Czy zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego znów się nasila?

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
- Autor, Catherine Heathwood and Fernando Duarte
- Stanowisko, BBC World Service
- Autor, BBC Monitoring
- Stanowisko, Zespół ds. mediów dżihadystycznych
- Czas czytania: 8 min
Prezydent Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone przeprowadziły „potężny i śmiercionośny atak" na grupę Państwo Islamskie (PI) w północno-zachodniej Nigerii.
Amerykański przywódca określił PI jako „terrorystyczne szumowiny", oskarżając siatkę o „atakowanie i brutalne zabijanie przede wszystkim niewinnych chrześcijan".
Minister spraw zagranicznych Nigerii, Yusuf Maitama Tuggar, powiedział BBC, że była to „wspólna operacja" wymierzona w „terrorystów" i „nie ma to nic wspólnego z konkretną religią".
Wcześniej władze tureckie poinformowały, że udaremniły planowane ataki na wydarzenia bożonarodzeniowe i noworoczne po zatrzymaniu ponad 100 osób podejrzewanych o przynależność do tzw. Państwa Islamskiego.
Obławę przeprowadzono pod 124 adresami w całym Stambule – poinformował główny prokurator miasta – a podczas akcji zabezpieczono broń palną, amunicję oraz „dokumenty organizacyjne".

Źródło zdjęcia, US Department of Defense
Śmiertelny atak na Bondi Beach w Sydney 14 grudnia ponownie zwrócił uwagę świata na Państwo Islamskie, po tym jak premier Australii stwierdził, że zamach prawdopodobnie był motywowany „ideologią Państwa Islamskiego".
Australijska policja poinformowała, że w pojeździe znalezionym na miejscu zdarzenia odkryto „domowej roboty" flagi PI oraz improwizowane ładunki wybuchowe.
PI skomentowało atak w swoim tygodniku „al-Naba", używając języka sugerującego, że grupa przypisuje sobie zasługę za zainspirowanie przemocy poprzez przekaz internetowy, a nie za jej bezpośrednie zaplanowanie.
Domniemanymi sprawcami okazali się ojciec i syn. Policja zastrzeliła ojca, a synowi postawiono 15 zarzutów morderstwa.

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images
Atak w Sydney przypomina, że Państwo Islamskie nie porzuciło prób organizowania lub inspirowania zamachów w krajach reprezentujących kulturę Zachodu.
Dzieje się tak mimo tego, że wpływy grupy zostały poważnie ograniczone od 2017 r., kiedy PI utraciło swoje bazy „kalifatu" w Syrii i Iraku.
PI milczało również — mimo entuzjazmu wyrażanego przez jego zwolenników w internecie — na temat ataku w Syrii, w którym dzień przed strzelaniną na Bondi Beach zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy i cywil.
Stany Zjednoczone twierdzą, że zabójstw w Syrii dokonał bojownik PI.
„Nie możemy mówić o powrocie czegoś, co tak naprawdę nigdy nie zniknęło," mówi Mina al-Lami, ekspertka ds. dżihadyzmu w BBC Monitoring.
Jednocześnie ostrzega przed przedwczesnym określaniem ataków jako operacji Państwa Islamskiego, wskazując, że grozi to wzmacnianiem propagandy grupy zamiast odzwierciedlania jej rzeczywistych możliwości.
Czy Państwo Islamskie jest nadal aktywne?

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
W okresie największej potęgi PI kontrolowało rozległe obszary Syrii i Iraku, przedstawiając się jako funkcjonujące państwo poprzez systemy podatkowe, edukacyjne, religijnej policji oraz opieki zdrowotnej.
Zostało jednak terytorialnie pokonane w 2019 r. przez koalicję pod przywództwem USA, liczącą ponad 70 państw, co zakończyło istnienie fizycznego kalifatu.
Ekspertka ds. dżihadyzmu mówi też, że atrakcyjność grupy została dodatkowo osłabiona przez utratę jej założyciela, Abu Bakra al-Baghdadiego, który zginął podczas amerykańskiego nalotu w 2019 r.
Od tamtej pory żaden z jej liderów nie ma rozpoznawalnej tożsamości ani publicznego profilu.
Według Rady Bezpieczeństwa ONZ obecnie w Syrii i Iraku łącznie może przebywać do 3 tys. bojowników PI.
Dla porównania, w pewnym momencie dziesiątki tysięcy zagranicznych bojowników napływały, by dołączyć do grupy po ogłoszeniu kalifatu w 2014 r.
Mina Al-Lami twierdzi, że kolejnym sygnałem słabnięcia PI jest skala jego ataków.
Grupa przyznawała się do odpowiedzialności za kilka głośnych ataków w Syrii, Iraku i na Zachodzie w połowie lat 2010.
„Obecnie w dużej mierze polega na małych atakach typu 'uderz i uciekaj,'" mówi, a rzadkie ataki na Zachodzie są w większości „inspirowane" przez IS, a nie centralnie koordynowane.
W ubiegłym roku afgańska filia PI — znana jako Prowincja Chorasan (ISKP) — trafiła na pierwsze strony gazet na całym świecie po powiązaniu jej ze śmiercionośnymi atakami w Iranie w styczniu, w których zginęło blisko 100 osób, oraz w Rosji dwa miesiące później, gdzie zginęło niemal 150 osób.
Podejrzewano ją także o planowanie ataków w Europie, z których większość została udaremniona.
W tym roku jednak ISKP zostało znacznie osłabione i ma trudności z przeprowadzaniem ataków nawet w Afganistanie.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Większość ataków dokonywanych w imieniu PI ma obecnie miejsce w Afryce Subsaharyjskiej.
Zgodnie z raportem Global Terrorism Index 2025, opublikowanym przez Institute for Economics and Peace, PI i jego afilianci „pozostali najgroźniejszą organizacją terrorystyczną w 2024 r., odpowiedzialną za 1,805 ofiar śmiertelnych w 22 krajach".
Al-Lami dodaje, że PI utraciło jednak znaczną część swojej siły propagandowej.
„Mieli dopracowane, rozbudowane filmy propagandowe, a teraz naprawdę mają trudności z ich publikowaniem".
Państwo Islamskie nadal jednak podżega do ataków za pośrednictwem mediów internetowych.
Al-Lami mówi, że jest wyjątkowe, ponieważ ma „armię internetowych zwolenników — młodych, obeznanych z mediami społecznościowymi, którzy naprawdę pomogli wypełnić lukę pozostawioną przez grupę w jej działalnościach propagandowych".
Są oni aktywni na platformach takich jak Facebook i Instagram, próbując dotrzeć do młodych ludzi.
Analitycy BBC Monitoring często natrafiają na poradniki zawierające „instrukcje krok po kroku" dotyczące użycia broni, strzelania czy zadawania śmiertelnych ciosów nożem.
Choć al-Lami podejrzewa, że część tych treści pochodzi od doświadczonych „medialnych dżihadystów", ocenia, że inne publikują „zwykli młodzi ludzie, którzy są pod wpływem propagandy PI i pomagają grupie rozpowszechniać jej przekaz".
W swoich komentarzach po ataku na Bondi PI stwierdziło, że „dżihad" wszedł w „bardziej trudną i skomplikowaną fazę", coraz częściej rozgrywającą się w sferze internetowej.
„Strategia otrzymywania rozkazów za pośrednictwem świata cyfrowego… jest skuteczną strategią, która nie wymaga wielu zasobów i może pokonać wiele przeszkód," napisano.
Czy Państwo Islamskie rozwija się w Afryce i Azji?

