" empiryczne dowody na skuteczność innych metod, takich jak techniki oddechowe, uważność i umiarkowana aktywność fizyczna.

Rozrywka, nie terapia?

Oboje eksperci są zgodni: sporadyczne odwiedziny w ,,pokojach gniewu" nie powinny skutkować nasilaniem się agresji ani problemami z regulacją emocji.

,,U większości osób pojedyncza wizyta raczej nie spowoduje poważnych konsekwencji i może być traktowana jako ciekawostka lub nietypowa forma rozrywki," mówi prof. Ślebarska.

Problemem może być natomiast próba zastąpienia regularnymi wizytami terapii lub dyskusji o problemach - zwłaszcza, jeśli mamy trudności z kontrolą impulsów lub wysoki poziom chronicznego stresu.

,,Każde powtarzane zachowanie w stanie silnych emocji czegoś nas uczy. Jeśli uczymy się reagować na złość poprzez niszczenie i eskalację, taka strategia staje się bardziej dostępna także poza kontrolowanym kontekstem," tłumaczy prof. Ślebarska.

Dr Mroziński zwraca też uwagę na ryzyko psychologicznej ,,zależności" od silnych bodźców.

,,Jeżeli osoba uczy się, że złość najlepiej 'rozładować' przez niszczenie, może mieć coraz większą trudność z innymi, bardziej adaptacyjnymi strategiami, takimi jak rozmowa, refleksja czy wyciszenie," mówi.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska