Polska mama przy granicy z Rosją trenuje na wypadek wojny

Źródło zdjęcia, Reuters
- Autor, Henry Ridgwell
- Stanowisko, BBC News Polska
- Czas czytania: 3 min
Sześć kilometrów od granicy Polski z rosyjską enklawą Królewiec ochotnicy wojskowi ćwiczą do walki.
Wśród nowych rekrutów jest Agnieszka Jędruszak, 36-letnia administratorka biurowa. Uczy się podstawowych umiejętności bojowych: obsługi karabinu, kamuflażu, kopania okopów.
Jędruszak mówi, że to strach przed wojną z Rosją skłonił ją do wstąpienia w szeregi ochotników.
„No wiadomo, [...] gdzieś tam człowiek, to ma z tyłu [głowy] i myśli o tym, że gdzieś tam może się coś wydarzyć. Ale staram się żyć dniem dzisiejszym, to co tu i teraz i przygotować się po prostu do funkcjonowania w nowej rzeczywistości," powiedziała w wywiadzie z agencją prasową Reuters.
„Zawsze mówię, że zrobiłabym wszystko, by moje dziecko było bezpieczne. Na pewno stanęłabym do walki, żeby on był bezpieczny, a reszta… ," Agnieszka urywa, owładnięta emocjami.

Źródło zdjęcia, Reuters
Fala ochotników
Ponad 20, 000 Polaków zgłosiło się na ochotnicze szkolenia wojskowe w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku – poinformował pułkownik Grzegorz Wawrzynkiewicz, szef Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji.
Oczekuje on, że do końca 2025 r. szkolenie ochotnicze ukończy około 40,000 osób. To ponad dwukrotnie więcej niż 16,000, które zgłosiły się w 2022 r. – roku, w którym Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
„To jest jedno z głównych zadań dla jednostek czasu pokoju, żeby wyszkolić rezerwy," powiedział pułkownik Wojska Polskiego Paweł Wronka.
„To nie jest coś, co jest czymś ekstra, dodatkowym albo często wręcz zbędnym, tylko to jest jedno z głównych zadań, bo każdy konflikt pokazuje jedno: wygrywają zawsze rezerwy, zwłaszcza długotrwały [konflikt]."
Wydatki wojskowe w Polsce
Czołgi przejeżdżają z rykiem obok ochotniczych rezerw.
Szkolenie odbywa się w bazie wojskowej w Braniewie, gdzie wojsko ćwiczy na południowokoreańskich czołgach K-2. Polska zamówiła 180 takich maszyn w 2022 r.
W 2024 roku Polska przeznaczyła 4,1% PKB na obronność – większy odsetek niż jakikolwiek inny członek NATO. Podpisano również kontrakty zbrojeniowe ze Stanami Zjednoczonymi o wartości około 20 mld dolarów (blisko 73 mld złotych) na zakup 250 czołgów M1A2 Abrams, 32 myśliwców F-35, 96 śmigłowców Apache, pocisków Javelin oraz systemów artylerii rakietowej.

Źródło zdjęcia, Reuters
500-tysięczna armia
Rząd stara się także szybko zwiększyć liczebność personelu sił zbrojnych.
W marcu premier Donald Tusk powiedział, że celem jest zwiększenie liczebności polskiej armii z około 200 tys. do 500 tys., wliczając rezerwistów.
„Będziemy starali się do końca tego roku mieć już model gotowy, aby każdy dorosły mężczyzna w Polsce był szkolony na wypadek wojny, tak, aby ta rezerwa była rzeczywiście porównywalna z i adekwatna do ewentualnych zagrożeń," powiedział Tusk w polskim parlamencie, dodając, że kobiety również mogą przechodzić szkolenie wojskowe, ale „wojna to jednak ciągle w większym stopniu domena mężczyzn."
Na poligonie w Braniewie 19-letni ochotnik Wojciech Januszko powiedział, że jego koledzy także rozważają udział w szkoleniu wojskowym.
„Jak rozmawiam z kolegami, to dość spora ilość chcę. Aczkolwiek wydaje mi się, że to nawet najmniej [..] patriotyczny Polak ma w głębi zakorzenione w sercu, w duszy tą siłę jednoczenia się w razie potrzeby. I to pokazuje historia [...] naszego kraju oraz narodu całego".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