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Utrata poparcia w tradycyjnych bastionach na Bliskim Wschodzie sprawiła, że Państwo Islamskie zaczęło szukać alternatyw.
W Azji Południowej Państwo Islamskie Chorasanu (ISKP) uważana jest za jedną z najbardziej agresywnych odnóg. Działająca w Afganistanie i północnym Pakistanie, według ONZ liczy około 2 tys. bojowników i nadal rekrutuje z innych państw Azji Centralnej, takich jak Tadżykistan i Uzbekistan.
Tymczasem tzw. Prowincja Azji Wschodniej PI (ISEAP), obejmująca Azję Południowo-Wschodnią i skoncentrowana głównie na południu Filipin, była wcześniej odpowiedzialna za szereg śmiertelnych ataków na Filipinach i w Indonezji.
Jednak w tym roku ta odnoga nie przyznała się do żadnych ataków.
Eksperci twierdzą, że głównym obszarem zainteresowania PI jest Afryka.
Adrian Shtuni, ekspert ds. bezpieczeństwa z Międzynarodowego Centrum ds. Zwalczania Terroryzmu w Holandii, ostrzega, że „PI w ostatnich latach rosło wykładniczo" na tym kontynencie.
„Dokonało tego, wykorzystując luki bezpieczeństwa w regionach o słabym rządzeniu, takich jak Sahel i Afryka Zachodnia, w obliczu wymuszonych i dobrowolnych wycofań zachodnich wojsk, niestabilności regionalnej oraz spadku finansowania działań antyterrorystycznych".
Według ONZ Prowincja Afryki Zachodniej Państwa Islamskiego (ISWAP) może liczyć od 8 do 12 tys. bojowników.
Al-Lami mówi, że dziewięć na dziesięć ataków przeprowadzonych przez grupę w tym roku miało miejsce w Afryce Subsaharyjskiej.
Dodaje, że PI jest aktywne w Sahelu i Somalii, gdzie ma poważnych dżihadystycznych rywali w postaci silniejszych odłamów Al-Kaidy.
Jednak, jak twierdzi, najsilniejsze jest w Nigerii, Demokratycznej Republice Konga (DRK) oraz Mozambiku.
W tych krajach bojownicy często atakują społeczności chrześcijańskie, a także siły zbrojne.
W DRK — mówi ekspertka — afilianci PI próbowali narzucać podatek płacony przez niemuzułmanów na obszarach, które często napadają.
„PI mówi, że chrześcijanie w DRK mają trzy opcje: przejść na islam, zapłacić PI podatek zwany dżizją albo zginąć. W większości przypadków bojownicy nie dają im wyboru. Po prostu napadają na wioski i zabijają," dodaje.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Al-Lami twierdzi, że PI mogło działać w Afryce w dużej mierze bez kontroli z powodu braku globalnej uwagi medialnej, na co narzekała sama grupa.
„W zeszłym roku PI było sfrustrowane. W oficjalnym przekazie stwierdziło: 'Zabijamy tych wszystkich chrześcijan w Afryce, a zachodnie media są rasistowskie. Ich to nie obchodzi,'" mówi.
Jednak mimo intensywnej aktywności w Afryce, dodaje al-Lami, Państwo Islamskie „nie ma nic zbliżonego" do siły, jaką miało niegdyś w Syrii i Iraku.
„Nigdzie w Afryce PI nie kontroluje terytorium w taki sposób, w jaki robiło to na Bliskim Wschodzie. Zamiast tego polega na kryjówkach i atakach typu 'uderz i uciekaj'".
Co dalej?

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Dr Renad Mansour, starszy pracownik naukowy w Chatham House, uważa, że PI jest znacznie słabsze niż w przeszłości.
„Wielu ludzi, którzy żyli pod rządami ISIS, cierpiało," mówi, dodając w rozmowie z BBC, że nawet tam, gdzie istnieje rozczarowanie rządami, „nie ma już takiego przyciągania ani nacisku, jakie ISIS miało kiedyś".
„Te korzenie już nie istnieją, więc trudno sobie wyobrazić, by w najbliższej przyszłości kalifat mógł powstać w taki sposób," dodaje.
Jednocześnie ostrzega, że PI ma potencjał do rozwoju w obszarach, gdzie o władzę rywalizuje wiele uzbrojonych grup.
Ekspert ds. bezpieczeństwa Adrian Shtuni mówi, że największe ryzyko wiąże się z reakcją społeczności międzynarodowej na zagrożenie ze strony PI.
Ostrzega, że „reaktywne podejście" po głośnych atakach nie działa, a kluczowa jest stała presja ze strony różnych państw.
„Sporadyczne zrywy uwagi są niewystarczające wobec adaptacyjnego przeciwnika, jakim jest PI, i jego zmieniających się taktyk," mówi, dodając, że „PI rozwija się [głownie] dzięki zaniedbaniu".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska







