Czy „tradwives" radykalizują kobiety?

Źródło zdjęcia, Getty Images
Tradwives – kobiety, które przyjmują tradycyjne role płciowe – stały się tak popularne w mediach społecznościowych, że Cambridge English Dictionary oficjalnie włączył ten termin do listy nowych słów języka angielskiego na rok 2025.
Influencerki tego nurtu zgromadziły miliony obserwujących w mediach społecznościowych, barwnie pokazując swoje domowe życie — zazwyczaj skupione na prowadzeniu gospodarstwa, opiece nad dziećmi i wspieraniu mężów.
Badacze podkreślają, że trend ten ma mniej wspólnego z powrotem do tradycyjnych wartości, a bardziej wynika z rosnącej presji współczesnej pracy zawodowej, która często nie uwzględnia obowiązków opiekuńczych, oraz z wysokiego bezrobocia.
Eksperci ostrzegają też, że treści z nurtu tradwife mogą sprzyjać radykalizacji kobiet, narażając je na ekstremistyczne przekazy, dezinformację i teorie spiskowe.
W głąb algorytmicznej króliczej nory

Źródło zdjęcia, Narah Smith via Instagram
Jak donosi brytyjski The Independent, treści z nurtu tradwife są w internecie popularniejsze niż kiedykolwiek, ale jednocześnie narażają kobiety na dezinformację i teorie spiskowe dotyczące wielu tematów — sięgające nawet negowania Holokaustu.
Według gazety kobiety, które początkowo szukają w sieci porad kulinarnych, mogą stopniowo trafiać do „króliczej nory" dezinformacji, oglądając filmy sugerujące, że są biologicznie stworzone do pozostawania w domu, że zmiany klimatyczne to mistyfikacja, a nauka, medycyna i rząd dążą do prania mózgu i kontrolowania społeczeństwa.
Choć nie wszystkie influencerki tradwife promują skrajne idee, algorytmy mediów społecznościowych podpowiadają użytkownikom coraz bardziej ekstremalne treści, by dłużej utrzymać ich uwagę — podkreśla Cecile Simmons, ekspertka ds. polityki cyfrowej.
W ubiegłym roku naukowcy z University College London i University of Kent wykazali, że „algorytmy faworyzują ekstremalne treści, a wraz ze wzrostem użytkowania, odbiorcy są stopniowo narażani na coraz bardziej mizoginiczne ideologie, przedstawiane i 'ugrzeczniane' w łagodnych lub humorystycznych formach kulturowych".
The Independent dodaje, że popularność treści tradwife wynika m.in. z tego, iż oferują one atrakcyjną alternatywę dla współczesnej rzeczywistości, która dla wielu osób — zwłaszcza przy wysokim bezrobociu wśród młodych w USA — jest przytłaczająca.
Niektóre influencerki zachęcają nawet swoje obserwatorki, by przestały śledzić wiadomości w trosce o własne samopoczucie i skupiły się na „szczęśliwszych" aspektach życia, takich jak dzieci czy natura. Jak zauważa Independent, może to być szczególnie kuszące dla kobiet zmęczonych łączeniem pracy zawodowej z obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Apel o równowagę
Zjawisko tradwife można przypisać presji współczesnego życia zawodowego, raczej niż nostalgii za staromodnymi wartościami – twierdzą badacze z King's Business School w Wielkiej Brytanii, cytowani na stronie King's College London.
Badanie przeprowadzone wśród 1000 młodych kobiet w wieku od 18 do 34 lat wykazało, że to, co przyciąga je do treści tradwife, to estetyka prostoty, wypoczynku i ucieczki od presji coraz bardziej wymagającej, ale niepewnej pracy.
„Większość matek opuszcza rynek pracy nie tyle z własnego wyboru, co z powodu ograniczeń, takich jak nieelastyczne godziny pracy lub brak opcji opieki nad dziećmi" – mówi cytowana badaczka Constance Beaufils.
Sondaże wskazują również, że kobiety nadal mają bardziej postępowe poglądy niż poprzednie pokolenia, a wiele z nich oczekuje, że ojcowie będą współodpowiedzialni za opiekę i prace domowe.

Źródło zdjęcia, Getty Images
'Wściekłość na porażki feminizmu'
Według naukowców z University of Pennsylvania w USA, tradwives napędza wściekłość na porażki feminizmu, ukrywana pod „pozorowanym szczęściem".
Te „porażki" obejmują kulturę korporacyjnego pośpiechu i lekceważenie przez społeczeństwo „pracy kobiet" w domu, a także dewaluację „macierzyństwa".
Tradwives jako kolejny powód uzasadniający swój styl życia podają również brak kompleksowych przepisów dotyczących urlopu macierzyńskiego oraz astronomiczne ceny opieki nad dziećmi w USA.
Są to kwestie, którymi zajmuje się także główny nurt feminizmu, twierdzi Sarah Banet-Weiser, dziekan Annenberg School for Communication na University of Pennsylvania.
„Obie grupy reagują na ten sam wadliwy system, ale w bardzo różny sposób," mówi.








