Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Bowen: Działania pomocowe Izraela to gest wobec sojuszników przerażonych głodem w Strefie Gazy
- Autor, Jeremy Bowen
- Stanowisko, International editor
- Czas czytania: 6 min
Izrael odpowiedział na utrzymującą się i nasilającą się międzynarodową krytykę, jakoby odpowiadał za głód w Gazie, ogłaszając szereg działań, które, jak przekazały Siły Obronne Izraela (IDF), mają na celu "poprawić reakcję humanitarną".
Kraj zezwolił na zrzuty pomocy humanitarnej, przeprowadzając pierwszy z nich w nocy oraz pozwalając siłom powietrznym Zjednoczonych Emiratów Arabskich na wykonanie kolejnego w niedzielę.
IDF ogłosił również, że zezwoli na "taktyczną przerwę w działaniach wojskowych" na niektórych obszarach i utworzy "wyznaczone korytarze humanitarne... aby obalić fałszywe oskarżenia o celowym wywoływaniu głodu".
Hamas potępił te działania jako "obłudne", twierdząc, że Izrael próbuje "wybielić swój wizerunek przed światem".
Izrael przeprowadził później nalot rakietowy podczas 'przerwy taktycznej'. Według doniesień z miejsca zdarzenia, zginęła w nim matka, Wafaa Harara, oraz jej czworo dzieci: Sara, Areej, Judy i Iyad.
Choć Izrael nadal utrzymuje, że nie ponosi odpowiedzialności za katastrofę humanitarną w Strefie Gazy i nie nakłada ograniczeń na docierającą tam pomoc humanitarną, zapewnienia te nie są akceptowane ani przez jego bliskich sojuszników w Europie, ani przez Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ) i inne organizacje działające na miejscu.
Nowe środki mogą więc być cichą zgodą Izraela, że należy zrobić więcej.
Jednak bardziej prawdopodobne jest, że to gest wobec sojuszników, którzy wydali stanowcze oświadczenia, obwiniające Izrael za głód w Strefie Gazy.
Ostatnie z nich – z piątku, 25 lipca – pochodziło od Wielkiej Brytanii, Francji oraz Niemiec i było jednoznaczne.
„Wzywamy rząd Izraela do natychmiastowego zniesienia ograniczeń w przepływie pomocy oraz do pilnego umożliwienia ONZ i organizacjom humanitarnym wykonywania ich pracy w celu przeciwdziałania głodowi. Izrael musi przestrzegać swoich zobowiązań wynikających z międzynarodowego prawa humanitarnego".
Izrael nałożył całkowitą blokadę na pomoc dla Strefy Gazy, wprowadzając ograniczenia dotyczące zatwierdzania zawartości oraz przemieszczania się konwojów humanitarnych.
Wraz z Amerykanami ustanowił nowy system dystrybucji pomocy za pośrednictwem tak zwanej Fundacji Humanitarnej Gazy (GHF), która ma zastąpić sieć pomocy prowadzoną przez ONZ.
Izrael twierdzi, że Hamas kradł pomoc z systemu ONZ. Z kolei ONZ podkreśla, że nadal oczekuje, aż Izrael przedstawi dowody na poparcie tych twierdzeń.
ONZ i inne agencje pomocy humanitarnej nie będą współpracować z systemem GHF, który – ich zdaniem – jest niehumanitarny i zmilitaryzowany. Według ONZ, od rozpoczęcia operacji GHF ponad 1,000 Palestyńczyków zostało zastrzelonych podczas prób zdobycia żywności.
Emerytowany pułkownik amerykańskich sił specjalnych, który pracował dla GHF w Strefie Gazy, powiedział BBC, że widział swoich amerykańskich współpracowników oraz żołnierzy IDF otwierających ogień do cywilów. Obie jednostki zaprzeczają, jakoby ich celem byli cywile.
Jonathan Whittall, szef Biura Koordynacji Pomocy Humanitarnej ONZ (OCHA) na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich, potępił metody stosowane przez GHF.
Izrael poinformował go, że jego wiza nie zostanie przedłużona po tym, jak miesiąc temu opublikował w mediach społecznościowych, że system GHF doprowadził w Gazie do „warunków stworzonych po to, by zabijać… To, co widzimy, to rzeź. To głód jako broń. To przymusowe wysiedlenia. To wyrok śmierci dla ludzi, którzy po prostu próbują przetrwać. Wygląda to na wymazywanie palestyńskiego życia".
Po ogłoszeniu przez Izrael nowych środków, Whittall powiedział BBC, że "sytuacja humanitarna w Strefie Gazy nigdy nie była gorsza".
Powiedział też, że aby nowe izraelskie metody zmieniły sytuację na lepsze, musiałyby skrócić czas potrzebny na przejazd ciężarówek przez przejścia graniczne do Strefy Gazy i poprawić trasy zapewniane przez IDF dla konwojów z pomocą humanitarną.
Izrael musiałby również zapewnić "znaczące gwarancje, że ludzie zbierający się, aby odebrać żywność z ciężarówek, nie zostaną zastrzeleni przez izraelskie siły".
Whittall wjeżdżał i wyjeżdżał ze Strefy Gazy od początku wojny, choć to teraz może się skończyć, jeśli Izrael nie wycofa decyzji o nieprzedłużeniu jego wizy. Twierdzi, że w miarę jak operacje wojskowe IDF trwają, „nadal widoczne jest odrażające lekceważenie prawa humanitarnego".
Premier Benjamin Netanjahu i jego były minister obrony Yoav Gallant są już objęci nakazem aresztowania wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w zeszłym roku.
Oskarżeni są o wspólną odpowiedzialność karną za „zbrodnię wojenną polegającą na stosowaniu głodu jako metody prowadzenia wojny oraz zbrodnie przeciwko ludzkości: morderstwo, prześladowania i inne nieludzkie czyny". Netanjahu, Gallant i państwo Izrael zaprzeczają tym zarzutom.
Izrael opublikował ziarnisty materiał filmowy przedstawiający samolot transportowy zrzucający palety z pomocą nad Strefą Gazy. W ciemnościach nocy z tyłu maszyny rozwijały się rzędy spadochronów. IDF poinformowały, że dostarczono siedem paczek zawierających mąkę, cukier i żywność w puszkach.
Na innych wojnach widziałem, jak pomoc humanitarna była zrzucana – zarówno bezpośrednio z samolotów, jak i z bliska, gdy lądowała na ziemii.
Zrzuty pomocy z powietrza to akt desperacji. Mogą też dobrze wyglądać w telewizji i wywoływać wrażenie, że wreszcie coś się dzieje.
To prymitywna metoda, która sama w sobie niewiele zdziała, jeśli chodzi o zakończenie głodu w Strefie Gazy. Tylko zawieszenie broni i nieograniczona, długoterminowa operacja humanitarna mogą to zmienić. Nawet duże samoloty transportowe nie są w stanie przewieźć tyle, co niewielki konwój ciężarówek.
W irackim Kurdystanie, po wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r., Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i inne kraje zrzucały pomoc z samolotów transportowych C-130 – głównie wojskowe racje żywnościowe, śpiwory i zimowe mundury z nadwyżek – dla dziesiątek tysięcy ludzi próbujących przetrwać pod gołym niebem, w błocie i śniegu, wysoko w górach na granicy Iraku z Turcją.
Leciałem wtedy z nimi i obserwowałem, jak brytyjscy i amerykańscy lotnicy zrzucali pomoc z tylnych ramp ładunkowych samolotów, kilka tysięcy stóp nad ludźmi, którzy jej potrzebowali.
Pomoc była przyjęta z wdzięcznością. Ale kilka dni później, gdy udało mi się dotrzeć do prowizorycznych obozów w górach, zobaczyłem młodych mężczyzn wbiegających na pola minowe po pomoc, która tam wylądowała. Niektórzy zginęli lub zostali okaleczeni w eksplozjach. Widziałem rodziny zabite, gdy ciężkie palety spadały na ich namioty.
Gdy Mostar był oblężony podczas wojny w Bośni w 1993 r., widziałem palety z amerykańskimi wojskowymi "posiłkami gotowymi do spożycia", zrzucane z dużej wysokości. Rozsypywały się po całej wschodniej części miasta, która była nieustannie ostrzeliwana. Niektóre palety z pomocą przebijały dachy budynków, które cudem nie zostały wcześniej zniszczone przez artylerię.
Specjaliści zaangażowani w operacje humanitarne traktują zrzuty pomocy z powietrza jako ostateczność. Stosują je tylko wtedy, gdy żaden inny dostęp nie jest możliwy.
W Gazie tak nie jest. Niedaleko na północ znajduje się Aszdod, nowoczesny izraelski port kontenerowy. Kilka godzin drogi dalej znajduje się granica z Jordanią, która była regularnie wykorzystywana jako linia dostaw pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy.
Przed wojną Gaza była jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie. Ponad dwa miliony Palestyńczyków miało dostęp do całego obszaru Strefy Gazy. W kategoriach brytyjskich Strefa Gazy jest nieco mniejsza niż wyspa Wight. W porównaniu z amerykańskimi miastami jest mniej więcej wielkości Filadelfii lub Detroit.
Obecnie Izrael zmusił większość mieszkańców Gazy do zamieszkania na niewielkim obszarze na południowym wybrzeżu, stanowiącym około 17% powierzchni Strefy.
Większość z nich mieszka w gęsto postawionych namiotach. Nie wiadomo nawet, czy istnieje jakakolwiek otwarta przestrzeń, w którą zrzuty z dużej wysokości mogłyby celnie trafić.
Palety z pomocą zrzucane na spadochronach często lądują daleko od ludzi, którzy jej potrzebują.
O każdą paletę będą walczyć zdesperowani ludzie próbujący zdobyć żywność dla swoich rodzin, a także przestępcy, którzy będą chcieli sprzedać ją z zyskiem.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych i Kamila Koronska