Czołowi sojusznicy Zełenskiego zamieszani w poważny skandal korupcyjny

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ukraiński minister energetyki Herman Hałuszenko i szef ukraińskiej państwowej spółki jądrowej Enerhoatom Petro Kotin

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Od lewej: były szef ukraińskiej państwowej spółki energetyki jądrowej Enerhoatom Petro Kotin, minister sprawiedliwości Herman Hałuszenko i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
    • Autor, Laura Gozzi
  • Czas czytania: 3 min

Ukraińscy ministrowie energetyki i sprawiedliwości podali się do dymisji w następstwie szeroko zakrojonego śledztwa w sprawie korupcji w krajowym sektorze energetycznym.

Prezydent Wołodymyr Zełenski wezwał w środę do usunięcia ministra energetyki Switłany Grynczuk i ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenki.

W poniedziałek organy antykorupcyjne oskarżyły kilka osób o zorganizowanie defraudacji w sektorze energetycznym o wartości około 100 mln dolarów (364 mln zł), w tym w krajowym operatorze jądrowym Enerhoatom.

Niektóre z osób zamieszanych w skandal są lub były bliskimi współpracownikami Zełenskiego.

Podpis wideo, Rezygnacja ministrów w związku ze śledztwem korupcyjnym w Ukrainie

Zarzut skupia się na płatnościach od wykonawców budujących umocnienia chroniące infrastrukturę energetyczną przed rosyjskimi atakami, które rzekomo otrzymywał minister sprawiedliwości Herman Halushchenko oraz inni kluczowi ministrowie i urzędnicy.

Wśród osób rzekomo zamieszanych są były wicepremier Oleksiy Chernyshov i Timur Mindich - biznesmen i współwłaściciel byłego studia telewizyjnego Zełenskiego Kvartal95, który podobno uciekł z kraju.

Halushchenko powiedział, że będzie się bronił przed oskarżeniami, podczas gdy Grynchuk powiedział w mediach społecznościowych: "W ramach mojej działalności zawodowej nie doszło do naruszenia prawa.".

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (Nabu) i Specjalistyczna Prokuratura Antykorupcyjna (Sap) poinformowały, że śledztwo - które trwało 15 miesięcy i obejmowało 1000 godzin nagrań audio - ujawniło udział kilku członków ukraińskiego rządu.

Według Nabu, zaangażowane osoby systematycznie pobierały od wykonawców Enerhoatom łapówki o wartości od 10% do 15% wartości kontraktu.

Organy antykorupcyjne stwierdziły również, że ogromne sumy zostały wyprane w ramach programu i opublikowały zdjęcia worków pełnych gotówki. Fundusze zostały następnie przekazane poza Ukrainę, w tym do Rosji, powiedział Nabu.

Prokuratorzy twierdzą, że dochody z programu były prane za pośrednictwem biura w Kijowie powiązanego z rodziną byłego ukraińskiego ustawodawcy i obecnego rosyjskiego senatora Andrija Derkacha.

Nabu codziennie publikuje nowe fragmenty swojego śledztwa i podsłuchów, a we wtorek powiedziało, że będzie ich więcej.

Skandal rozwija się podczas eskalacji rosyjskich ataków na ukraińskie obiekty energetyczne, w tym podstacje dostarczające energię elektryczną do elektrowni jądrowych.

Skupia również uwagę na korupcję w Ukrainie, która nadal jest zjawiskiem endemicznym, pomimo prac prowadzonych przez Nabu i Sap w ciągu 10 lat od ich powstania.

W lipcu wybuchły ogólnokrajowe protesty w związku ze zmianami ograniczającymi niezależność Nabu i Sapu. Ukraińcy obawiali się, że kraj może stracić upragniony status kraju kandydującego do UE, który został mu przyznany pod warunkiem podjęcia realnej walki z korupcją.

Europejscy partnerzy Kijowa również wyrazili poważne zaniepokojenie tą decyzją, a ambasadorowie państw grupy G7 wyrazili chęć przedyskutowania tej kwestii z ukraińskimi przywódcami.

Sprzeciw był najpoważniejszym przeciwko ukraińskiemu rządowi od początku pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 r. i został stłumiony dopiero decyzją Zełenskiego o przywróceniu niezależności dwóm organom antykorupcyjnym.

Dla niektórych jednak kryzys ten poddał w wątpliwość zaangażowanie Zełenskiego w reformy antykorupcyjne. Najnowszy skandal grozi kolejnymi kłopotliwymi pytaniami dla ukraińskiego prezydenta.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis