Papież Leon odnajduje swój głos podczas pierwszej zagranicznej podróży

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Aleem Maqbool
- Stanowisko, Redaktor ds. religii
- Relacja z, Podróży z papieżem, Bejrut
- Czas czytania: 5 min
Papież Leon XIV przybył do Bejrutu tydzień po izraelskich nalotach na stolicę Libanu.
Jak na człowieka znanego z rozwagi i ostrożności, to mocny sygnał – wylądować w kraju dotkniętym konfliktem podczas swojej pierwszej zagranicznej podróży.
Papież spędził już trzy dni w Turcji, a obserwując jego dyplomację z bliska, zaczynamy lepiej rozumieć, jak zamierza pełnić obowiązki zarówno duchowego przywódcy, jak i głowy Watykanu.
Spotkania papieża z dziennikarzami są łagodne i spokojne, a jego słowa zawsze wydają się przemyślane i wyważone.
Jego poprzednik, papież Franciszek, często długo rozmawiał z dziennikarzami – czasem bardzo emocjonalnie i prosto z serca.
Ale czasami oznaczało to, że jego współpracownicy musieli zarządzać ryzykiem, tłumacząc prasie wypowiedzi, które wyglądały na odejście od wcześniejszych słów papieża albo na dyplomatyczną gafę.

Źródło zdjęcia, Reuters
Papież Franciszek napisał w swojej autobiografii, że gdy w 2013 r. rozpoczął pontyfikat, czuł, że będzie pełnił tę rolę tylko dwa lub trzy lata. Działał jak człowiek z misją – szybko próbował wcielić w życie swoją wizję Kościoła.
Sześć miesięcy po rozpoczęciu pontyfikatu papież Leon wciąż wygląda na kogoś, kto oswaja się z powagą tej funkcji i rozważa swoje możliwości. Zdarza się, że wydaje się nieco poruszony tym, w jakim miejscu się znalazł.
W katedrze Ducha Świętego w Stambule, stojąc przy ołtarzu przed zgromadzeniem złożonym z niewielkiej chrześcijańskiej mniejszości, która przyjęła go serdecznie i modliła się razem z nim, papież miał moment, w którym wyglądał, jakby powstrzymywał łzy.
W pewnym sensie przypominało to chwilę z maja, gdy wyszedł na balkon Bazyliki św. Piotra, tuż po tym, jak zgodził się podjąć ogromnego zadania – prowadzenia ponad miliarda ludzi w czymś tak osobistym i wrażliwym jak ich wiara.
Jako mąż stanu kierujący Watykanem często sprawia wrażenie, że przede wszystkim pozostaje w roli słuchacza, ale podczas tej podróży papież Leon pokazał, że potrafi też wygłaszać mocne stanowiska.
Stojąc obok prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana, potępił potęgi gospodarcze i militarne, obwiniając je za wzrost konfliktów na świecie i mówiąc: „Przyszłość ludzkości jest zagrożona".
Na wydarzeniu upamiętniającym 1,700 lat od ważnego soboru chrześcijańskiego w dzisiejszym tureckim Izniku powiedział: „Musimy stanowczo odrzucić wykorzystywanie religii do usprawiedliwiania wojny, przemocy czy jakiejkolwiek formy fundamentalizmu i fanatyzmu".
W samolocie ze Stambułu do Bejrutu, odnosząc się do wieloletniego konfliktu izraelsko-palestyńskiego, stwierdził, że jedynym rozwiązaniem musi być powstanie państwa palestyńskiego.
„Wszyscy wiemy, że w tej chwili Izrael wciąż nie akceptuje tego rozwiązania," powiedział, ale szybko dodał, że Watykan pozostaje „przyjacielem Izraela" i chce być głosem w mediacjach.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Pierwszym gestem papieża Leona w Libanie – kraju z ogromnymi problemami w zarządzaniu – było spotkanie z czołowymi politykami i przypomnienie im, że powinni służyć swojemu narodowi.
Sam papież określił cel swojej wizyty w Turcji i Libanie jako „bycie posłańcem pokoju". Nie ma wątpliwości, że szczególnie w Libanie oczekiwano na tę wizytę z wielką nadzieją.
„To dla mnie bardzo ważne. Mógł odwiedzić inne kraje, ale dał pierwszeństwo Libanowi, mimo że wciąż trwa tu wojna," powiedział Patriarcha Bechara al-Rahi, zwierzchnik Kościoła maronickiego, do którego należy większość libańskich chrześcijan, w rozmowie z BBC.
„Przynosi nadzieję w czasie, gdy Libańczycy czują się opuszczeni i [dzięki temu] czujemy się podniesieni na duchu," dodał.
Wizyta papieża cieszy jedną trzecią mieszkańców kraju, którzy są chrześcijanami. Jednak wszyscy Libańczycy dostali dwa dni wolnego, a przedstawiciele wszystkich głównych religii przyjęli go z życzliwością.
Nawet Hezbollah – szyicka partia i milicja uznawana za organizację terrorystyczną m.in. przez Wielką Brytanię i USA – przesłał swoje pozdrowienia.
W otwartym liście ugrupowanie mówiło o „pełnym powitaniu" i „głębokim uznaniu" dla „zaszczytnej obecności" papieża. Wśród powiewających libańskich i watykańskich flag, gdy jego kolumna przejeżdżała z lotniska w Bejrucie, były też flagi Hezbollahu.
Podczas pobytu w Libanie papież spotka się z patriarchą Becharą al-Rahim, a także z innymi lokalnymi przywódcami chrześcijan, muzułmanów i druzów.
Wyraźnie kreuje się na budowniczego mostów – między narodami, religiami, wyznaniami chrześcijańskimi, a nawet w samym Kościele, obejmując urząd w czasie, gdy podziały między progresywnymi katolikami i tradycjonalistami wydają się pogłębiać.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Oczywiście, ambicja jedności ma swoje granice.
W Turcji, gdy papież chciał zjednoczyć różne tradycje chrześcijańskie, aby uczcić czas jedności, Rosyjski Kościół Prawosławny nie wysłał przedstawiciela.
Krytyka zawsze się pojawi. Niektórzy byli rozczarowani, że papież nie wykorzystał wizyty w Turcji, by przekazać Erdoganowi przesłanie dotyczące tłumienia opozycji czy więzienia dziennikarzy.
Część Libańczyków jest oburzona, że papież Leon nie odwiedza osób najbardziej dotkniętych wojną.
„Nikt nawet o nas nie zapytał," mówi Geryes Jabbour z chrześcijańskiej wioski Sarda, niedaleko granicy z Izraelem.
„Jesteśmy wyczerpani, cofnięci o dekady, a papież nawet o nas nie myśli," dodaje, wyrażając poglądy wielu mieszkańców południowego Libanu.
Tamtego majowego dnia Leon nagle (i być może niespodziewanie dla siebie) stanął na jednej z najpotężniejszych moralnych platform. Jednak na ludzkim poziomie wciąż jest człowiekiem z południowej części Chicago, który dorasta do roli, w której jeden fałszywy krok może mieć ogromne konsekwencje.
W przeciwieństwie do papieża Franciszka nie wygląda na kogoś, kto chce szybko wprowadzać zmiany, ale podczas swojej pierwszej zagranicznej podróży papież Leo pokazał, że zaczyna odnajdywać swój głos na światowej scenie.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych








