Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Trump mówi, że może udostępnić pociski Tomahawk Ukrainie
- Autor, Harry Sekulich
- Autor, Laura Gozzi
- Czas czytania: 4 min
Prezydent USA Donald Trump rozważa wysłanie pocisków dalekiego zasięgu Tomahawk do Ukrainy.
Zapytany w niedzielę przez dziennikarzy na pokładzie samolotu Air Force One, czy dostarczy Kijowowi Tomahawki, Trump odpowiedział: „Zobaczymy… być może". Dodał, że takie działanie byłoby „nowym krokiem" w wojnie Ukrainy z Rosją.
Komentarze te są następstwem weekendowej rozmowy telefonicznej między Trumpem a prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, który naciskał na wzmocnienie zdolności wojskowych do przeprowadzenia kontrataków przeciwko Rosji.
Kreml ostrzegał wcześniej Waszyngton przed dostarczaniem pocisków dalekiego zasięgu do Kijowa, twierdząc, że spowodowałoby to poważną eskalację konfliktu i pogorszenie stosunków amerykańsko-rosyjskich.
Pociski Tomahawk mają zasięg do 2,500 km co oznacza, że z Ukrainy mogłyby nimi dosięgnąć Moskwy.
Trump powiedział, że prawdopodobnie porozmawia z Rosją o Tomahawkach, o które prosiła Ukraina.
„Być może powiem im [Rosji], że jeśli wojna nie zostanie zakończona, to bardzo możliwe, że to zrobimy – a może [tego] nie [zrobimy], ale jesteśmy w stanie to zrobić".
„Czy oni [Rosjanie] chcą, żeby Tomahawki poleciały w ich kierunku? Nie sądzę," dodał prezydent USA.
Według analityka ds. obronności Patricka Bury z Bath University, komentarze Trumpa są częścią taktyki negocjacyjnej:
„Próbuje zdobyć przewagę… próbuje skłonić Putina do powrotu do rozmów. I myślę, że głównie o to właśnie chodzi," skomentował.
W niedzielę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że temat Tomahawków budzi w Rosji „ogromne zaniepokojenie". „To naprawdę bardzo dramatyczny moment, ponieważ napięcia eskalują ze wszystkich stron," stwierdził.
We wrześniu Pieskow bagatelizował zagrożenie ze strony Tomahawków, twierdząc, że nie są one w stanie „zmienić dynamiki" wojny.
Jednak w niedzielnych komentarzach zaznaczył, że gdyby Tomahawki zostały wystrzelone w kierunku Rosji, Moskwa nie byłaby w stanie stwierdzić, czy przenoszą one głowice nuklearne.
„Co ma sobie pomyśleć Federacja Rosyjska? Jak powinna zareagować?," zapytał.
W poniedziałek rano były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew poparł słowa Pieskowa.
„Jak powinna zareagować Rosja? Właśnie tak!," napisał Miedwiediew w mediach społecznościowych.
„Dostarczenie tych pocisków może skończyć się źle dla wszystkich. A przede wszystkim – dla samego Trumpa," dodał.
Miedwiediew, który w ostatnich latach stał się coraz bardziej prowokujący, często publikuje w sieci wypowiedzi o bardziej skrajnych poglądach niż oficjalne stanowisko Kremla.
On i Trump już wcześniej spierali się w internecie. Komentarze Miedwiediewa w sierpniu skłoniły Trumpa do ogłoszenia, że rozkazał przesunąć dwa okręty podwodne z bronią nuklearną bliżej Rosji.
Od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę w 2022 r. Kijów wielokrotnie prosił o dostarczenie pocisków dalekiego zasięgu, rozważając uderzenia na rosyjskie miasta daleko od linii frontu.
Pociski Tomahawk „otworzyłyby wachlarz celów w zachodniej i środkowej Rosji," twierdzi analityk Patrick Bury, były doradca NATO.
„Tomahawk leci tuż nad ziemią, co utrudnia jego przechwycenie — znajduje się poniżej zasięgu wielu radarów. [Ma] wiele sposobów naprowadzania na cel. A obecnie mamy do czynienia z ogromnym zakłócaniem elektromagnetycznym i intensywną obroną przeciwlotniczą — Rosjanie są w tym naprawdę dobrzy."
„Myślę, że głównymi celami byłyby oczywiście centra dowodzenia i logistyki. A… strategicznym punktem wywierania presji na Rosję jest teraz gospodarka. [Aby osiągnąć te cele] należałoby uderzać w rafinerie i magazyny ropy," powiedział Bury w rozmowie z BBC News Polska.
Ukraina planuje działania wymierzone w rosyjski przemysł naftowy, poinformował korespondent BBC Ukraine, James Waterhouse:
„Widzimy skutki ataków na rafinerie z ropą, uderzenia w rosyjskie szlaki zaopatrzeniowe — to coś, w czym Ukraina stała się całkiem dobra, i widać efekty w postaci ograniczenia zdolności Rosji," powiedział Waterhouse w podcaście BBC Ukrainecast.
Tomahawki są głównie odpalane z okrętów lub okrętów podwodnych, a systemy lądowe i powietrzne są w fazie rozwoju. Ukraina dysponuje niewielką marynarką wojenną na Morzu Czarnym, więc nie wiadomo, jak ta broń zostałaby zintegrowana z jej możliwościami obronnymi.
W ostatnich rozmowach telefonicznych Zełenski i Trump omawiali dążenia Ukrainy do wzmocnienia swoich możliwości obronnych, w tym zwiększenia ochrony przeciwlotniczej i pozyskania broni dalekiego zasięgu.
Ukraińskie miasta, w tym Kijów, wielokrotnie były celem ciężkich rosyjskich bombardowań przy użyciu dronów i rakiet. Rosja szczególnie atakuje infrastrukturę energetyczną Ukrainy w miarę zbliżania się zimy, powodując powszechne przerwy w dostawach prądu.
W zeszłym miesiącu specjalny wysłannik Trumpa ds. Ukrainy, Keith Kellogg, zasugerował w rozmowie z Fox News, że prezydent USA zezwolił na ataki głęboko na terytorium Rosji, mówiąc: „Nie ma czegoś takiego jak bezpieczne schronienia" w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska