Mąż liderki białoruskiej opozycji wzywa Trumpa do pomocy innym więźniom

Źródło zdjęcia, Swietłana Cichanouska
- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Korespondentka we wschodniej i południowej Europie
- Czas czytania: 3 min
Siarhiej Cichanouski, mąż liderki białoruskiej opozycji, wezwał prezydenta USA Donalda Trumpa do opowiedzenia się za uwolnieniem wszystkich więźniów politycznych w Białorusi.
Działacz opozycji został niespodziewanie uwolniony w sobotę i spotkał się z żoną w Litwie. Wraz z Cichanouskim uwolnionych zostało trzynastu innych więźniów politycznych. Wszyscy zostali zmuszeni do emigracji.
Do wydarzenia doszło po wizycie w Mińsku specjalnego wysłannika USA Keitha Kellogga, który w stolicy Białorusi spotkał się z autorytarnym przywódcą kraju, Aleksandrem Łukaszenką.
Była to pierwsza amerykańska wizyta na tak wysokim szczeblu od wielu lat.

Źródło zdjęcia, VALDA KALNINA/EPA-EFE/Shutterstock
Podczas emocjonalnej konferencji prasowej dzień po uwolnieniu, Cichanouski nie krył łez, opowiadając o pięciu latach spędzonych w izolatce, apelując o uwolnienie ponad tysiąca więźniów politycznych, którzy nadal pozostają w niewoli.
Cichanouski został aresztowany w 2020 r., gdy planował start w wyborach prezydenckich przeciwko Łukaszence.
W 2021 r. został uwięziony na 18 lat po tym, jak sąd skazał go za organizowanie masowych protestów przeciwko Łukaszence, a także za inne zarzuty motywowane politycznie.
Jako prominentny opozycjonista, Cichanouski powiedział, że był przetrzymywany w "najsurowszym możliwym reżimie," odcięty od wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym.
"Nie dostajesz nawet listów, ani jednego telefonu. Przez pięć lat nie mogłem nawet wyspowiadać się. Żadnych listów, żadnych telefonów, żadnego księdza, żadnego prawnika," powiedział.
Potem zaczął szlochać.
"To koszmar", oznajmił. "Pytacie o tortury. Czy to nie tortury? Mordercy mogą oglądać telewizję w więzieniu, mają wszystko. Ja nie dostawałem nawet listów. Ani mydła. Ani szczoteczki do zębów."
Cichanouski przez lata nie rozmawiał z nikim poza strażnikami więziennymi i w niedzielę momentami brakowało mu słów.
"Jak oni mogą to robić? Wy [reżim] uważacie nas za przestępców. Ale my mamy swoje prawa," powiedział.
"To nieludzkie. To koszmar. Muszą z tym skończyć. Musimy wydostać ludzi [z więzienia]."
Cichanouski zaapelował do prezydenta USA o większą pomoc.
"Trump ma taką władzę i takie możliwości, że jednym słowem mógłby uwolnić wszystkich więźniów politycznych. Proszę go, aby wypowiedział to słowo teraz," dodał.
Jego żona, Swietłana Cichanouska, ocierała łzy, gdy przemawiał. Wcześniej nazwała go swoim "osobistym bohaterem".
Powiedziała też, że ich córka nie rozpoznała swojego ojca, ponieważ tak bardzo zmienił się w więzieniu i stracił na wadze.
Powiedziała, że jedyną rzeczą, jaką Łukaszenka otrzymał od administracji USA w zamian za sobotnie uwolnienie więźniów, była wizyta amerykańskiego wysłannika Keitha Kellogga.
Łukaszenka może przedstawić to jako dyplomatyczny przełom po latach politycznej izolacji Białorusi za represje opozycji i poparcie dla pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Cichanouski powiedział jednak, że głównym celem Białorusi jest zniesienie amerykańskich sankcji.

Źródło zdjęcia, Swietłana Cichanouska
Przed aresztowaniem Cichanouski był barwną i otwartą postacią, cieszącą się dużą popularnością w mediach społecznościowych w Białorusi.
Jako bloger i aktywista wzywał do "powstrzymania karalucha", odnosząc się do Łukaszenki. Podróżował też po kraju, spotykając się z ludźmi na placach miejskich i wsiach, aby wysłuchać ich obaw.
Po aresztowaniu Cichanouskiego w 2020 r., jego żona postanowiła zająć jego miejsce w sierpniowych wyborach prezydenckich.
Kiedy Łukaszenka ogłosił kolejne miażdżące zwycięstwo, jej zwolennicy wyszli na ulice, organizując największe protesty w historii Białorusi.
Protesty zostały brutalnie stłumione, a Cichanouska została zmuszona do ucieczki z kraju.
"Liderką opozycji jest Swietłana Cichanouska, moja żona, a ja nie zgłaszam żadnych roszczeń do czegokolwiek," wyjaśnił w niedzielę Cichanowski, podkreślając, że nie ma zamiaru przejmować przywództwa białoruskiej opozycji za granicą.
Wcześniej uniósł też pięść w geście oporu.
"Chcę powiedzieć wszystkim Białorusinom - jeśli czekaliście na symbol, to jest to," powiedział, wzywając do przeciwstawienia się Łukaszence.
Powiedział, że nie żałuje niczego, co zrobił, pomimo traktowania, które otrzymał.
Dodał też, że uwolnienie z więzienia uratowało mu życie, ponieważ nie przeżyłby całego wyroku w warunkach w jakich był przetrzymywany.
Szacuje się, że setki tysięcy Białorusinów opuściło swój kraj od czasu brutalnego stłumienia powszechnych protestów opozycji w 2020 r.
Według białoruskiej organizacji Viasna, w ciągu ostatnich pięciu lat w Białorusi aresztowano z powodów politycznych dziesiątki tysięcy osób.
W grupie 14 osób uwolnionych z białoruskich więzień wraz z Siarhiejem Cichanouskim znajdowało się trzech obywateli Polski.
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski napisał w mediach społecznościowych, że nieustająco zabiega o uwolnienie pozostałych więźniów.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych i Magdalena Mis








